Zdjęcie: Tomasz Modras / Rzeszów News
Reklama

6,5 roku więzienia dla 61-letniego Waldemara B., byłego wykładowcy Uniwersytetu Rzeszowskiego – taką karę w czwartek wymierzył mu Sąd Okręgowy w Krośnie za zabójstwo 63-letniego Piotra K., mieszkańca Rymanowa Zdroju.

To nadzwyczajne złagodzenie kary dla Waldemara B. było możliwie dzięki temu, że sąd zmienił kwalifikację czynu – z zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem (taki zarzut postawiła prokuratura) na przekroczenie warunków obrony koniecznej.

Prokuratura żądała dla Waldemara B. 25 lat więzienia. Ponadto sąd uznał, że były wykładowca UR miał w znacznym stopniu ograniczoną poczytalność. Sędzia Arkadiusz Trojanowski, przewodniczący składu orzekającego, przypominał, jak Waldemar B. zabił swojego znajomego Piotra K.

– Przy użyciu taboretu najpierw dwukrotnie uderzył stojącego i niemającego w rękach żadnego przedmiotu pokrzywdzonego w głowę, a następnie po jego upadku na podłogę wielokrotnie uderzył go nim z dużą siłą w okolice twarzy – mówił sędzia Trojanowski. 

Do zabójstwa Piotra K. doszło w nocy z 9 na 10 stycznia 2016 roku w domku letniskowym w Rymanowie Zdroju. Jego właścicielem był Waldemar B. Dwa lata wcześniej domek kupił od Piotra K.

Feralnej nocy obaj spotkali się na imprezie alkoholowej podczas której doszło do zabójstwa. Do tej pory nie wiadomo, dlaczego doszło do awantury pomiędzy mężczyznami. Waldemar B. twierdził, że bronił się przed Piotrem K., który jako pierwszy go zaatakował.

– Oskarżony mówił, że konflikt zaczął się od tego, gdy pokrzywdzony go zaatakował, usiłował złapać go za szyję. Materiał dowodowy to potwierdza. Na ciele oskarżonego znaleziono ślady w okolicach szyi i twarzy – mówił sędzia Mariusz Hanus, członek składu orzekającego, tłumacząc, dlaczego sąd zmienił kwalifikację czynu. 

– Jestem niesłychanie zadowolony z oceny tego zdarzenia – powiedział w czwartek w sądzie Waldemar B., które jeszcze na etapie prokuratorskiego śledztwa zasłaniał się niepamięcią z tragicznych w skutkach wydarzeń. 

Gdyby w sądzie utrzymał się zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, Waldemar B. w więzieniu spędziłby co najmniej 12 lat więzienia, a groziło mu nawet dożywocie. Przy nadzwyczajnym złagodzeniu kary były wykładowca UR dostał 6,5 roku pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny. Jest niemal pewne, że prokuratura złoży apelację. 

Waldemar B. to znana postać na Podkarpaciu. Jest doktorem nauk medycznych, od 2010 r. pracował jako adiunkt na wydziale medycznym Uniwersytetu Rzeszowskiego. Po zbrodni, Kolegium Rektorskie UR zawiesiło go w pracy, a gdy umowa mu wygasła, to uniwersytet jej nie przedłużył.  

Dr B., zanim został wykładowcą UR, był wcześniej szefem podkarpackiego sanepidu, a także Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Rzeszowie oraz wiceprezesem Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

Waldemar B. od chwili zatrzymania przebywa w areszcie. Ten czas zostanie mu wliczony na poczet kary więzienia, jeśli wyrok się uprawomocni. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.