Fot. Yotube.com / Polacy vs oprawcy
Reklama

Do sieci trafiło nagranie z zatrzymania w Rzeszowie Ukraińca z polskim obywatelstwem. Nakręca się burza wokół sposobu policyjnej interwencji. 

Film w niedzielę wrzucił do sieci kanał “Polacy vs oprawcy”. Po czterech godzinach miał już ponad 17 tysięcy wyświetleń. Jak widać na nagraniu, Ukraińca zatrzymali policjanci w pobliżu sklepu “Non Stop” przy ulicy Asnyka. Z dalszej części filmu wynika, że mężczyznę zatrzymano za to, że w trakcie jazdy na rowerze nie miał założonej maseczki. 

Ukrainiec telefonem zaczął nagrywać interwencję. Zaczyna się od słów jednego z dwójki policjantów w trakcie wypisywania mandatu rowerzyście: “Jak nie odpowiada ci nasz kraj, to możesz jechać na Ukrainę” – mówi funkcjonariusz do Ukraińca. Ten oburzony rasistowskim zachowaniem policjanta, odpowiada wulgarnie: “Co ty pierdolisz?”. 

Policjanci proszą Ukraińca, by nie używał wulgarnych słów. Ten odpowiada, że nikt mu nie będzie mówił, co ma mówić. Policjantce, która spisywała jego dane z dowodu osobistego, zarzuca rasistowskie zachowanie, mimo że słowa o “wyjeździe na Ukrainę” nie padły z jej ust, tylko kolegi po fachu.

Będziecie na Youtubie 

Policjanci dalej pytają Ukraińca, dlaczego nie nosi maseczki. “Bo nie chcę” – odpowiada. Policjant poleca Ukraińcowi, by odłożył telefon. Ten nie reaguje. “Jak dasz mi polecenie, że mam leżeć, to mam leżeć? Będziesz w domu żonie wydawał polecenie” – odpowiada mężczyzna. “Pan tu nie będzie rządził” – wdaje się w dyskusję z Ukraińcem policjant. 

W dalszej części filmu słyszymy, że Ukrainiec mandatu nie przyjmie i zgadza się na skierowanie do sądu wniosku o ukaranie. “I tak nic nie będę płacił” – mówi zarozumiałym tonem Ukrainiec. Grozi policjantom, że “będą na Youtubie”. “Jak się rozpoznamy, skończymy w sądzie” – odpowiada funkcjonariusz. 

Ukrainiec dalej mówi, że obowiązek noszenia maseczek jest “głupi”. “Jak mam w niej chodzić na rowerku?” – pyta. “Normalnie, jak wszyscy” – wyjaśnia policjant.

Wiadro na głowie i 4 klasy 

Ukrainiec wraca do słów policjanta o “wyjeździe na Ukrainę”, tłumaczy, że ma polskie obywatelstwo. “Urodził się pan na Ukrainie. Nikt pana nie zmuszał, żeby tutaj pan przyjeżdżał, żeby pan robił fochy w naszym kraju” – mówi policjant. “Nie robię żadnych fochów. Mówię o głupim przepisie jazdy na rowerku w maseczce” – odpowiada Ukrainiec.

Do policjanta mówi, żeby “ubrał sobie wiadro na głowę, jeżeli wejdzie taki przepis”. Ukrainiec opowiada głupoty, że maseczki mają obowiązek nosić tylko osoby chorujące lub mają symptomy koronawirusa. “Zdrowy człowiek nie musi nosić” – twierdzi mężczyzna. “Skąd pan wie, czy pan jest zdrowy, czy chory?” – pyta przytomnie funkcjonariusz. 

Ukrainiec obraża policjanta, że “skończył tylko cztery klasy”, sam się chwali, że ma wyższe wykształcenie, potrafi porozumieć się w języku ukraińskim, rosyjskim, polskim i angielskim. Do policjanta mówi, że ma on “problem z głową”, na podniesionym tonem reakcję funkcjonariusza odpowiada: “Krzyczeć możesz na swoją żonę”.

Po polsku tylko może mówić 

Ukrainiec ewidentnie utrudnia policjantom interwencję. Na pytanie, jaki ma numer telefonu, odpowiada, że nie ma, tłumaczy się, że w aparacie, którym nagrywa, nie ma numeru. “Zamiast ludziom pomagać, stwarzacie problemy” – mówi do funkcjonariuszy. “Gdybyś nie popełnił wykroczenia, w ogóle byśmy cię nie zatrzymali” – odpowiada policjantka.

Po chwili daje Ukraińcowi do podpisania oświadczenie o miejscu zamieszkania. Ukrainiec mówi, że go nie podpisze, bo nie rozumie, co jest w nim napisane. “A obywatelstwo pan ma” – zauważa policjant. Ukrainiec tłumaczy się, że zdawał tylko egzamin B1. Policjantka: “Dowód osobisty pan ma. Na jakiejś podstawie dostał pan obywatelstwo w Polsce”. 

Policjant: – Tyle klas pan skończył. 

Ukrainiec: – Mówić po polsku mogę. Już dawno nie pisałem. 

Policjant: – Aleś mądry. Dopiero tu magister był.

Ukrainiec domaga się przetłumaczenia pisma i jazdy do tłumacza. Policjanci na to się nie zgadzają. Polecają mężczyźnie, by podpisał się w języku ukraińskim. Nie wiadomo, czy tak się finalnie stało, bo po chwili nagranie się urywa. W niedzielę o komentarz do całej sprawy poprosiliśmy policję. Mamy go poznać w poniedziałek.  

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: