Fot. Ministerstwo Sprawiedliwości. Na zdjęciu Łukasz Piebiak
Reklama

Rzeszowski bokser pozbawiający się życia wieszając się na leżąco w celi. Brak zgody na ponowną egzaminację ciała pomimo stwierdzenia wielu kontrowersyjnych wątpliwości. Grupa sędziów na WhattsApp umawiających się na bluzganie na prezeskę Sądu Najwyższego.

Wiceminister udostępniający internetowej hejterce prywatne adresy sędziów przeciwnych „reformom” PiS-u. Brak publikacji list sędziów popierających „reformatorów” w Krajowej Radzie Sądownictwa, ostentacyjnie podtrzymany przez nową marszałek Sejmu. To tylko garść przygód, jakimi umila sobie ostatnie tygodnie Ministerstwo… tak, Sprawiedliwości.

Stanie na straży prawa, jedna z fundamentalnych zasad współczesnego państwa, nabrało w mijających miesiącach zupełnie nowego wymiaru. Co ciekawe i przerażające zarazem, szefom tegoż państwa, czyli prezydenowi (prawnik) i premierowi (ekonomista) najwyraźniej powyższe wypadki nie przeszkadzają w robocie.

Prezydent w swoim stylu milczy, a premier – zajęty mocno kampanią wyborczą – był jedynie uprzejmy obwieścić, że dymisja wiceszefa MS Łukasza Piebiaka kończy temat. Proszę wybaczyć naiwność, ale jakie „kończy”, i jaki „temat”?

Były już wiceminister zdążył zresztą zapowiedzieć, że Onet, który pierwszy ujawnił jego daleko idącą współpracę onlajnową z entuzjastką „dobrej zmiany”, będzie przezeń pozwany za „szerzenie pomówień”. Nie zapomniał dodać, że swoich racji dowiedzie przed… sądem.

W sumie logiczne, bo przecież jego reformatorska walka o najwyższą jakość wymiaru sprawiedliwości sprowadzała się właśnie – wedle ujawnionych przez dziennikarzy materiałów – do eliminacji wszystkich tych, którzy na wiekopomne przemiany nie patrzyli z dostatecznym entuzjazmem.

Najbardziej frapująca w całej opowieści o aktualnych wyczynach resortu jest postawa samego jego szefa, który okazuje się być niezatapialny. Zbigniew Ziobro, minister i prokurator generalny w jednym, absolutnie nie poczuwa się do odpowiedzialności za internetowe gierki swojego zastępcy, czy za tajemnicze i karkołomne samobójstwo Dawida Kosteckiego.

Z roztargnienia zapomniał albo nie chce pamiętać, kiedy w minionych latach głośno domagał się dymisji ówczesnego szefa MS (notabene także po samobójstwie w zakładzie karnym), Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Różnica jest taka, że Ćwiąkalski w 2009 roku faktycznie dymisję złożył.

Polska Temida AD 2019 nosi nadal standardowe wyposażenie, jednak z paroma dość istotnymi korektami względem oryginału – róg obfitości – dla admiratorów sądowych „reform”, wagę – z podregulowaną skalą i oczywiście miecz – na niewiernych. Opaski na oczy już nie potrzebuje, bo wiadomo przecież, po czyjej stronie ma być sprawiedliwość.

Reklama
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułOgrodzenie wokół Przestrzeni Kwadratowej będzie zdemontowane
Następny artykułFestiwal taneczny “Rzeszów of Senior Dance” z Żorą Korolyovem
Łukasz Sikora
O autorze: w dziennikarstwie od 1999 roku, m.in. jako szef działu publicystyki i wicenaczelny Super Nowości, dyrektor rzeszowskiego oddziału Dziennika Polskiego, współpracownik oraz członek Rady Programowej Oddziału TVP w Rzeszowie, a także jako współzałożyciel i zastępca red. naczelnego White Eagle w Bostonie, do 2008 roku największego polonijnego magazynu ukazującego się w Stanach Zjednoczonych. Przez kilka lat szkolił dziennikarski narybek w roli nauczyciela akademickiego na Wydziale Dziennikarstwa Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Od 2009 roku w branży lotniczej, początkowo w roli rzecznika, szefa marketingu i rozwoju połączeń Portu Lotniczego Rzeszów-Jasionka, a od 2016 roku w prywatnym biznesie lotniczym.

NAPISZ KOMENTARZ: