Reklama

Pasażerowie MPK w Rzeszowie od nowego roku więcej zapłacą za bilety jednoprzejazdowe i czteroprzejazdowe. Na nic się zdały argumenty, że wprowadzając jednocześnie płatną strefę parkowania, mieszkańców wcale nie zachęca się do tego, by przesiedli się do miejskich autobusów.

Wtorkową sesję Rady Miasta Rzeszowa zdominowały uchwały o podwyżkach. Mieszkańcy od nowego roku więcej zapłacą za wodę i ścieki. Szczegóły TUTAJ.

Kolejną „podwyżkową uchwałą” była podwyżka cen biletów MPK. Zdrożeją bilety jednoprzejazdowe – z 2,8 zł do 3 zł oraz czteroprzejazdowe – z 10,60 zł do 11,20 zł. Ceny biletów ustawowych zdrożeją o 30 groszy, samorządowych podniesione będą do 6,8 zł. Ceny biletów godzinnych, miesięcznych, semestralnych, trasowanych pozostaną bez zmian.

Niefortunny moment na podwyżki

Przeciwko podwyżce cen byli opozycyjni radni PiS, którzy wytykali władzom Rzeszowa, że z jednej strony poprawiają komunikacyjną infrastrukturę (nowe autobusy, buspasy, ogrzewany przystanek), a z drugiej strony część jej kosztów przerzuca się na pasażerów.

– Nasz klub ze zdumieniem podszedł do propozycji związanej z podwyżką cen biletów. Za kilkadziesiąt dni będzie wprowadzona strefa płatnego parkowania, której głównym celem było zwiększenie ilości mieszkańców, którzy będą korzystali z komunikacji miejskiej i nie będą jeździć do urzędów samochodami – mówił Marcin Fijołek, szef klubu PiS.

– Naukowcy z Gdańska, z Rzeszowa przygotowywali badania, które jednoznacznie mówią, żeby przerzucić ludzi z samochodów osobowych na MPK, to nie można pozwolić sobie na jakiekolwiek podwyżki. Dziwi mnie fakt, że idziemy w tę stronę – mówił Grzegorz Koryl (PiS).

– Jeśli miasto chce wprowadzić przemyślaną politykę parkingową, zachęcać do korzystania z przejazdów komunikacją publiczną, a od stycznia wprowadza strefę parkowania, to kompletnie nie rozumiem, dlaczego w tym samym momencie funduje podwyżkę cen biletów mieszkańców. To naprawdę wyjątkowo niefortunny moment wprowadzania tych podwyżek – uważa Robert Kultys, radny PiS.

PiS: Obniżcie ceny biletów okresowych

Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa, z koalicyjnej Platformy Obywatelskiej, mówił, że podwyżki cen biletów MPK nie powinno się łączyć z wprowadzeniem strefy płatnego parkowania.

– Transport publiczny rocznie kosztuje nas 58 mln zł, a z biletów jest 30 mln – mówił Dec.

Marcin Fijołek z PiS zaproponował, by miasto, zamiast podwyższać ceny biletów jednoprzejazdowych i czteroprzejazdowych, obniżyło ceny biletów okresowych, miesięcznych i trasowanych.

– Rzeszów pod tym względem nie byłby jakimś wyjątkiem w skali kraju. Bilety okresowe w wielu miastach Polski były obniżane. W Rzeszowie w tym momencie koszt biletu miesięcznego wynosi 98 zł. W Białymstoku wynosi 80 zł, a w Krakowie 94. Czy nie warto zastosować obniżki w biletach okresowych po to, aby zwiększyć podaż tych biletów i mimo mniejszej ceny sprzedać ich więcej? – pytał Fijołek.

Za darmo nic nie ma

Władze Rzeszowa odpowiadały, że ceny biletów okresowych w ostatnich latach były obniżone. 12 kwietnia 2012 r. rada obniżyła ceny biletów miesięcznych ze 120 do 98 zł, ustawowych z 60 do 49 zł, samorządowych z 65 do 55 zł.

Na sesji padały argumenty, że w innych miastach, gdzie ceny biletów podwyższono, spadła sprzedaż. W Katowicach ceny podwyższono o 7 proc. i w efekcie sprzedano 3,5 mln mniej biletów jednorazowych. W Białymstoku ceny wzrosły o 16 proc, miasto sprzedało 2,8 mln biletów mniej.

Władze Rzeszowa uważają, że stosowanie takie analogii nie mówi całej prawdy.

– W strefie miejskiej w Krakowie bilet normalny jednoprzejazdowy wynosi 94 zł, w strefie pozamiejskiej – 140 zł, a w Rzeszowie – 98. W Białymstoku bilet miesięczny miejski kosztuje 80 zł, ale pozamiejskiej kosztuje już 150 zł, więc nie możemy porównywać jabłko z gruszką – odpowiadał na zarzuty radnych PiS Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa.

– Bilet o wartości 3 zł obowiązywałby na całe miasto i gminy, które podpisały z miastem umowę. Można jechać na lotnisko do Jasionki lub do Rogoźnicy – dodał Ustrobiński.

– Nie ma nic za darmo. Oczywiście, można obniżać, ale pójdzie to w podatki. Te pieniądze, które można przeznaczyć na inwestycje, pójdą na opłacenie komunikacji – przekonywał o słuszności podwyżek Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

Kultys myśli w kategoriach Radomia?

Miasto rocznie przeznacza na komunikację publiczną 58 mln zł. W ostatnim czasie kupiło 80 nowych autobusów.

– Nikt nie powiedział o tym, ile w ostatnim czasie zwiększyliśmy kilometrów nie zmieniając wartości biletów. Praktycznie realizujemy zapotrzebowanie mieszkańców od ręki. Proszą o to, miasto realizuje. To wszystko kosztuje – mówił Wiesław Buż z proprezydenckiego klubu Rozwój Rzeszowa.

Radni PiS uważają, że podwyżki cen biletów to skutek także poszerzania granic miasta. – Rozproszenie zabudowy na zbyt dużym terenie powoduje zwiększenie kosztów m.in. komunikacji publicznej. Podwyżka cen biletów następuje m.in. dlatego, że tereny miasta się rozszerzają, trasy muszą być dłuższe – mówił Robert Kultys (PiS).

Tadeusz Ferenc szybko zareagował.

– Jak obejmowałem urząd prezydenta, to gazety bardzo słusznie pisały, że Rzeszów przejeżdża się rowerem w 10 minut. Nie ukrywam, że to była dla mnie motywacja, żeby rozszerzać granice miasta. Jeśli rozszerzają się granice miasta, przychodzą nowi ludzie, którzy płacą podatki. I miasto się bogaci. Może pan jeszcze myśli w kategoriach Radomia, bo przyszedł pan z Radomia – odpowiedział Kultysowi Ferenc. Radni wybuchnęli śmiechem.

Podwyżka, ale to nie podwyżka

Radni Rozwoju Rzeszowa mówili, że jeżeli teraz nie będzie podwyżek cen biletów, to w przyszłości mogą być one wyższe i boleśniejsze.

– Wtedy dopiero będą protesty: „Czemu tego wcześniej nie zrobiliście?”. Podwyżka, w odpowiednim czasie, zawsze jest do przyjęcia. Stopniowo, oczywiście – skwitował dyskusję Mirosław Kwaśniak z Rozwoju Rzeszowa.

Wiceprezydent Marek Ustrobiński stwierdził, że podwyżki dotyczą biletów „okazjonalnych”.

– Podwyższamy ceny biletów jednorazowych, jednoprzejazdowych, czyli dla tych ludzi, którzy okresowo lub incydentalnie korzystają z transportu publicznego. Ci, którzy korzystają cały czas, mają bilety miesięczne, okresowe. Oni mają bilety w tej samej cenie. Nie ma mowy o podwyżce cen o jako takiej – przekonywał Ustrobiński.

Za podwyżką było 15 radnych z koalicji Rozwoju Rzeszowa i PO, przeciwko 9 radnych (PiS), jeden radny się wstrzymał od głosu.

Radni we wtorek zdecydowali również o zmianach w regulaminie strefy płatnego parkowania. Szczegóły TUTAJ.

SABINA LEWICKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

3 KOMENTARZE

  1. “Podwyżka, w odpowiednim czasie, zawsze jest do przyjęcia. Stopniowo, oczywiście – skwitował dyskusję Mirosław Kwaśniak z Rozwoju Rzeszowa.”
    Przynajmniej szczery 😉
    Nie potrafią uczyć się na cudzych błędach. Jak pokazują przykłady innych miast, podwyżki cen biletów zawsze wiązały się ze spadkiem sprzedaży (np. Warszawa).
    Podobnie było z alkoholem – wzrost akcyzy wcale nie zwiększał dochodów lecz przemyt i tzw. szarą strefę. Jedyny przypadek obniżenia akcyzy (chyba przez SLD) zaowocował wzrostem sprzedaży i zwiększeniem zysków.
    Rzeszów stolica imitacji. Władza potrafi jedynie w absurdalny sposób kopiować rozwiązania innych.
    Wielka, betonowa imitacja p*zdy jest bardzo dobrym symbolem naszego miasta 😉

  2. „Czemu tego wcześniej nie zrobiliście?”. Podwyżka, w odpowiednim czasie, zawsze jest do przyjęcia. Stopniowo, oczywiście”
    Mieszkańcom stolicy innowacji przykręca się śrubę powoli ale skutecznie. Za chwilę w mieście gdzie istnieją same super i hiper markety, a zarobki są najniższe w Polsce będziemy mieć najdroższą wodę ,autobusy, wywóz śmieci.
    Tak działa innowacja!

Comments are closed.