Zdjęcie: Materiały prasowe
Reklama

Niby są, ale nie można ich znaleźć, czyli jak z wód geotermalnych w Rzeszowie tłumaczy się Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

Wody geotermalne w Rzeszowie – to aktualny temat trwającej kampanii wyborczej wywołanej przez PiS. O tym, że są one niewykorzystywane przez władze miasta w tamtym tygodniu mówił poseł Wojciech Buczak, kandydat PiS na prezydenta. Ratusz odpowiadał, że „futurologia”.

PiS wzmocnił swój „geotermalny” przekaz po tym, jak we wtorek do Hotelu Prezydenckiego w Rzeszowie zjechali się samorządowcy z całego Podkarpacia, gdzie na konferencji mówiono o wykorzystywaniu energii geotermalnej w Rzeszowie i na Podkarpaciu. Przyjechał na nią także prof. Jacek Zimny z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, krajowy specjalista w dziedzinie energii geotermalnej oraz członek Narodowej Rady Rozwoju.

To właśnie prof. Zimny stwierdził, że Podkarpacie, w tym sam Rzeszów, cieszą się takim bogactwem natury w sposób szczególny. Wieczorem był gościem w TVP Rzeszów, gdzie powtórzył swoje tezy. „Na Zalesiu są najkorzystniejsze warunki geologiczne i termiczne” – mówił w rozmowie z Beatą Wolańską. Naukowiec stwierdził także, że niewykorzystywanie przez niespełna 20 lat potencjału geotermalnego w Rzeszowie to czas „zmarnowany”.

Tadeusz Ferenc: Gdyby były… 

Automatycznie rodzi się więc pytanie: skoro od lat pod powierzchnią Rzeszowa mamy „ciepłe morze”, dlaczego władze miasta nic z tym nie robiły? Odpowiedź ratusza w tej sprawie jest prosta – próbowaliśmy szukać, ale nic nie znaleźliśmy.

– Każdy, kto zna Ferenca, wie, że wody geotermalne wykorzystałbym. Kiedy byłem prezesem spółdzielni „Nowe Miasto”, to myślałem, by osiedle ogrzewać geotermią. Ten temat pojawił się już w latach 90. ubiegłego wieku – mówił w środę Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

Twierdzi także, że po tym, jak pojawiły się informacje, że na osiedlach Załęże i Zalesie mają być wody geotermalne, opóźniono przygotowanie dokumentacji na przebudowę basenów przy Rzeszowskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. – Niestety, okazało się, że wód nie ma – mówi Tadeusz Ferenc. – Wód z chciejstwa i samej rozmowy, niestety, nie załatwi się, choć bardzo mi na tym zależy – zapewnia. 

Ratusz: odwierty są, geotermii nie ma

Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa, potwierdza, że w 2002 roku pojawiły się badania prof. Juliana Sokołowskiego, które oceniały zasoby geotermalne Rzeszowa oraz określały propozycje ich wykorzystania. Wynika z nich, że w stolicy Podkarpacia wykonano 27 głębokich i 16 płytkich odwiertów w ramach poszukiwania nafty i gazu.

– Opracowanie mówi, że być może na terenie Rzeszowa są złoża wody geotermalnej i zasadne jest ich wykorzystanie. W związku tym podjęliśmy działania w latach następnych, aby zlokalizować konkretnie te złoża i zbadać ich wydajność, temperatury i wykorzystanie ich do ogrzewania lub rekreacji – wyjaśnia Marek Ustrobiński.

Tym sposobem miasto w 2007 roku podpisało umowę z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem na wykonanie odwiertu na Zalesiu. Jeśli natrafiono by na wody geotermalne – za odwiert miało zapłacić miasto, jeśli na naftę i gaz – PGNiG, bo tak był skonstruowany  podpisany dokument.

– Wiercenia wykonano. Niestety, okazało się, że ten otwór nie nadaje się do wykorzystania praktycznego na potrzeby wód geotermalnych. Drugi odwiert – według takiej samej umowy – wykonano na Załężu. Tam też tych wód nie odnaleziono – twierdzi Ustrobiński. – Praktyka, póki co, nie potwierdza tych optymistycznych przewidywań, mimo, że odwiertów jest bardzo dużo – dodaje.

Miasto w pewnym momencie próbowało także na własną rękę szukać wykonawcy, który zrobi odwierty. Okazało się, że koszty wykopu do 4 km wahają się między 9 a 11 mln zł.

PiS: Niepoważne podejście ratusza

Dla polityków PiS tłumaczenia ratusza są nie do przyjęcia. Twierdzą, że miasto nie chce się tematem zająć na poważnie, bo na geotermiach po prostu się nie zna i tkwi w „gazowej” rzeczywistości. 

Robert Kultys, miejski radny PiS, uważa, że badania na Załężu przeprowadzone przez PGNiG pokazały, że na osiedlu wody geotermalne jednak są i można je wykorzystać w ciepłownictwie.

Radny Kultys zarzuca też miastu, że do tej pory nie rozpoczęto stricte poszukiwań wód geotermalnych, choć nie od dziś wiadomo, że one są pod Rzeszowem, tylko robiono je przy okazji poszukiwania gazu.

– Miasto nie potraktowało poważnie tematu. Coraz więcej samorządów się do tego przekonuje – mówi Kultys. – Mam nadzieję, że stolica innowacji, jaką jest Rzeszów, dołączy do nich i będziemy wykorzystywać naturalną ekologiczną energię – dodaje.

– Jestem przekonany, że nowe władze Rzeszowa, te szanse wykorzystają, aby mieszkańcy mieli tańsze rachunki za ogrzewanie. Na bazie tych wód powstałyby też nowe miejsca rekreacji – uważa z kolei Marcin Fijołek, partyjny kolega Kultysa. 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

21 KOMENTARZE

  1. Na Budziwoju odwierty są i źródła również. Ferenc trzyma na nich łapska. Jak pracowałem jeszcze w RZ lata 2000-2007 była o tym mowa. Ferenc komuchu nie kłam ! Dla kogo ty pracujesz ?
    Kupiony przez developerów starzec !

  2. Na Ferenca nie głosujcie, na Buczaka nie głosujcie, bo ja się tak nazywam. Głosujcie na kogoś inneho.
    Ya Buchak iz Ukrainy mishkayu v Cherkasky oblasty. Buchak eto buv Ukraynski. Kozackoho roda. Rodinu Buchak iz rehistrovany u 1618 rokiv vo Zaporozya.

  3. Rzeszów jest zakomuszony, tak bardzo, że nie ma kto głosować inaczej. Na Ferenca , bo on nam w tyle ,zrobił. W dodatku zacofany lud obrał sobie Kasztelana , by dożywotnio zarządzał miastem. Kasztel też wybudują. Na koniec mauzoleum w rynku. Wiecznie żywy.

  4. Od wieków nie tylko rzymianie korzystali z wod termalnych gdzie odbywały się spotkania towarzyskie i w czasie kąpieli leczniczych rozmawiano nie tylko o polityce.W Turcji słynne wapienne tarasy w Pamukaale 18 km do Denizli wpisane n listę światowego dziedzictwa UNESCO.Podobne wapienne tarasy są w Toscani czy obok Egeru na Wegrzech.Ale sa przykłady wykorzystywanie wód termalnych do ogrzewania domów np w Isllandii gdzie prawie wszyscy maja baseny przydomowe a ciepło w odwiertu przydomowego służy do ogrzewania bo temperatura jest ponad 55 stopni C.Inni korzystają z naturalnych zasobów ciepła i wód tej ziemi a my mamy się truć spalarnia śmieci,na której chce zarobić dużą kasę spółka włoska budujać spalarnie w Polsce m.in w Rzeszowie gdzie można robić i truć ludzi jak co się chce.A znajda sie tacy doctorzy i profesorowie co za pieniądze będą wmawiać że nic to nie truje i szkodzi a wręcz jest zbawieniem dla mieszkańców.

    • ale skąd tę wodę weźmiesz. Cysternami będą przywozić.
      ciepłej wody może nie być wcale, być za mało, za głęboko, albo proces wydobycia może być zbyt drogi

      fajnie że na islandii domy mają własne gorące źródła, ale weź pod uwagę że islandia to jeden wielki wulkan i dlatego woda jest ciepła.

      Niech się jakiś geolog wypowie, jak to jest z wydobyciem ciepłej wody, później będzie można debatować

  5. Może nie trzeba głęboko wiercić tylko trafić z odwierem ale zapytać prawdziwych fachowców a nie po szkole partyjnej doctorów.Przykład otwór GT-1 w Białce Tatrzańskiej głębokość skąd pobiera się jakże bogate w składniki mineralne wody termalne to – 2212 metrów.Odwiert Orawica Slowacja 12 km z granica koło Chochołowa i Zakopanego odwiert głebokość 1630 metrów.Ale sa inne ośrodki i Aquaparki jak Szaflary,Białka Tatrzańska, Poprad,Vrbov,Oravica czy bardzo liczne na Węgrzech które funkcjonują od lat i zarabiają bo większość odwiedzających to Polacy.Mamy na Podkarpaciu fachowców w Krośnie którzy zajmują się badaniami i odwiertami.Chyba nawet z Podkarpacia specjaliści wiercili w Toruniu dużo odwiertów pod wody termalne,może warto z nich skorzystać.Każdy dokładnie wie że juz na głębokości 1-2 metrów temperatura jest stała prze cały rok i można te różnice temperatur wykorzystać w pompach cieplnych różnego typu.Poma cieplna jest to nic innego jak odwrotność działania lodówki.Trzeba wykorzystać ciepło które jest od tysięcy lat niewyczerpalne jak słońce,temperatura ziemi,temperatura wody.W innych krajach wykorzystywane jest ciepło zgromadzone w ściekach poprzez wymienniki ciepła.Na dodatek to ciepło nie szkodzi mieszkańcówm jak ciepło że spalania śmieci.

  6. Proszę wpisać w googlach:
    „Ocena zasobów energii geotermalnej pod miastem Rzeszów i propozycja prawidłowego ich wykorzystania”.
    oraz „Ciepłownie geotermalne w Polsce”.

    Jest ich już kilkanaście, a budują się kolejne, m.in. w 70-tysięcznym Koninie na wyspie Pociejewo – koszt całkowity: 2 otwory (pobierający i zatłaczający + ciepłownia) to 35 mln zł czyli połowę rocznej dotacji Rzeszowa do ZTM i MPK i ok. 3-krotność rocznej dotacji do darmowych przejazdów uczniów.

    To co podałem jako pierwsze powyżej to jest tytuł opracowania prof. Sokołowskiego o którym mówi p. Ustrobiński, nota bene zaprezentowanego w Ratuszu przez prezydenta Ferenca w marcu 2003 roku, czyli już 15 lat temu, a zleconego przez miasto do PAN i PGA w roku – uwaga: 1998/9, czyli praktycznie 20 lat temu.
    Tyle, że profesor pisał (zmarł w 2004 roku) nie że „mogą być” ale że są wody geotermalne pod Rzeszowem. Nie w oparciu o własne fantazje a o wyniki geofizyczne i dokumentację opisów wierceń głębokich otworów poszukiwawczych (2,5-3km wgłąb ziemi) wykonywanych do końca lat 80-tych na terenie Rzeszowa, głównie Zalesia i Drabinianki. To po pierwsze.
    Po drugie: miasto wbrew temu co mówi pan prezydent Ustrobiński, dysponujący opracowaniem prof. Sokołowskiego, nic nie zlecało PGNiGowi na Zalesiu, gdzie profesor Sokołowski bardzo precyzyjnie wskazał lokalizację dwóch dubletów (dwie pary zaczopowanych głębokich otworów powiertniczych) geotermalne pod potencjalną ciepłownię geotermalną.
    Miasto natomiast podpisało z PGNiG w 2007 roku umowę na odwiert na ZAŁĘŻU i W MALAWIE, choć w opracowaniu prof. Sokołowskiego wyraźnie na kilkunastu mapach wyrysowane są zasięgi (związane z budową geologiczną i granicami tzw. nasunięcia karpackiego) wód o wyższej temperaturze głównie w południowych dzielnicach Rzeszowa (Zalesie, Drabinianka, Staroniwa), im dalej na północ tym te temperatury już w opracowaniu prof. Sokołowskiego są niższe, po co więc było szukać gdzie indziej niż profesor wskazał i jak mozna teraz się na to w kontekście tego opracowania powoływac?
    Wreszcie po trzecie: Pan Ustrobiński by być całkowicie w zgodzie z prawdą powinien opowiedzieć dokładnie jaka jest odpowiedź PGNiG po wierceniach zleconych przez miasto na Załeżu i w Malawie.
    A odpowiedź jest następująca: W Malawie jest woda solankowa termalna, ale o niskiej temperaturze (ok 24oC). W dodatku to nie teren miasta.
    Natomiast na Załężu jest woda termalna o temperaturze wyższej, ale dostępna będzie dopiero za 20-30 lat, bo PGNiG znalazł tam gaz i musi wpierw wyeksploatować złoże z gazu.

    Pierwsze zakłady geotermalne w Polsce (dziś jest ich bodaj 14) ogrzewające domy ciepłem wód geotermalnych pojawiły się dużo wcześniej niż słynny zakonnik z Torunia dowiedział się czym w ogóle jest geotermia i nim zaczął temat naśladować.
    Zakłady w Pyrzycach (zachodniopomorskie) i na Podhalu (PEC Geotermia Podhalańska Zakopane zs. w Bańskiej Niżnej) pojawiły się już w latach 90-tych czyli ok ćwierć wieku temu. W roku 1998 byłem na terenie obu i rizmawiałem z oboma prezesami tych ciepłowni geotermalnych. Tadeusz Ferenc zmarnował tu (a może doradzający mu urzędnicy bojący się nowych zadań) dwie perspektywy unijne, kiedy były środki unijne i z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska oraz regionane programy operacyjne na tego typu cele.
    Teraz, przed wyborami, gdy jest trzecia perspektywa unijna, z zadęciem twierdzi, że wód nie ma, że o niczym nie wie, choć wie dobrze gdzie leży obiektywna prawda.
    Zachowuje się, jakby chciał nie zyskać, a stracić wyborców.

    Niech więc Pan Prezydent Rzeszowa dowie się, że ciepło z PEC Geotermia Podhalańska jest już, szczególnie po uruchomieniu term leczniczych BANIA w Szaflarach tańsze o ok. 20% niż ciepło z sieci miejskiej Rzeszowa (radze porównać cenniki i obie aktualne taryfy zatwierdzone przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki na 2018 rok porządnie sumując opłaty zmienne w tym cenę za GJ za przeciętny sezon grzewczy (czyli ok. 50% mocy zamówionej) i opłaty stałe ponoszone przez cały rok – moc zamówiona 100% i opłata stała sieciowa liczone na warunki obliczeniowe). Niech nie powtarza bzdur za urzędniczkami siedzącymi na wysokich stołkach w Rzeszowie od czasów prezydenta jeszcze Janowskiego (wczesne lata 90-te, które nie mają już ani sił (wiek emerytalny) ani wiedzy do podejmowania nowych wyzwań na rzecz miasta.

    Doradzam natomiast Panu Prezydentowi kontakt z Prezydentem Konina, burmistrzem Uniejowa, Stargardu (Szczecińskiego), Pyrzyc, Mszczonowa, Zakopanego, wójtem gminy Szaflary, Poddębice, burmistrzem Dębicy (sprawa w trakcie dofinansowania), z Polską Akademią Nauk o/Kraków i Polską Geotermalną Asocjacją w Krakowie (której szefował śp. prof. Sokołowski)

    Dla zachęty link do wypowiedzi dyrektora mpec z Konina
    http://wielkopolska.tv/konin-co-dalej-z-cieplownia-geotermalna/

    Osbiście ta sprawa zdecydowała, że ja i moi znajomi raczej nie zagłosujemy już na Tadeusza Ferenca w wyborach za 10 dni, choć to on, szczególnie na początku, zrobił wiele dobrego dla Rzeszowa i chcielibysmy, by to mądrze kontynuował. To jednak, co zaprezentował teraz w sprawie m.in. geotermii tuż przed wyborami zaprzeczając, zapewne za doradą swoich urzędników, oczywistym faktom, wygląda na celowy sabotaż jego kandydatury w tych wyborach.

    • Właśnie przejrzałem raz jeszcze opracowanie Prof. Sokołowskiego i nie znalazłem danych z prób pompowania płynu geotermalnego na podstawie których można by oszacować sensowność inwestycji. Jedyne co mamy to temperatury gruntu które na odpowiedniej głębokości są sensowne, ale nie ma w opracowaniu żadnej wiedzy ani o stężeniu solanki ani o wydajności odwiertów. To że „są wody geotermalne” jest prawie oczywiste, ale absolutnie nie oznacza wprost tego, że można je wykorzystać w instalacji geotermalnej w jakimś sensownym ekonomicznie celu. Zaznaczymy przy tym, że w pewnym sensie, zawodowo zajmuję się energetyka odnawialną.

      • Ja też w pewnym sensie, zawodowo zajmuję się energią odnawialną.
        Opracowanie profesora Sokołowskiego i żadne podobne inne opracowanie nie może zawierać danych z pompowań próbnych, ponieważ opiera się na rozpoznaniu geologicznym i geosynoptycznym utworów geologicznych i ich warstw na podstawie zgromadzonej wiedzy, danych, prognoz i e przekroju geologicznego rozpoznanego i udokumentowanego na odwiertach poszukiwawczych, a pompowanie próbne wykonuje się już na etapie szacowania wydajności złoża geotermalnego. To analogicznie jak przy poszukiwaniach ropy naftowej i gazu ziemnego: póki nie wykonamy otworów poszukiwawczych, to nie stwierdzimy z cała pewnością gdzie gaz czy ropa naftowa są i przy takim podejściu jak proponuje się w pewnych kręgach wobec polskiej geotermii do dziś jeździlibyśmy dorożkami i latali balonami, bo może otwór będzie negatywny, więc po co w ogóle próbować i tracić kasę np. na szukanie ropy naftowej. Jednak wiedza geologów, dostępna dokumentacja, znajomość reguł występowania surowców podziemnych pozwala określić rejony, gdzie prawdopodobieństwo pozytywnego wyniku jest większe niż gdzieś w rejonie o innej strukturze geologicznej i tam geofizycy wiercą.
        Tu jest ta sama zasada, tylko złoże innego typu. Szacuje się prawdopodobieństwo i na tej podstawie się szuka. Zawsze jest ryzyko, ale bez niego nigdy nie stwierdzimy czy złoże jest i o jakiej temperaturze i wydajności.
        Jest jakieś dziwne rozdwojenie jaźni wśród przeciwników i zwolenników geotermii: ci, którzy wieszczą koniec ery węgla (i często ropy, a nawet gazu i w ogóle spalania paliw) wskazują na konieczność stosowania OZE, bo smog (słusznie), bo dewastacja przyrody (słusznie), bo globalne ocieplenie (fakt, choć zbyt krótki czas próby a i przyczyny mogą być różne), bo konwencje dekarbonizacyjne, bo zmniejszenie emisji CO2, bo zobowiązania do wzrostu udziału energii z OZE w ogólnym bilansie, a jednocześnie podnoszą krzyk, gdy się chce te najmniej szkodliwe i praktycznie zeroemisyjne rozwiązania stosować. Z kolei ci, którzy głupio często wyśmiewają oczywiste fakty, a nawet krytykują Papieża za ekologiczną encyklikę „Laudate si”, prą do rozwiązań praktycznych, które są rozwiązaniem problemów na które wskazują ci pierwsi. A coś robić trzeba, bo samymi konwencjami nie stworzymy sprawnego systemu wytwarzania ciepła czy energii elektrycznej, a prawdę mówiąc niczego w 100% pewnego, czytaj żadnej alternatywnej technologii wobec np. spalania węgla w rękach nie mamy. Widać to doskonale na przykładzie Niemiec z jednej strony wznoszących nowe elektrownie na węgiel brunatny przy nowych kopalniach odkrywkowych tego surowca, a z drugiej rozwijających najlepiej systemy prosumenckie w zakresie masowego zastosowania FV. Czy się nam podoba czy nie, energetyka atomowa będzie z powodów bezpieczeństwa i problemów z zagospodarowaniem odpadów promieniotwórczych jednak stopniowo zanikać (maksymalny cykl życia elektrowni atomowej to 40 lat, stawianie na atom to jak zjadanie własnego ogona: gigantyczne koszta ekonomiczne, środowiskowe, społeczne i zagrożenie bezpieczeństwa na etapie budowy, potem utrzymania, wreszcie likwidacji i… budowy kolejnej elektrowni atomowej po góra 50 latach). Poza tym atom jest rozwiązaniem na czas odprężenia, a nie zimnej wojny i terroryzmu międzynarodowego (a co potrafi przyroda to pokazała Fukushima, której skala przekracza wielokrotnie katastrofę czarnobylską).
        Elektromobliność – bezemisyjna umownie, bo trzeba zapytać w jaki sposób ten prąd wytworzono i co np. z tysiącami akumulatorów które mają żywotność góra 8-10 lat, a które są niezbędne przy upowszechnieniu elektrycznego napędu aut czy autobusów, ani jak, gdzie i za jakie środki je neutralizować i utylizować, wreszcie z czego pokryć zwiększone wtedy przez elektromobilny transport zapotrzebowanie na energię elektryczną . Nikt o tym nie myśli. a gaz – jeszze 10 lat temu wzór czystego paliwa to dziś też już podejrzane medium, bo przecież to emisja CO2. Wiatraki dają góra 10% krajowego zapotrzebowania na moc elektryczną w szczycie, i blokują się przy wietrze poniżej 3 m/s i powyżej 9 m/s. Potrafią stac całymi tygodniami, wtedy gdy akurat potrzeba dużej ilości energii, bo nie ma jak chłodzić bloków energetycznych i kiedy mamy deficyt mocy, jak w 2015.
        W Polsce zaczyna się szaleństwo cen energii elektrycznej, bo koszty emisji CO2, węgiel drożeje, koleje i metro warszawskie rospisują przetargi na 2019 i łapią się za głowy, a my pozamykaliśmy najlepsze złoża węgla antracytowego (Buzek, 1998, Zagłebie Wałbrzyskie), wygaszamy kopalnie i wybraliśmy najdroższy chyba import amerykański węgla energetycznego z powodów czysto politycznych. Tylko 30% zapotrzebowania możemy pokryć z kopalni krajowych. Podobnie nieodpowiedzialna polityka jest z gazem – kto potrafi odpowiedzieć jaka będzie jego podaż i koszt w Polsce za 5-10 lat? Tymczasem zobowiązaliśmy się jako państwo wygaszać kolejne kopalnie i nie budowac już kolejnych opartych o węgiel bloków energetycznych.
        Tylko patrzeć jak Unia nałoży opłaty emisyjne na elektrociepłownie i spalarnie odpadów, tak chętnie i bezrefleksyjnie teraz budowane.
        Trzeba więc inwestować w poszukiwanie nowych źródeł energii elektrycznej i cieplnej. I to nie jest tylko rola państwa, bo to w małych ojczyznach w Polsce ludzie wdychają co roku zimą smog – powietrze o wielokrotnie przekroczonych europejskich normach BaP, PM 2,5 i PM 10 i rolą samorządów jest z tym coś próbowac (przy wsparciu państwa) robić.

