Zdjęcie: Komenda Miejska Policji w Rzeszowie
Reklama

Badania DNA potwierdziły, że znalezione pod koniec października w rejonie zalewu nad Wisłokiem zwłoki należą do zaginionego w Rzeszowie Mariusza Michalika – dowiedział się Rzeszów News.

Wynik badań DNA w środę trafiły do Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów. – Potwierdziły one, że zwłoki należą do Mariusza Michalika – poinformował nas po południu szef miejskiej prokuratury Wojciech Przybyło. 

Śledztwo zmierza do umorzenia 

O wynikach badań prokuratura poinformowała już rodzinę Mariusza Michalika. Rodzina będzie teraz mogła pochować 25-latka. 

– Czekamy jeszcze na wyniki badań histopatologicznych i toksykologicznych, by przekazać je biegłemu patomorfologowi do wydania ostatecznej opinii o przyczynach śmierci mężczyzny – wyjaśnia nam prokurator Przybyło.

Wyników tych badań prokuratura spodziewa się na początku grudnia. Jeszcze w tym roku śledztwo w sprawie zaginięcia Mariusza Michalika ma być zakończone. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to umorzenie. 

Śmierć bez udziału osób trzecich

Badania DNA zwłok znalezionych w rejonie rzeszowskiego zalewu prokuratura zleciła, bo nie było 100-procentowej pewności do kogo one należą. Wyłowiono je 27 października. Trafił na nie operator pływającej koparki. Ciało było w stanie daleko posuniętego rozkładu. 

Sekcja zwłok nie wyjaśniła, co było przyczyną śmierci Mariusza Michalika, ale było wiadomo, że nie doszło do niej w wyniku działań osób trzecich. Prokuratura zleciła dodatkowe badania i badania DNA, by potwierdzić, czy zwłoki należą do 25-latka. 

Z przeprowadzonych oględzin wynikało duże prawdopodobieństwo, że w zalewie znaleziono Mariusza Michalika. Świadczyło o tym m.in. ubranie na ciele mężczyzny, miał on na sobie podkoszulkę z logo firmy, w której pracował Mariusz. Badania DNA to potwierdziły. 

Brak dowodów na uprowadzenie

Pochodzący z powiatu staszowskiego w województwie świętokrzyskim Mariusz Michalik zaginął 5 stycznia br. Przed godz. 22:00 wyszedł z wynajmowanego mieszkania przy ulicy Grabskiego w Rzeszowie. Miał iść zapalić papierosa i już nie wrócił. 

Rodzina 25-latka podejrzewała, że Mariusz Michalik mógł zostać uprowadzony. Prokuratura ten wątek badała w oddzielnym śledztwie. Żadnych dowodów na uprowadzenie jednak nie znalazła i na początku października sprawę umorzyła

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: