Fot. Bartosz Frydrych / Rzeszów News. Na zdjęciu Tadeusz Ferenc (po lewej) i ściska dłoń Grzegorzowi Schetynie. W środku Zdzisław Gawlik
Reklama

Władze podkarpackiej Platformy Obywatelskiej w środę w Warszawie położyły na stole listy wyborcze z kandydatami. Zarząd partii jednak ich nie zatwierdził.

– Listy miały być zatwierdzone w środę, tak się jednak nie stało. Listy położyliśmy, zarząd partii przyjął do wiadomości nasze propozycje, ale nie zostały zatwierdzone. Decyzję przesunięto do najbliższego wtorku – mówią nasze źródła w podkarpackiej PO. 

To oznacza, że w najbliższy piątek, a taki był plan, Platforma Obywatelska nie ogłosi kandydatów Koalicji Obywatelskiej w jesiennych wyborach parlamentarnych. Nie wiadomo, co jest kością niezgody, że w środę zarząd PO na czele z Grzegorzem Schetyną nie zatwierdził list. Na listach są 52 nazwiska ułożone alfabetyczne: obecni posłowie, byli posłowie, samorządowcy, ludzie nauki, sportu i kultury. Może dołączą ludzie z KOD-u. 

Tadeusz Ferenc: jestem w rozkroku

Największe emocje budzi Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, któremu PO złożyła propozycję, by z pierwszego miejsca listy rzeszowskiej KO startował w wyborach. W Platformie nikt nie chce powiedzieć, czy nazwisko Ferenca pojawiło się na listach, które w środę zawieziono do Warszawy na posiedzenie zarządu krajowego PO. 

Sam Tadeusz Ferenc wciąż wszystkich trzyma w napięciu. – Jestem w rozkroku – powiedział nam w środę wieczorem. – Czy to oznacza, że nie przyjął pan propozycji PO? – dopytywaliśmy. – Tego nie powiedziałem – odpowiada prezydent Ferenc. Na więcej zwierzeń nie dał się namówić. Ferenca na swoich listach widziałoby również PSL

Ta polityczna gra Tadeusza Ferenca może mieć drugie dno. – Prezydent mógł się jeszcze nie określić, a jeśli się określił, to bawi się z władzami PO, bierze je na przeczekanie. On sam nic na tym nie zyskuje, ale to w jego stylu – słyszymy w otoczeniu Tadeusza Ferenca, które też jest odcięte od informacji, czy Ferenc zdecydował się na start w wyborach. 

Jest też inna wersja tłumaczenia, skąd ten pat. Start Tadeusza Ferenca wywołuje zamieszanie na dalszych miejscach listy KO. Tu rywalizować będą obecni posłowie PO: Zdzisław Gawlik (szef partii w regionie) i Krystyna Skowrońska. Gawlik łatwo nie odda pozycji wicelidera, ale Skowrońską broni dobry wynik z eurowyborów (ok. 37 tys. głosów). 

Ferenc lokomotywą, komisarz z PiS

Już sam ewentualny start Tadeusza Ferenca może wywołać niesnaski w podkarpackiej PO. To też jasny sygnał dla Zdzisława Gawlika, że nie cieszy się dużym zaufaniem centralnych władz PO i nie daje gwarancji na dobry wynik, stąd poszukiwanie mocniejszej lokomotywy, którą ma być właśnie Tadeusz Ferenc. Na niego stawia Grzegorz Schetyna. 

Zepchnięcie Zdzisława Gawlika na trzecie miejsce listy rzeszowskiej KO może być z kolei dla niego jeszcze większym policzkiem, bo trzeba pamiętać też o parytetach. 

Tadeusz Ferenc może być pewny poselskiego mandatu, co oznacza, że w Rzeszowie trzeba się będzie przygotować na przedterminowe wybory na prezydenta miasta. Do ratusza wcześniej wkroczy komisarz wyznaczony przez PiS. Kto nim będzie, nie wiadomo. Typowani są: radny Rzeszowa Marcin Fijołek, posłanka Krystyna Wróblewska i wojewoda Ewa Leniart.

W obozie Tadeusza Ferenca same znaki zapytania. Ferenc chciał jeszcze nie tak dawno, by jego następcą był jego obecny zastępca Marek Ustrobiński, ale jego słaby wynik w eurowyborach (9 tys. głosów w Rzeszowie, ponad 16. tys. na Podkarpaciu) mocno zachwiał ten plan. Prezydenckie aspiracje zgłasza też Konrad Fijołek, wiceprzewodniczący Rady Miasta i lider ruchu Rzeszów Smart City. 

Koniec ery Ferenca i co dalej? 

Niewykluczone, że polityczną ceną za to, że PO wciągnie Tadeusza Ferenca na lidera rzeszowskiej listy KO jest to, że Ferenc poprze potem Zdzisława Gawlika na prezydenta Rzeszowa, gdyby ten nie dostał się do Sejmu. Być może Ferenc mocno licytuje i stawia inny warunek: ja liderem listy, wy – PO – popieracie w wyborach Marka Ustrobińskiego. 

Ten ostatni scenariusz wydaje się bardziej prawdopodobny, mimo, że cztery lata temu Tadeusz Ferenc w Zdzisławie Gawliku widział swojego następcę. Gdy Ferenc zobaczył, że Gawlik w poprzednich wyborach zdobył ok. 8,5 tys. głosów (dla porównania Ferenc w ostatnich wyborach samorządowych zdobył ponad 50 tys. głosów), to plan “Gawlik prezydentem Rzeszowa” szybko wyparował i Ferenc postawił na Marka Ustrobińskiego. 

– Marek Ustrobiński też jednak stracił w oczach Tadeusza Ferenca. Wiara, że Ustrobiński jest w stanie wygrać wybory na prezydenta, po eurowyborach, została mocno zachwiana – mówią nasze ratuszowe źródła. W tym swoje szanse na sukces wietrzy Konrad Fijołek, który zaczął budować polityczne zaplecze i szuka poparcia m.in. u polityków PO.   

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: