Reklama

Bez stwierdzenia winy marszałek podkarpacki Władysław Ortyl zdecydował, że jego zastępca Jan Burek powinien być odwołany. Na najbliższej sesji sejmiku Ortyl złoży wniosek w tej sprawie. Swój udział ma w tym prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Marszałek Ortyl o planowanym wniosku o odwołanie Burka poinformował we wtorek na konferencji prasowej, ale nie sprecyzował, dlaczego Burek właściwie powinien odejść z Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie. Na razie Burek, który w urzędzie odpowiadał za kulturę i edukację, jest zawieszony w pracach członka zarządu województwa. Ale Burek sam zdecydował o zawieszeniu swojej funkcji jeszcze wczoraj, kilka godzin po tym, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński oświadczył, że Burek zostaje zawieszony w prawach członka partii.

Kaczyński poinformował także, że o partyjnej przyszłości Jana Burka będzie też decydował rzecznik dyscypliny PiS.

Władysław Ortyl we wtorek na konferencji powiedział, że zaakceptował decyzję wicemarszałka o zawieszeniu go w pracach zarządu. Od dziś Burek jest na urlopie. –  Zarząd Województwa Podkarpackiego przyjął zmiany organizacyjne do regulaminu i obecnie departament kultury przeszedł pod nadzór Tadeusza Pióro [członek zarządu – red.]. Dodatkowo zaakceptowany został wniosek dyrektor Filharmonii Marty Wierzbieniec o odwołanie z funkcji wicedyrektora Pawła Stochmala – mówił Ortyl.

Stochmal to prywatnie zięć Jana Burka. W ubiegłym tygodniu gazeta „Nowiny” napisała, że wicedyrektor Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie, która podlega urzędowi marszałkowskiemu, jest współwłaścicielem firmy, która zajmowała się m.in. jej rozbudową. Inwestycja była dofinansowana z funduszy unijnych, a dotacja przechodziła przez urząd marszałkowski.

Stochmal i Konrad Łoboda, zastępca dyrektora departamentu społeczeństwa informacyjnego w urzędzie marszałkowskim, zostali odwołani. Obaj mieli powiązania z firmami, które pracowały dla urzędu. Pracowali przy rozbudowie klasztoru oo. Bernardynów w Leżajsku.

Już w czwartek marszałek Ortyl nakazał wszcząć kontrolę wewnętrzną.

Ortyl zarządził także kontrolę w jednostkach podległych urzędowi marszałkowskiemu. Ma ona wykazać, czy firma EMG Engineering&Management, której współudziałowcem jest Stochmal, nie pojawia się w innych dokumentach. Ortyl zapewnił, że kontrola będzie skrupulatna i szczegółowa. Potrwa ok. 3-4 tygodnie. – Nie chcę nikogo pospieszać, to musi być zrobione solidnie, starannie i pieczołowicie – mówił marszałek.

Ale nie czekając na wyniki kontroli Ortyl uznał, że czas Jana Burka w urzędzie marszałkowskim dobiega końca i na najbliższej sesji sejmiku złoży wniosek o odwołanie swojego zastępcy. – Trzeba postępować transparentnie – tłumaczył marszałek. Przyznał jednocześnie, że na jego decyzję miała wpływ decyzja Jarosława Kaczyńskiego o zawieszeniu Burka w prawach członka partii. Ortyl nie powiedział jednak, czy powiązania rodzinne Burka ze Stochmalem dają już podstawy, by mówić o jakichś nieprawidłowościach.

Ortyl asekuruje się. Zapowiedział, że jeżeli kontrola dla Burka okaże się pozytywna, to będzie on mógł wrócić na stanowisko. Niewykluczone, że urząd o całej sprawie powiadomi prokuraturę. Marszałek dał jasno do zrozumienia, że nie ma dla niego większego znaczenia czy plan odwołania Burka, o ile zostanie zaakceptowany przez sejmik, nie zachwieje koalicją w województwie, czyli rządami PiS.

– Chodzi o to, by sprawę wyjaśnić do końca, a nie o to, czy marszałek pozostanie w koalicji – twierdzi Ortyl.

Nazwisko Jana Burka znów jest na pierwszych stronach gazet. Rok temu był przewodniczącym klubu PO w sejmiku. W urzędzie marszałkowskim wybuchła afera korupcyjna, w którą zamieszany jest Mirosław Karapyta. Był on marszałkiem w koalicji PSL-PO-SLD. Burek pełnił wtedy funkcję członka zarządu województwa. W głosowaniu nad wyborem nowego marszałka Burek poparł kandydata PiS Władysława Ortyla. W zamian został wicemarszałkiem.

Burek w poprzednich latach związany był z PSL. W 2006 roku z listy PiS został radnym sejmiku i przydzielono mu miejsce członka zarządu województwa. Po czterech latach Burek wystartował do sejmiku z listy PO. Po ubiegłorocznej zmianie władzy w województwie zapisał się do PiS.

Na wtorkowej konferencji marszałek Ortyl poinformował także, że w ubiegłym roku sekretarzowi urzędu polecił sprawdzić, czy pracownicy nie dorabiają przy funduszach unijnych. W tym celu urzędnicy wypełniali stosowne oświadczenia. Odwołany Konrad Łoboda podał w nim nieprawdę. – Jego praca była związana ze środkami pochodzącymi z programu Infrastruktura i Środowisko, a nie Programu Operacyjnego. Jednak jest to nieprawidłowość – dodał Władysław Ortyl.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.