Reklama

Prawie 68 proc. mieszkańców Rzeszowa uważa, że Polacy są ponurakami. Lepiej postrzegamy siebie niż innych oraz mamy tendencję do mierzenia innych własną miarą – tak wynika z badań przeprowadzonych przez studentów Wyższej Szkoły Prawa i Administracji

Studenci kierunków społecznych działających w Klubie Rozwoju Osobistego WSPiA pod kierunkiem dr. Lecha Żukowskiego przeprowadzili badanie w formie wywiadu i eksperymentu na 184 osobach (104 kobiety i 80 mężczyzn) z Rzeszowa i okolic.

Poczucie szczęścia rośnie, ale…

Kilkunastu studentów postawiło sobie hipotezę, którą potwierdziła ankieta. Zakładali, że większość badanych będzie oceniać lepiej siebie niż innych, oraz nie będą chętni robić sobie zdjęcie, na którym mają zrobić głupią, śmieszną minę. Ankietę przeprowadzono w lutym i marcu 2015 r. Badano jedynie pełnoletnie osoby.

Wyników tych badań nie można generalizować, bo grupa badawcza jest mała i ankieta przeprowadzona tylko w Rzeszowie. – Ludzie, którzy zbierali wyniki byli z Rzeszowa, albo mieszkali tu jako studenci, więc było najwygodniej zbierać wyniki w Rzeszowie – mówi Paula Kisyk, studentka WSPiA, ankieterka.

– Co jest ciekawe te wyniki są zbieżne z innymi badaniami przeprowadzonymi na większych grupach międzynarodowych i multikulturowych. Jest to efekt wpisany w naturę ludzką, budowanie pozytywniejszych deklaracji odnoszących się do mojej osoby, niż do innych – mówi dr Lech Żukowski.

– Mamy rozbieżność jak mówimy o sobie. Pokazują to badania prof. Janusza Czapińskiego. Na przykład w Polsce poczucie szczęścia z roku na rok rośnie, tak samo jak liczba samobójstw – dodaje dr Żukowski.

Ankietowanym zadano 9 pytań na temat bycia marudą, dystansu do siebie, poczucie szczęścia, określenie siebie jako optymistów, pesymistów lub realistów oraz czy Polska to dobry kraj do życia?

Przeceniamy swoje kompetencje

Aż 67,8 proc. badanych mieszkańców Rzeszowa twierdziło, że Polacy to ponuracy, jednak sobie samemu przypisało tą cechę jedynie 23,2 proc. badanych. Wyniki były zbieżne dla obu płci. Kobiety oceniały siebie nieco częściej jako marudne (26,8 proc. badanych kobiet i odpowiednio 16,3 proc. panów).

W grupie marud tendencja ta była silniejsza, bo aż 80 proc. badanych z grupy tzw. „marud” twierdziło, że większość Polaków to też „marudy”. Natomiast 62 proc. pogodniejszych przypisało swoją nację do tych ponurych.

Możemy zatem twierdzić, że człowiek ocenia innych własną miarą. Jeśli jestem marudna, tak też widzę innych wokół siebie, bo szukam podobnych sobie.

– Nie jesteśmy aż tak ponurzy i marudzący, jak to się nam wmawia. Widzimy tę cechę znacznie częściej u innych, niż u samych siebie. Siebie widzimy, jako osoby słoneczne, absolutnie nie marudzące i nie wiążące się ze stereotypem Polaka, ale jednocześnie sami go potwierdzamy mówiąc o innych Polakach – mówi dr Lech Żukowski.

Pytanie w ankiecie o to, czy uważasz, że większość Polaków ma dystans do siebie i czy sam masz dystans do siebie pokrywało się z eksperymentem, jakim było pozwolenie sfotografowania się z śmieszną miną. Okazuje się, że 62,8 proc. badanych uważa, że Polacy nie mają dystansu do siebie, jednocześnie 72,3 proc. ankietowanych twierdzi, że potrafią zachować dystans wobec siebie.

– Nie możemy powiedzieć, że osoby myślą o sobie o wiele gorzej niż tak jest w rzeczywistości. Raczej wolimy przeceniać swoje kompetencje, postrzeganie swoich pozytywnych cech, że one są silniejsze niż u innych, co też pokazały nasze badania – mówi dr Lech Żukowski.

Mamy dystans do siebie?

W grupie „marud”, aż 80,5 proc. badanych uważa, że Polacy nie mają dystansu do siebie, natomiast 73,2 proc. osób z tej grupy twierdzi, że cechuje się dystansem do siebie. W grupie ludzi pogodnego usposobienia nieco mniej, bo 56,4 proc. ankietowanych uważa, że Polacy nie mają dystansu do siebie. Natomiast 70 proc. „nie marud” uważa, że ma dystans do siebie.

Ciekawe jest to, że niewiele ponad połowa badanych, czyli 57 proc. odmówiła sfotografowania siebie ze śmieszną miną. Chęć do pozowanie wyraziło 47,5 proc. badanych mężczyzn i 38 proc. kobiet. – Na wyrażaną zgodę nie miała wpływu deklaracja dotycząca własnego ponuractwa, w obu grupach – mówili ankieterzy, którzy przeoczyli aspekt natury ludzkiej, który objawia się jako głupia konsekwencja.

Czyli jeśli zdeklaruję się, że mam dystans do siebie, to będę musiała ten dystans udowodnić robiąc sobie zdjęcie. Wiedza ta wykorzystywana jest chętnie przez osoby zajmujące się sprzedażą.

SABINA LEWICKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: