Fot. Michał Mielniczuk / Urząd Marszałkowski w Rzeszowie. Na zdjęciu Andrzej Szlęzak
Reklama

Polityczny zwrot w sprawie startu w wyborach parlamentarnych komitetu Skuteczni Piotra Liroya Marca. Nie udało mu się zarejestrować listy krajowej. Andrzej Szlęzak zamierza ogłosić, by na niego nie głosować.

W środę o północy minął termin rejestracji list komitetów wyborczych do Sejmu. Aby zarejestrować listę krajową, komitety musiały zarejestrować listy w większości z 41 okręgów w całym kraju. W każdym z nich należało też złożyć co najmniej 5000 głosów poparcia listy. 

W okręgu nr 23 (rzeszowsko-tarnobrzeskim) ludziom Liroya udało się to zrobić w poniedziałek, w okręgu nr 22 (krośnieńsko-przemyskim) także, choć tam rejestracja jest “warunkowa”. – Nasi kandydaci wystartują tylko wtedy, gdy będzie zarejestrowana lista krajowa – mówił nam w środę Piotr Bakun, “jedynka” krośnieńskiej listy.

Liderem rzeszowskiej listy Skutecznych miał być Andrzej Szlęzak, były prezydent Stalowej Woli i radny sejmiku podkarpackiego z Koalicji Obywatelskiej. Sam Szlęzak ogłosił to w zeszły piątek, o czym pisaliśmy TUTAJ.  

Między ustami, a brzegiem pucharu

Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, komitet Liroya odpadł w przedbiegach. Skuteczni nie zdołali zarejestrować list w większości okręgów (21). Według krążących informacji, Skuteczni zarejestrowali listy tylko w 18 okręgach, co przekreśla wystawienie listy krajowej.

Andrzej Szlęzak, choć ogłosił swój start w wyborach, do samego końca czekał, czy Liroy zarejestruje ogólnopolski komitet. “Między ustami, a brzegiem pucharu wiele się może zdarzyć” – cytował nam polskie przysłowie Szlęzak. Na dodatek nie wszystkim ludziom Liroya podobało się, że w Rzeszowie listę ma otwierać Andrzej Szlęzak.

– To praktyk i znawca samorządu, może dlatego tak wielu jest zazdrosnych o niego. Wierzę, że pomogę mu dostać się do ław poselskich – przekazywał nam jeszcze w niedzielę Krzysztof Stelmach, który w okręgu 23 odpowiadał za tworzenie listy Liroya. – Nie ma lepszego reprezentanta do Sejmu – zachwalał Szlęzaka. 

Od samego Andrzeja Szlęzaka dowiadywaliśmy się, że trzyma się zasady: nie pcha się tam, gdzie go nie chcą. Start w wyborach wisiał na włosku, co dodatkowo potęgowane było zagrożeniem, że Skuteczni nie zarejestrują listy krajowej. – Nie chcę psuć sytuacji kolegów i koleżanek z listy, ale już nie mam ochoty na szarpanie się w kampanii – twierdził Szlęzak.

Strata głosów, a skorzysta PiS

W środę okazało się, że listy krajowej “Skutecznych” nie będzie. – Rozwój wydarzeń podjął szybciej decyzję za mnie – przekazał nam Andrzej Szlęzak. Uznał, że skoro rzeszowska lista jest zarejestrowana, a na szczeblu krajowej nie, to “nie ma sensu udział w wyborach”. – Nie będę prowadził kampanii i chyba ogłoszę, żeby na mnie nie głosować, bo to strata głosu sprzyjająca PiS – dodał Szlęzak.

W środę przed południem na Facebooku napisał, że w poniedziałek chciał oficjalnie wycofać się z kandydowania.

“Sytuacja wyglądała tak, że oprócz pracy w kampanii, musiałbym się ciągle oglądać czy ktoś nie zamierza przywalić mi w plecy. Miałem już dość prób przeszkadzania i posądzania, że chcę doprowadzić do tego, żeby lista ogólnokrajowa nie została zarejestrowana. Wczoraj udowodniłem, że tak nie jest. Dzisiaj próba wycofania się z listy “Skutecznych” byłaby pustą demonstracją. Jak widać sporo zabrakło do skuteczności” – napisał Andrzej Szlęzak.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: