Reklama

Będą walczyć z czołówką najlepszych uczelni technicznych z całego świata takich jak Oxford czy Massachusetts Institute of Technology. W sierpniu okaże się, jak na torze Formuły 1 sprawdził się bolid skonstruowany przez studentów Politechniki Rzeszowskiej.

[Not a valid template]

 

W czwartek PRZ Racing Team zaprezentował pierwsze efekty swojej prawie dwuletniej pracy. Na własne oczy mogliśmy się przekonać, że bolid, który będzie startował na torze Formuły 1, powstaje w niewielkim garażu Politechniki Rzeszowskiej.

Do tej pory zespół Racing Team wykonał 70 proc. projektu, w przeciągu dwóch miesięcy powinni zakończyć cały. – Mamy już ramę, czyli bazę do stworzenia pojazdu. Do ramy będziemy montować wszystkie pozostałe elementy: silnik, zawieszenie, poszycie oraz pozostałe układy – wyjaśnia Tomasz Krzosek, prezes Koła Naukowego Formuła Student PRz oraz student Mechaniki i Budowy Maszyn.

Najpierw idea

Kiedy zaczynali było dość ciężko. – Trzeba było zdobyć salę, fundusze i zebrać odpowiednią ekipę ludzi – mówi mgr inż. Piotr Strojny, opiekun i pomysłodawca projektu. Jednak najwięcej energii od jego podopiecznych wymagało zamodelowanie całego bolidu. Posługiwali się programami typu CAD oraz SolidWorks, na którym modelowany był każdy element pojazdu. Zastosowane konstrukcje i rozwiązania wymagały sporo czasu i zdobycia odpowiedniej wiedzy.

– Najpierw musiała powstać idea. To jak widzimy ten projekt. Mamy ogromne obostrzenie regulaminowe i musieliśmy się do tego dostosować. Na szczęście regulamin zostawia nam lukę, w której możemy być nadal kreatywni – opowiada Tomasz Krzosek.

Regulamin to ponad 400 stron na temat bezpieczeństwa, grubości użytych materiałów, oraz poszycia. Jego większa część skupia się głównie na tym, by pojazd był bezpieczny, ponieważ w przeszłości zdarzały się wypadki, gdzie bolid się zapalił podczas jazdy. Dlatego bezpieczeństwo jest na pierwszym planie. Podczas oceny bolidu bardzo duży nacisk kładziony jest na nietypowe i innowacyjne rozwiązania. Rzeszowska grupa liczy na to, że w tym temacie może być wysoko punktowana.

Kierownica zrobiona w 3D

Cały projekt, oprócz wyniku z samych wyścigów, jest również wysoko oceniany pod kątem marketingowym, czyli np. jak można go sprzedać oraz jakie innowacyjne rozwiązania w sobie zawiera. Rzeszowska grupa w projekcie skupiła się głównie na poszyciu, które na pewno będzie się wyróżniało na tle pozostały teamów. – Zastosowaliśmy tutaj bardzo nowoczesne metody na jego projektowanie. Posługiwaliśmy się bardzo nowoczesnymi systemami modelowania powierzchniowego oraz analizy metodą elementów skończonych, aby zoptymalizować przepływy, czyli zmniejszyć maksymalnie współczynniki oporu powietrza – wyjaśnia Piotr Strojny.

– Dodatkowym, ciekawym rozwiązaniem, jaki zastosowaliśmy w bolidzie, jest innowacyjna metoda związana z projektowaniem kierownicy. Tutaj posłużyliśmy się inżynierią odwrotną, czyli zeskanowaliśmy skanerem 3D wcześniej odciśnięty w modelinie odcisk ludzkiej dłoni, a następnie wydrukowaliśmy to metodami szybkiego prototypowania.

Kluczowy jest biznesplan

Głównym założeniem konkursu jest przedstawienie projektu, który w przyszłości mógłby wejść na rynek. Sędziowie będą rozliczać ich nie tylko w konkurencjach dynamicznych, ale też statycznych, gdzie kluczowym elementem będzie przygotowanie biznes planu. – Chodzi o to by można było go później wystawić na rynek, aby każdy mógł go kupić w różnych wersjach i kilku modyfikacjach. Poczynając właśnie od podstawowej, poprzez bardziej rozbudowane, droższe, mające lepsze osiągi i lepiej zachowujące się na torze – tłumaczy Bartosz Zborowski, student logistyki na Wydziale Zarządzania, odpowiedzialny za marketing.

Członkowie PRZ Racing Team swoją pracę konsultowali z kierowcami rajdowymi i motocrossowymi oraz z firmami. Dużą pomoc otrzymali od firmy Carrera Sport, która pomaga im rozwiązywać problemy z konstrukcją i wprowadza praktyczne podejście do budowy pojazdu. – Pokazali nam jak połączyć teorię z praktyką i jak rzeczywiście zachowują się pojazdy na torze. Pomogli nam wybrać odpowiednie opony, bo akurat ta firma wie, jak zachowują się naprawdę podczas jazdy – objaśnia Tomasz Krzostek.

Sześciu kierowców

Regulamin konkursu wymaga, aby zespół wytypował sześciu kierowców, którzy już kierują na torze gokartowym. Muszą oni spełniać odpowiednie warunki fizyczne, waga nie może przekraczać 77 kg, a wzrost 185 cm. Jednym z nich jest wiceprezes koła, student mechaniki i budowy maszyn Damian Kwiecień. – Ideałów jeszcze nie ma, najlepszych wyników też nie, ale idziemy do przodu, a adrenalina jest bardzo przyjemna. Ważne jest to, że czuję się pewnie i wiem, że nie uszkodzę pojazdu i wycisnę z niego wszystko, co będę mógł – mówi Damian. – Gdy bolid będzie ukończony będziemy go sprawdzać na miasteczku, a następnie organizować wyjazdy na tory cartingowe do Biłgoraja i Lublina.

Bolid będzie miał najprawdopodobniej kolor pomarańczowy, chodzi o to by kojarzył się z hasłem naszego miasta – Rzeszów stolica innowacji. Wymiarami nie będzie się zbytnio różnił od małych gokartów, chociaż będzie troszkę dłuższy i szerszy (1,5 m szerokości i 2 m 30 cm długości). Powinien ważyć ok. 250-260 kg. Pojemność silnika to 600 cm sześciennych, zaadoptowany ze ścigacza – Hondy CBR 600RR. Jego osiągi są uwarunkowane regulaminem, jednak powinien osiągnąć prędkość 120 km/godz., a to bardzo dużo jak na tak mały pojazd. Najważniejsze jest jednak przyspieszenie, które obecnie jednak jest ciężko oszacować. Wiele konkurencji podczas konkursu opiera się właśnie na manewrowaniu pomiędzy przeszkodami, a tam ważne jest by bolid trzymał się toru.

Pierwszy krok, ale nie ostatni

Koszt wyprodukowania bolidu? Sama budowa od 120 do 200 tys. złotych, dodatkowo ok 50 tys. będzie potrzebne na opłacenie wyjazdów. – Najbardziej wspiera nas nasza uczelnia, ale dofinansować może nas każda firma, a my zapewnimy reklamy na wszystkich wydarzeniach, w których będziemy brać udział – mówi Bartosz Zborowski. – Sam projekt to nie jest tylko wyjazd na zawody, ale również udział w targach treningach czy wyjazdy do szkół.

Członkowie Teamu mówią, że są bardzo ambitni i na pewno postarają się coś wywalczyć. Będą walczyć z czołówką najlepszych uczelni technicznych z całego świata takich jak Oxford czy Massachusetts Institute of Technology. W zasadzie sukcesem będzie załapanie się w pierwszej 30, ale w ogóle skończenie wyścigu, bo bardzo często teamy, które startują pierwszy raz mają z tym problem.

– To nasz pierwszy start, badanie nowej ziemi i stawianie pierwszych kroków, ale liczymy, że nie będziemy ostatni – śmieje się Tomasz Krzostek.

Bolid zostanie zaprezentowany na zawodach kwalifikacyjnych w sierpniu na węgierskim torze Gyor.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.