Reklama

Miejscy urzędnicy chwalą się: Rzeszów zrealizował program transportowy za 330 mln zł. Co on dał? Wystarczy wyjechać na miasto w godzinach szczytu, albo poczekać na autobus MPK.

[Not a valid template]

 

To nie mogło być po cichu. To nie mogło być o tak po prostu, że program działa i już. Trzeba było konferencji, na której podsumowano realizację potężnego programu transportowego Rzeszowa, który zaczął się w 2011 r. i kosztował 330 mln zł. W większości finansowany przez Unię Europejską, która dała ponad 250 mln zł.

Na przystankach autobusowych porozklejano duże plakaty informujące, ile to dobrego program dał miastu.

Do Rzeszowa w środę przyjechali przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury i Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, która przyglądała się, jak Rzeszów wydaje unijne pieniądze. Słuchali, jak program zmienił stolicę Podkarpacia. Komunikacyjnie. Bo program miał sprawić, że kierowcy płynnie będą się poruszać po mieście, a pasażerów miejskiej komunikacji będą wozić wreszcie punktualne autobusy MPK.

– Widzimy, co się dzieje w każdym miejscu w Rzeszowie, jak reagować, jak podejmować decyzje, czy są zatory, czy są wypadki, by kierować ruch tam, gdzie jest najłatwiej. Postęp, postęp, jeszcze raz postęp – mówił o efektach programu w rzeszowskich „Aktualnościach” Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

Kary za opóźnienia nie będzie

Już nie mówił, ile krwi ratuszowi napsuła hiszpańska firma Acisa, która odpowiadała za jeden z ważnych elementów programu transportowego – Rzeszowski Inteligentny System Transportowy. RIST zrealizowano z rocznym opóźnieniem i Hiszpanie, mimo wielu gróźb, żadnej kary nie zapłacą, a za kontrakt zgarnęli ok. 90 mln zł.

To właśnie RIST dla kierowców i pasażerów MPK miał być realnym wybawieniem. Najpierw miasto rozbudowało 9 km dróg. Program zaczął się od przebudowy ul. Podkarpackiej, al. Rejtana, ul. Lubelskiej, skrzyżowania al. Wyzwolenia – ul. Warszawska.

W ramach RIST postawiono tablice, które na bieżąco informują kierowców, gdzie są np. w mieście utrudnienia i jakie ulice omijać. Pasażerowie czekają w częściowo nowych wiatach, na przystankach kupują bilety w biletomatach, a jak nie zdążą to w autobusie.

Gdy pasażerowie nie są w stanie się doczytać godziny odjazdu autobusu z rozkładu jazdy, to mogą popatrzeć na tablice elektroniczne, które podają to samo, co widzimy za plastikowymi gablotami, nie uwzględniając opóźnień autobusów.

Przebudowano także ponad 50 skrzyżowań tak, by do stworzonego na ul. Targowej Obszarowego Sterowania Ruchem Drogowego docierały informacje, gdzie są w mieście zatory i jak na nie reagować. Autobusom MPK poruszanie się po mieście ułatwia 6 km nowych buspasów, co kierowców samochodów doprowadza do szewskiej pasji, że im zabrano jeden pas ruchu w szczycie korków.

Z wyliczeń urzędników wynika, że przejazd przed miasto obwodnicą w godzinach szczytu skrócił się do 7 minut.

Wszyscy się uczą

W środę byliśmy świadkami, jak na al. Piłsudskiego w drugiej części dnia obowiązywania buspasów (od 14:30 do 17:30), zniecierpliwieni kierowcy (sami w aucie) nagminnie jeżdżą buspasami, nie przejmując się, że grozi za to mandat i punkt karny. Ale trudno im się też dziwić, skoro auta jadą w tempie żółwia.

– Nigdy nie mówiliśmy, że będzie łatwo – mówiła o programie Anna Kowalska, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Rzeszowie. – Przed nami jeszcze trochę pracy. Wszyscy się uczymy: uczymy się my, uczą się pasażerowie i uczy się system.

W drugiej połowie czerwca ZTM ma w końcu wydawać bilety elektroniczne. 21 czerwca na rzeszowskim Rynku młodzież będzie pokazywać, jak obsługiwać e-karty.

Gdyby ktoś zapomniał, przypominamy, że jeszcze w tym roku w Rzeszowie zacznie także obowiązywać strefa płatnego parkowania.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: