RIST po raz kolejny jest opóźniony, ale miasto się chwali

0
Reklama

Jak zgrabnie ukryć kolejne opóźnienia w uruchomieniu Rzeszowskiego Inteligentnego Systemu Transportowego? Przewieźć dziennikarzy autobusem, pokazać im centrum sterowania ruchem i opowiadać im praktycznie o tym samym, co prawie rok temu.

 

Na taki pomysł w czwartek (26 marca) wpadł Zarząd Transportu Miejskiego w Rzeszowie. Dziennikarze przejechali się pokazowym autobusem, w którym było wszystko, czego jeszcze nie ma, a co pasażerom MPK obiecywano rok temu.

Jeszcze w uszach mamy konferencję z początku czerwca w ZTM, gdy szefostwo spółki zapewniało, że jeszcze na tamtych wakacjach zacznie działać obiecywany od wielu lat bilet elektroniczny, a najpóźniej od września.

Na wakacjach miały być nowe wiaty przystankowe, miały zacząć działać elektroniczne tablice na przystankach, biletomaty w autobusach i na przystankach.

Jednym słowem – ZTM miał wejść z przytupem z nową jakością w miejskim transporcie najpóźniej jesienią.

Mamy już wiosnę i co mamy? Nadal nie działające elektroniczne tablice na przystankach, raptem kilka nowych wiat, tylko dwa biletomaty (ma być ich 38), ponad 50 tys. zalegających w szufladach biletów elektronicznych, na które wydano 350 tys. zł, brak informacji o odjazdach i opóźnieniach autobusów.

Czerwiec, sierpień, grudzień…

Pamiętacie? Miasto obiecywało, że to wszystko zacznie hulać rok temu.

My doskonale pamiętamy. Jedyną namacalną rzeczą, którą do tej pory zrealizowano w ramach wartego prawie 90 mln zł Rzeszowskiego Inteligentnego Systemu Transportowego jest zakup nowych 80 autobusów, co urzędnicy powtarzają przy każdej nadarzającej się okazji, a co już obrzydło.

Jeszcze nowe kasowniki, które dla pasażera aktualnie nie mają żadnego znaczenia.

Cała reszta RIST to gigantyczne opóźnienia. Za system odpowiada hiszpańska firma Acisa, którą ratusz tyle razy przywoływał do porządku, aż urzędnicy stwierdzili w pewnym momencie, że Hiszpanie oszukali miasto.

RIST miał działać już w czerwcu, kolejnym terminem był sierpień, a potem połowa grudnia. Gdy było wiadomo, że i ten termin nie zostanie dotrzymany, to rzucono datę – marzec 2015 r.

A tu się wrzuca pieniądze

Marzec mija, RIST nie działa. I jest… nowy termin – lipiec 2015. Aby tematu znów nie roztrząsano w mediach, ZTM wymyślił, że dziennikarzy zabierze na wycieczkę. Pokazano im na ul. Trembeckiego centrum sterowania i zarządzania ruchem. Tam pracownicy na dużych monitorach będą na bieżąco śledzić, gdzie w danej chwili jest autobus. Same autobusy zostały naszpikowane elektroniką – 80 nowych i 70 starych.

– Autobusy wyposażyliśmy w najnowsze autokomputery, sterowniki, systemy łączności, kasowniki, by przekazywały informacje o zadaniu, jaki dany autobus realizuje – mówił Łukasz Dziągwa, wicedyrektor ZTM.

Dziennikarzy przewieziono autobusem, w którym Dziągwa pokazywał, jak dzieciom, jakie bilety będzie można kupić w biletomecie, gdzie się wrzuca monety, gdzie wypada reszta, niedowiarkom zaprezentował działanie biletu elektronicznego. Tak, tego, którego nadal nie ma.

Mamy zdolnych studentów

Dowiedzieliśmy się za to, że biletu elektronicznego na pewno będzie nam zazdrościła cała Polska, bo tylko Rzeszów i Poznań mają takie rozwiązania. Karta będzie jak dowód osobisty – ze zdjęciem oraz imieniem i nazwiskiem.

– Wszystkie inne dane znajdują się w warstwie elektronicznej. To najwyższej klasy chipy, jak w kartach bankomatowych. To najwyższe standardy. Tylko my i Poznań dysponujemy tak zaawansowaną technologią. To najbezpieczniejsza karta – mówił Łukasz Dziągwa i od razu dodał: – Ale wolałbym nie kusić losu. Mamy zdolnych studentów.

Bilety elektroniczne będą wydawane za darmo w punktach obsługi podróżnych ZTM. Na kartach będzie można zapisywać bilety semestralne (dla studentów), miesięczne i 5-dniowe.

– Bilet wystarczy raz przyłożyć do kasownika, ale, co ciekawe, panie nie będą musiały go wyjmować z torebki, a panowie z kieszeni kurtki, czy marynarki. Karty do 10 cm spokojnie się logują – zapewniał wicedyrektor ZTM.

Brzmi znajomo? Pewnie, bo Łukasz Dziągwa to samo mówił w czerwcu ub. r. W czwartek dopowiedział: – Kończy się miesiąc i ważność biletu. Wystarczy, przy śniadaniu, zapłacić przelewem i wykupić bilet.

Jamnik w autobusie

W autobusowych biletomatach pasażer będzie mógł kupić jednoprzejazdowe, godzinne, i dobowe bilety z podziałem na normalne i ulgowe. Z monitorów w autobusach dowiemy się, co się dzieje w mieście (imprezy kulturalne, utrudnienia na drodze). Reklamy nie będą wyświetlane przez 5 lat, bo zabrania tego UE, która dawała pieniądze na program.

Na monitorach będzie się też wyświetlała godzina, nr linii, nazwa przystanku obecnego i kolejnego. W autobusach będzie również tzw. jamnik, czyli tablica boczna, na której będzie wyświetlało 5 najbliższych przystanków.

Tak, o większości z tych rzeczy pisaliśmy rok temu i potem jeszcze wiele razy.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: