Zdjęcie: Ministerstwo Rozwoju
Reklama

Siedem krajów podpisało w czwartek deklarację w sprawie budowy szlaku Via Carpathia. Dokument ma przekonać Komisję Europejską, by Bruksela dołożyła się do inwestycji.

[Not a valid template]

 

Deklarację podpisali w Warszawie ministrowie odpowiedzialni za transport w Polsce, na Ukrainie, Słowacji, Węgrzech, Litwie, w Rumunii i Turcji. O przyspieszenie prac nad budową drogi ekspresowej S19, S61, DK8, które w Polsce pokrywać się będą z Via Carpathia, od dłuższego czasu zabiega podkarpacki europoseł PiS Tomasz Poręba.

– Od wielu lat wskazywaliśmy, że budowa szlaku Via Carpathia jest możliwa, ale do tego niezbędna jest inicjatywa rządów państw członkowskich. Polski rząd wykazuje taką inicjatywę. To dobra zmiana, o której mówiliśmy i kolejny ważny krok ku budowie szlaku na całej jego długości – mówi Tomasz Poręba.

Deklaracja siedmiu krajów przez które ma biec Via Carpathia jest kolejnym krokiem do tego, by prace nad budową szlaku dostały przyspieszenia. Via Carpathia ma połączyć Morze Bałtyckie z Morzem Czarnym i Śródziemnym przez Litwę, Polskę, Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Grecję.

Polski odcinek szlaku (prawie 600 km) przebiega od granicy z Litwą w Budzisku, przez Białystok, Lublin i Rzeszów do granicy ze Słowacją w Barwinku.

Według uczestników czwartkowego spotkania w Warszawie, na którym podpisano deklarację, Via Carpathia poprawi dostępność transportową i spójność komunikacyjną, wpłynie korzystnie na gospodarkę i życie mieszkańców wszystkich państw, które zabiegają o budowę szlaku.

– Regiony UE położone peryferyjnie powinny szybciej doganiać bardziej rozwinięte obszary Unii i kraju. Chcemy rozwijać współpracę państw i regionów wschodniej części UE. Łączą nas wspólne cele – mówił Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju.

Podpisana w czwartek deklaracja na rzecz budowy Via Carpathia nie jest pierwszą. 10 lat temu podobną podpisano w Łańcucie z inicjatywy śp. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Wtedy deklarację podpisały cztery kraje: Polska, Węgry, Słowacja i Litwa. W 2010 r. dołączyły do nich kolejne państwa: Bułgaria, Grecja i Rumunia.

Problem z realizacją szlaku rozbija się o to, że nie jest on wpisany do europejskiej sieci transportowej – TEN-T, co uniemożliwia zdobycie unijnego dofinansowania na całą inwestycję, a w konsekwencji szybkiej realizacji szlaku.

Unijne wsparcie zagwarantowane mają tylko poszczególne fragmenty Via Carpathia, na Podkarpaciu to budowany odcinek S19 Rzeszów-Lublin. Pieniędzy unijnych nie ma na około 90-kilometrowy odcinek od Rzeszowa do Barwinka. Budowa w tym kierunku pierwszych 10 km do Babicy będzie finansowana przez samorząd podkarpacki.

Rząd zapewnia, że polskie fragmenty Via Carpathia jest gotowy wybudować z pieniędzy unijnego programu “Infrastruktura i Środowisko”.

Deklaracja, która podpisali przedstawiciele siedmiu krajów, ma sprawić, że poszczególnym państwom łatwiej będzie się starać o unijne fundusze. Z deklaracją ma się zapoznać Corina Cretu, unijna komisarz ds. rozwoju regionalnego, która – według zapowiedzi sprzed kilku tygodni – pod koniec marca w sprawie budowy Via Carpathia przyjedzie do Polski, ma także odwiedzić Podkarpacie.

W Polsce dotychczas powstało jedynie kilka krótkich odcinków pokrywających się ze szlakiem Via Carpathia, m.in. 7,5 km ze Stobiernej do Rzeszowa oraz 4,4 km z Rzeszowa do Świlczy. W budowie jest odcinek S19 Stobierna – Sokołów Młp.

Niedawno Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Rzeszowie ogłosiła tzw. dialog techniczny dotyczący budowy S19 na odcinku Rzeszów-Barwinek. Drogowcy chcą skorzystać z rad firm, które pomogą w wyborze najlepszej technologii do budowy czterech tuneli o długości od 1,2 km do 1,75 km, jakie mają powstać na tym odcinku S19.

(kaw)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

4 KOMENTARZE

  1. Dyrektorem TVP Rzeszów został ktoś inny a miejsce obiecywano młodemu człowiekowi, który postradał rozum w kampanii wyborczej. Był tubą propagandową tzw. husarii w zamian za stanowisko dyrektora TVP. Namiętnie lizał cztery litery politykom tej husarii a dzisiaj liże własne rany. Nie zorientował się, że manipulując społeczeństwem Podkarpacia sam został zmanipulowany! W husarii są tarcia i takie stanowiska obiecano kilku du..włazom. Cóż mówi się, że dziennikarz ma być bezstronny i opiniotwórczy. Pan Rogowski zachłannie dla stanowiska zapomniał o tym co uczono go na studiach. Dzisiaj już określił się po której jest stronie. Nie przemyślał jednego, że żadna władza nie trwa wiecznie a po jej zmianie nikt już z nim nie będzie rozmawiał. Inna sprawa, że ów młody człowiek może się tłumaczyć, że koledzy robią podobnie. Coś w tym jest bo w rankingu zaufania dziennikarze rekordowo spadli o 29%!!!!

    Panie Rogowski niech Pan napisze jak czuje się człowiek wydymany przez pisowską husarię???

Comments are closed.