  7. Geatermia to żadna nowość tylko trzeba nie wiercić na łapu capu tylko analizować warstwy i są tereny wód termalnych w Polsce podobnie jak na Węgrzech, Słowacji nie mówiąc o Islandii gdzie każdy ma w ogródku basen termalny.Nie trzeba daleko szukać Szklary,Orawica, Vrbov Poprad czy Szirava koło Michalovic.Podobno również koło Rzeszowa w Wiśniowej koło szkoły podstawowej po odwiertach na 1800 metrów wytrysła woda termalna,tylko otwór został zaczopowany.Inwestycja z woda termalna daje dochody na długie lata całej gminie .Chyba lepiej inwestować w termalne odwierty niż budować i zadłużać miasto budując okrągłą kładka która się już sypie czy most na 1050 metrów nad Wisłokiem za ponad 500 mln zł w miejscu gdzie Wisłok raptem 40 metrów.

    • Proszę durnia, przeprawa mostowa w miejscu, o którym wspominasz, zaplanowana była jeszcze w czasach „komuny”, gdy projektowano układ komunikacyjny. W miejscu tym zaprojektowano jeszcze zbiornik oczyszczalni ścieków, więc most nie mógł być krótszy. Zapewniam cię, że każdy projekt poprzedza analiza ekonomiczna, konieczna w procesie decyzyjnym, choć przy każdej inwestycji trafiają się durnie, którzy wiedzą lepiej, choć o budownictwie nie mają pojęcia. Nie było innego miejsca na terenie Rzeszowa, gdzie można by ten most zbudować, a natężenie ruchu na nim potwierdza trafność decyzji. Zapewniam cię też, że miasto nie miało możliwości, aby przenieść unijne fundusze celowe z mostu, na odwierty geotermiczne. Pochwal się idioto, czym się zajmujesz, a wtedy wszyscy ocenimy twoje osiągnięcia.

      • Nie nie to nie za komuny tą trase planowali –

        przeprawa w tamtym miejcu tj. Z tyłu WSK – była już planowana w okresie 1933 jak powstawał zakład
        Urbaniści juz wtedy wiedzieli że ta trasa za 40-60 lat bedzie potrzebna dla miasta
        I prosze minęło 85 lat i co ? mieli racje czy nie ?

  8. „– Jestem przekonany, że nowe władze Rzeszowa, te szanse wykorzystają, aby mieszkańcy mieli tańsze rachunki za ogrzewanie. Na bazie tych wód powstałyby też nowe miejsca rekreacji – uważa z kolei Marcin Fijołek, partyjny kolega Kultysa. ”

    Byłoby taniej?… politycy podobnie przekonywali że będą tańsze śmieci przy okazji budowy spalarni śmieci na Załężu, wybudowali spalarnie i cena wzrosły. Może lepiej niech nie obiecują?
    Cała polityka PIS wydać ze 150 mln na odwierty a potem się okaże że ciepłej wody brak ha ha. Nie wiem co lepsze gdy blokują budowy mieszkań obwodnic czy aqaparków czy gdy obiecują ogrzewanie za darmo 🙂 czy Biznesowe City.

    Inny „genialny” pomysł jedyki pisu Kultysa:

    http://rzeszow-news.pl/pis-chce-zbudowac-rzeszowskie-city-centrum-studentow/
    _________________________________________________
    ________________________________
    ___________________
    __________
    ___
    _

    • Przed ostatnimi wyborami PIS obiecywał dzielnicę biznesową, nie postawili nawet toy toya. Jedyne co zrobili to zablokowali dzieciom aqapark i teraz te muszą czekać aż zrobi sie ciepło i zacznie działać fontanna multimedialna. Brawo PIS

  9. – Jestem przekonany, że nowe władze Rzeszowa, te szanse wykorzystają, aby mieszkańcy mieli tańsze rachunki za ogrzewanie. Na bazie tych wód powstałyby też nowe miejsca rekreacji – uważa z kolei Marcin Fijołek, partyjny kolega Kultysa.

    Obudźcie się w końcu…… NIE BĘDZIE NOWYCH WŁADZ!!!!!!!

  10. Q…rwaaa jak już słyszę że p. Kultys się wypowiada niby merytoryczne, to flaki mi się wywracają. Nagle mu się geotermia przypomniała przed wyborami? Manhattan’u tym razem nie będzie budował? Lepiej się nie odzywajcie z tego całego pis’u, jak chcecie chociaż z parę procent na p. Buczak’a uzyskać. Kompromitacja !!!!!!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