znaki-drogowe-rzeszow-01
Zdjęcie: Marcin Szajna

Jak pożar w buszu szerzy się w social mediach popularność zdjęcia, na którym tablica informacyjna z nazwą „Rzeszów” zmierza na wózku w kierunku skupu złomu. Dziś nikt nie kupi takiego „trofeum”. Miejski Zarząd Dróg wskazuje, że znaki czy lustra drogowe nadal znikają z ulic. Nie są to bynajmniej sytuacje jednostkowe. 

Autorem zdjęcia, które robi furorę w internecie, jest Marcin Szajna. Zrobił je jeszcze w 2014 roku. – Jechałem akurat z kolegą w czasie pracy. Zauważyliśmy, jak facet ciągnie na wózku duży znak „Rzeszów” w kierunku skupu złomu. Specjalnie zawróciłem i podjechałem bliżej, żeby zrobić zdjęcie – wspomina Marcin Szajna. – Taki widok nie zdarza się często. 

A już na pewno nie pomyślał wtedy, by zdjęcie publikować. – W tamtym roku przeglądałem stare zdjęcia. Stwierdziłem, że wrzucę na facebookową grupę dla rozrywki – niech się ludzie pośmieją. I tak ludzie zaczęli przekazywać dalej zdjęcie. I obleciało ono cały świat – mówi Marcin. Ostatnio zdjęcie dostało „drugie życie”. Podbijają je zagraniczne profile.  

„Rzeszów” mógł kupić ktoś z innego miasta

 

Idąc tropem słynnego złomiarza, który został „uchwycony” na zdjęciu z tablicą „Rzeszów”, trafiliśmy do rzeszowskiego skupu złomu. Pracownicy stanowczo zaprzeczają, że kupili „Rzeszów”. Znają jednak zdjęcie od dawna.

– Do nas nikt z „Rzeszowem” się nie zgłosił. Ale kiedyś – w tym miejscu – funkcjonowały dwa skupy złomu (z Częstochowy i Mielca). Być może to skupy złomu z innych „miast” kupiły „Rzeszów”?

Czego nie sprzedamy na złomie? 

Sądząc po sytuacji uwiecznionej na zdjęciu mogło dojść – przynajmniej do próby – sprzedaży „Rzeszowa”. Musimy tutaj zmartwić wszystkich zastanawiających się nad powieleniem sprzedaży Stolicy Podkarpacia. Skupy złomu nie przyjmują metali, które wyglądają na skradzione lub „pożyczone”.

Do niesprzedawalnych odpadów metalowych zalicza się: 

– studzienki kanalizacyjne 

Advertisement

– znaki drogowe 

– fragmenty torów kolejowych i trakcje 

– elementy infrastruktury budowlanej. 

Skup twierdzi, że blisko współpracuje ze Służbą Ochrony Kolei (SOK): – Przyjeżdżają do nas co tydzień”. Korzystający z PKP mogą zatem odetchnąć, ponieważ torów nikt w Polsce nie kupi.

Ciężki żywot znaków drogowych

Żywot znaków drogowych i, generalnie, informacyjnej infrastruktury drogowej, jest zdecydowanie bardziej zagrożony, niż tej kolejowej. Urzędnicy z Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie wskazują, że znaki drogowe potrafią znikać. Nie jest to sytuacja jednostkowa.

Istnieje proceder „pożyczania” znaków drogowych, np. w Rzeszowie ktoś z tarczy znaku zrobił sobie okienko do piwnicy w bloku mieszkalnym. W Polsce znaki drogowe padają też często ofiarą wandali. Najczęściej nieznani sprawcy wyżywają się na nich nocami jak kraj długi i szeroki.   

Kto potrzebuje wypukłych luster? 

Nagminnie znikają lustra drogowe montowane, np. na skrzyżowaniach, w pobliżu ostrych zakrętów czy miejsc o ograniczonej widoczności. Wpływają na poprawę bezpieczeństwa kierowców. W jakim celu ktoś „pożycza” bardzo wytrzymałe, odporne na stłuczenia lustra drogowe, do tego najczęściej wypukłe, pozostaje tajemnicą. 

(obs)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama