Fot. Podkarpacki Urząd Marszałkowski
Reklama

Wciąż nie wiadomo, na kogo spadnie odpowiedzialność za niedzielne potrącenie trzech nastolatków w podbrzozowskiej Zmiennicy przez krośnieńskiego posła PiS Piotra Babinetza. 

Wypadek z udziałem Piotra Babinetza ujawniliśmy, jako pierwsi. O zdarzeniu zrobiło się głośno w całym kraju. Policja w Brzozowie jest oszczędna w udzielaniu informacji, co dotychczas ustalono w sprawie okoliczności wypadku. – Nie wszyscy jego uczestnicy, ani świadkowie zostali przesłuchani – tłumaczy Monika Dereń, rzeczniczka brzozowskiej policji. 

Dotychczas wiadomo, że poseł Piotr Babinetz siedział za kierownicą opla insignia (jechał sam). W niedzielę około godz. 20:00 na gminnej i nieoświetlonej drodze wzdłuż lasu Babinetz potrącił na lekkim wniesieniu idących z naprzeciwka trzech chłopców w wieku 15 i 16 lat. Początkowo była mowa o tym, że rannych zostało dwóch nastolatków, okazało się, że także trzeci trafił do szpitala. Wszyscy trzej w chwili zdarzenia prowadzili rowery. 

Chłopakom, na szczęście, nic poważnego się nie stało. Po opatrzeniu wrócili do domów. Znacznie poważniejszych obrażeń doznał sam Piotr Babinetz, którego samochód po zderzeniu z nastolatkami wylądował w przydrożnym rowie. Poseł PiS nadal przebywa w szpitalu z obrażeniami głowy. Polska Agencja Prasowa donosiła, że Babinetz ma uszkodzone kręgi i czeka go operacja. 

Nasze źródła, z których dowiedzieliśmy się o wypadku, twierdziły, że jest próba zamiecenia sprawy „pod dywan”, szczególnie, że od razu pojawiły się pytania, czy Piotr Babinetz był trzeźwy. Policjanci nie zbadali stanu trzeźwości posła PiS na miejscu zdarzenia, tylko dopiero w szpitalu.

– Wcześniej nie pozwolili na to lekarze z uwagi na poważne obrażenia, jakich poseł doznał. W ogóle nie było też podstaw, by podejrzewać, że kierowca opla jest nietrzeźwy. Jego stan trzeźwości został sprawdzony jeszcze tego samego dnia, przed północą. Poseł był trzeźwy – twierdzi Monika Dereń. 

Po wypadku oficjalne stanowisko w tej sprawie wydał podkarpacki PiS, twierdząc, że „sposób narracji i insynuacje, które pojawiły się w niektórych serwisach informacyjnych dotyczących okoliczności zdarzenia naruszają dobre imię Posła”.

„W tej chwili naszym priorytetem i przedmiotem szczególnej uwagi jest otoczenie opieką oraz modlitwą osób poszkodowanych w wypadku oraz ich rodzin” – oświadczył w poniedziałek Marcin Fijołek, rzecznik PiS na Podkarpaciu. 

Reklama

Bądź na bieżąco.

Rzeszów News - InstagramObserwuj nas na Instagramie!

Niektóre media, powołując się na nasze informacje o samym wypadku, próbowały nam przypisać twierdzenia, że Piotr Babinetz nie poddał się badaniu alkomatem. Nigdy tak nie napisaliśmy. Biuro posła Babinetza wynajęło kancelarię adwokacką, która wysłała do kilku redakcji wezwania o usunięcie informacji z internetu, żądając jednocześnie zamieszczenia sprostowań. Takie żądanie do redakcji Rzeszów News nie trafiło. 

O samym wypadku wiadomo jeszcze, że nastolatkowie, którzy zostali potrąceni przez posła Piotra Babinetza, mieli oświetlone rowery. – Jeden z chłopaków miał też włączoną latarkę – przekazuje nam Monika Dereń. Na drodze, gdzie doszło do zdarzenia, obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h. Z jaką jechał poseł Babinetz? Tego wciąż nie wiadomo. 

– Samochód posła został zabezpieczony na strzeżonym parkingu. Auto będzie poddane oględzinom przez biegłego – dodaje Dereń. 

Z jednym z poszkodowanych nastolatków udało się porozmawiać z dziennikarzom „Super Expressu”. 15-letni Kacper w rozmowie z tabloidem mówił, że on i jego koledzy wracali do domu. 

„Było już po zmroku. Wszystko wskazuje na to, że samochód pana posła nie wyrobił na zakręcie i go wyrzuciło na drugi pas. W ostatniej chwili kolega krzyknął, że jedzie na nas auto z dużą prędkością. Kolega, który szedł pierwszy, najmniej dostał, bo samochód lekko go drasnął. Drugi dostał w brzuch i bark. Ja szedłem ostatni i uderzył mnie zderzakiem w okolice kolana i łokcia” – powiedział „SE” Kacper.

Policja tej wersji na razie nie potwierdza. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama