Zdjęcie: ujęciu z monitoringu miejskiego

W sobotnie popołudnie 24-letni zamaskowany mężczyzna przeprowadził brutalny atak w sercu Krakowa, zabijając sześć osób i raniąc 16 kolejnych, w tym interweniujących policjantów. Po dramatycznym pościgu i wymianie ognia na skrzyżowaniu napastnik został postrzelony i zatrzymany.

Zaledwie kilka godzin później premier Donald Tusk przekazał kolejną wstrząsającą wiadomość: w domu rodzinnym sprawcy dron zlokalizował ciała trzech martwych osób – najprawdopodobniej jego najbliższych.

Dramat na Rynku Głównym i rajd ulicami miasta

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w sobotę tuż po godzinie 15:00. Samochód osobowy prowadzony przez zamaskowanego 24-latka wjechał na płytę Rynku Głównego w Krakowie. Z materiałów monitoringu miejskiego oraz relacji świadków wyłania się obraz skoordynowanego, bezwzględnego ataku o charakterze rajdu (tzw. spree attack).

Zanim napastnik użył broni palnej na samym Rynku, na brukowanym deptaku w strefie pieszej zaatakował z zaskoczenia idącego mężczyznę strzelając z okna samochodu. Sprawca, siedząc w samochodzie, oddał serię strzałów do innych osób idących przez miasto. Trafił kolejnego mężczyznę. 

Sprawca pojechał dalej. Jednak wkrótce zatrzymał się, wysiadł z pojazdu i strzelał do przechodniów. Bilans ataku na Rynku okazał się tragiczny: na miejscu zginęło sześć osób, a kilkanaście zostało rannych. Do akcji ratunkowej skierowano liczne zespoły ratownictwa medycznego, a na płycie Rynku lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Poszkodowani trafili do krakowskich szpitali, m.in. do Szpitala Uniwersyteckiego.

Agresor po ataku na płycie Rynku wsiadł ponownie do pojazdu i otworzył ogień z broni długiej do przypadkowych ludzi. W trakcie przejazdu przez centrum ostrzelał m.in. tramwaj. Pocisk rozbił szybę w kabinie motorniczego, jednak nikt w pojeździe nie odniósł obrażeń.

Pościg, strzały i obezwładnienie 

Reakcja służb była szybka. Jak poinformowała małopolska policja, pierwszy patrol podjął działania już 23 sekundy po zgłoszeniu, a po zaledwie trzech minutach funkcjonariusze nawiązali kontakt ogniowy ze sprawcą. W tym samym czasie w rejon tragedii docierały jednostki straży pożarnej i karetki pogotowia.

Uciekający napastnik skierował się w stronę skrzyżowania z ulicą Dietla, gdzie zderzył się z białym samochodem osobowym. Wysiadał z samochodu i otworzył ogień do mundurowych. Policjanci odpowiedzieli celnymi strzałami, ale obaj zostali postrzeleni przez agresora. 

W wymianie ognia ranni zostali interweniujący policjanci. Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował, że jeden z funkcjonariuszy odniósł ranę postrzałową, natomiast stan drugiego – trzykrotnie postrzelonego – określany jest jako bardzo ciężki.

Kim jest sprawca? Legalna broń i radykalne ideologie

Zatrzymany napastnik to 24-letni obywatel Polski, mieszkaniec województwa świętokrzyskiego. Rzecznik Komendanta Głównego Policji podinsp. Andrzej Fijołek poinformował na antenie TVN24, że mężczyzna nie był wcześniej karany ani notowany przez policję. Posiadał pozwolenie na broń palną i to najprawdopodobniej z zarejestrowanej jednostki prowadził ogień.

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz stanowczo zdementował pogłoski o związkach napastnika z armią, podkreślając, że mężczyzna nigdy nie był żołnierzem Wojska Polskiego. Choć 24-latek był ubrany w strój stylizowany na wojskowy i posługiwał się karabinkiem samopowtarzalnym (najprawdopodobniej typu AR-15), była to jedynie stylizacja militarna.

W porzuconym przez sprawcę samochodzie policjanci zabezpieczyli duży arsenał: wiele dodatkowych sztuk broni palnej, zapasy amunicji, wojskowy plecak, taktyczne zasobniki oraz bagnet. Ze wstępnych ustaleń służb, przedstawionych przez ministra Kierwińskiego, wynika, że 24-latek działał w pojedynkę i był zafascynowany skrajnie prawicowymi ideologiami.

Makabryczne odkrycie w domu rodzinnym

Równolegle z działaniami w centrum Krakowa oddziały kontrterrorystyczne wkroczyły na teren posesji zamachowca w województwie świętokrzyskim. Podczas wieczornego briefingu premier Donald Tusk przekazał porażające wieści o odkryciu kolejnych ofiar.

– Prawdopodobnie w domu zamachowca są nieżywi ludzie. Będziemy to potwierdzać. Tak wynika z obrazu z drona – poinformował szef rządu. Chwilę później doprecyzował, że kamera drona zarejestrowała ciała dwóch kobiet i mężczyzny. W ocenie śledczych są to najprawdopodobniej najbliżsi członkowie rodziny 24-letniego napastnika. Na miejscu posesji trwają szczegółowe czynności procesowe pod nadzorem prokuratury.

Żałoba w Krakowie i kraju, apel o wstrzemięźliwość

Do stolicy Małopolski przybyli premier Donald Tusk, minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń. W krakowskim magistracie powołano sztab kryzysowy z udziałem szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosza Grodeckiego.

Prezydent Krakowa Łukasz Gibała podpisał zarządzenie o ogłoszeniu w mieście żałoby, która potrwa do 11 listopada. Jednocześnie prezydent Karol Nawrocki zainicjował formalną procedurę ogłoszenia dwudniowej żałoby narodowej w dniach 8–9 listopada.

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zaapelował do mieszkańców i turystów o pozostanie w domach i hotelach oraz o niewchodzenie w rejon działań śledczych, które potrwają do godzin porannych. Przedstawiciele rządu – w tym rzecznik rządu Adam Szłapka i rzecznik MSZ Maciej Wewiór – zaapelowali o zachowanie spokoju oraz czerpanie wiedzy wyłącznie z oficjalnych komunikatów, przestrzegając przed celową dezinformacją i próbami manipulowania emocjami w przestrzeni publicznej.

Czytaj więcej:

PCLA otwarte po dwóch dekadach. Wielkie święto sportu w cieniu krakowskiego zamachu [FOTORELACJA]