Zdjęcie: Bartosz Frydrych / Rzeszów News
Reklama

Sejmikowa opozycja nie może się doprosić od marszałka podkarpackiego Władysława Ortyla (PiS) treści pisma Komisji Europejskiej w sprawie “stref wolnych od LGBT”. 

Na początku czerwca do marszałków pięciu województw (małopolskiego, lubelskiego, łódzkiego, świętokrzyskiego i podkarpackiego) trafiło pismo od KE, w którym przestrzega ona samorządy przed realizowaniem projektów mogących dyskryminować ze względu m.in. na orientację seksualną.

“Ewidentne lekceważenie” 

Interwencja KE związana jest z przyjętymi przez samorządy uchwałami tzw. anty-LGBT, przeciwko którym protestowali już m.in. obrońcy praw człowieka. Sejmik podkarpacki, który jest zdominowany przez PiS, tego typu uchwałę podjął 27 maja 2019 r.

8 czerwca radni Koalicji Obywatelskiej zawnioskowali do marszałka o ujawnienie treści pisma z Komisji Europejskiej. – Minęło 7 dni. Brak jakiejkolwiek odpowiedzi uważamy za niedopuszczalną praktykę ukrywania szczegółów ważnej sprawy dla województwa – twierdzi Krzysztof Feret, radny KO. – To niedopuszczalne, że nie wiemy, co się w piśmie znajduje.

Co więcej, radni opozycji posiłkują się przede wszystkim doniesieniami medialnymi. – To od dziennikarzy dowiedzieliśmy się o tym, że komisja zagroziła samorządom wstrzymaniem dotacji unijnych – podkreśla Feret.

Według niego podobne praktyki są „ewidentnym lekceważeniem radnych największego klubu opozycyjnego w sejmiku i reprezentowanej przez nich sporej grupy wyborców”.

Urząd: przecież jest w internecie 

W Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie problemu nie widzą. – Przecież pismo jest ogólnodostępne w sieci – twierdzi Tomasz Leyko, rzecznik marszałka. – Po co mamy je rozsyłać? – żartuje, ale na pytanie, gdzie jest ono dostępne poza nieoficjalnymi kanałami na Twitterze, odpowiedzieć nie potrafi. – Nie wskażę adresu strony internetowej.

Dlaczego więc radni nie otrzymali kopii pisma? Na to pytanie rzecznik Leyko też nie zna odpowiedzi. – Proszę dzwonić do kancelarii sejmiku – słyszymy.

Jak się okazuje, kancelaria wniosek otrzymała, 8 czerwca. – We wtorek, po 7 dniach od otrzymania wniosku, przekazaliśmy go do marszałka – potwierdza Rafał Polak, dyrektor kancelarii. Dlaczego dopiero po tygodniu? O to chcieliśmy zapytać Jerzego Borcza (PiS), przewodniczącego sejmiku podkarpackiego, ale w środę był dla nas nieuchwytny. 

– Czekamy na reakcję marszałka. To nie jest skomplikowana sprawa, wystarczy wysłać skan pisma – zauważa Krzysztof Feret (KO).

Przypomnijmy, że już od dwóch tygodni formułowana jest oficjalna odpowiedź marszałka podkarpackiego na pismo Komisji Europejskiej, i nadal nie wiadomo, kiedy powstanie.

marcin.czarnik@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: