Reklama

Jutro to jest taki dzień, który idealny jest z założenia. A potem życie weryfikuje. Najczęściej boleśnie.

Trzeci dzień mojego nowego życia. Chodzę i myślę, co tu ze sobą zrobić. Chciałoby się, jak już postanowienia postanowione, żeby to wszystko wzięło i zadziałało od razu. I żeby te efekty od razu były widoczne.  Tłuszczu 5 kilo mniej, mięśni za to o tyle więcej. Angielski żeby sam wszedł do głowy i został tam na nieco dłużej.

Za dużo tego naraz? No, za dużo. Czuję się już (a to dopiero trzeci! dzień nowego roku) przytłoczony samym sobą i swoimi oczekiwaniami.

A więc spokojnie. Bez nerwów. Ogarnę to systematycznie.

Ps. Na kolację była pizza. Ale mało.  I spacer był. Też mało, ale najważniejszy pierwszy krok!

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: