Sukces Polki z Bieszczadów! Najlepszy pub w Londynie należy do niej!

Reklama

„Skehans” – to najlepszy pub w Londynie według magazynu podróżniczego Time Out. Dlaczego o tym piszemy? Bo prowadzi go Polka pochodząca z Bieszczadów!

 

Zdjęcia: materiały prywatne 

– Stworzyliśmy dom dla naszych klientów, miejsce, w którym każdy jest mile widziany a nawet wyczekiwany, planujemy w tym trwać i nadal dbać o każdego, kto do nas zawita – cieszy się Katarzyna Wołoszyn-Fitzsimons. 

„Ten legendarny pub na rogu Nunhead jest równie zabawny, co przyjazny” – tak „Skehans” opisuje serwis Time Out. Podkreśla, że pub prowadzi rodzina, jest niezależny, co już samo w sobie w Londynie jest rzadkością. 

„Skehans” przyciąga wszystkich – starszyznę, lokalne zespoły, studentów mody i wesołych chłopaków. W pubie urządzane są karaoke i wieczory z różnoraką muzyką.

„I wspaniałe tajskie jedzenie. Czego więcej można chcieć? Doskonały Guinness? Cóż, to prawdziwy irlandzki pub, więc masz szczęście” – recenzuje dalej Time Out i bez wątpliwości uznał „Skehans” za aktualnie najlepszy pub w Londynie, a jest ich ok. 3500!

Londyn – nowy rozdział 

Fot. Materiały prywatne. Na zdjęciu Katarzyna Wołoszyn-Fitzsimons i Bryan Fitzsimons wraz z córką Jagodą

A prowadzi go pochodząca z Ustrzyk Dolnych 30-letnia Katarzyna Wołoszyn-Fitzsimons. Do Londynu wyjechała w 2012 roku, tuż po maturze. Jej siostra Maria prowadziła bar, pojechała do niej, by pomóc w sezonie. Katarzyna miała wrócić do Polski, zacząć studia…

Życie tak się potoczyło, że Katarzyna została w Londynie, w barze poznała swojego przyszłego męża – Bryana Fitzsimonsa. – Ten bar został naszym drugim domem. Czuliśmy się jak ryba w wodzie, panowała tam piękna idea przynależności i społeczności – wspomina.

Parze urodziła się córeczka – Jagoda. Gdy miała rok, Katarzyna i Bryan kupili własny pub. W 2015 r. znaleźli go w południowym Londynie – 15 km od centrum. Już wtedy nosił nazwę „Skehans”. To irlandzkie nazwisko, tak też na nazwisko miała za panny matka Bryana.   

– Postanowiliśmy nazwę zostawić – mówi Katarzyna. 

Marzenie się spełniło 

Zdjęcie: materiały prywatne

„Skehans” od lat utrzymuje się w czołówce najlepszych pubów w UK (północna Irlandia, Anglia, Walia, Szkocja). Konkurencja jest olbrzymia. Szacuje się, że na wyspach jest ok. 40 tys. knajp! „Skehans” był już uznany za najlepszy pub w południowym Londynie. 

Zgarnął też tytuł za najlepszego Guinnessa, najlepszego baru irlandzkiego w Londynie, był w czołówce najlepszych barów z ogrodem, nie tak dawno „Skehans” zajął 9. miejsce wśród najlepszych pubów w całym UK, teraz uznano go za najlepszy pub w całym w Londynie!

– Nasze marzenie się spełniło – nie może jeszcze uwierzyć Katarzyna. Spełniło się to, co z Bryanem planowali 8 lat wcześniej, gdy sprowadzali się na południe Londynu. – Nawet będąc imigrantem można osiągnąć sukces – podkreśla Polka. 

O biznesowym sukcesie polsko-irlandzkiej pary rozpisują się brytyjskie media, kolejne umawiają się na wywiady. – Stworzyliśmy dom dla naszych klientów – zaznacza Katarzyna. 

Klucz do sukcesu

Zdjęcie: materiały prywatne

Bo „Skehans” rzeczywiście jest wyjątkowy. Tu każdy czuje się, jak u siebie w domu. W tle pali się kominek, sześć razy w tygodniu jest muzyka „na żywo”, quizy, które ostatnio nawet pokazywała francuska telewizja, do tego tańce przy karaoke do największych hitów.

W ogrodzie „Skehans” jest tajska restauracja, wszystkie produkty Katarzyna i Bryan  sprowadzają z Tajlandii, gotują u nich tylko Tajlandczycy. Z tyłu baru jest piękny, piętrowy ogród. Ale najważniejsze dla Katarzyny i Bryana są atmosfera i gościnność.

– Kluczem do sukcesu jest m.in. obecność właścicieli – twierdzi Katarzyna.

Albo ona albo Bryan zawsze na dole witają klientów, przysiadają się do nich, choćby po to, by zapytać: „Co słychać?”. Nierzadko postawią też drinka. 

W Boże Narodzenie „Skehans” otwarty jest do popołudnia. Każdy dostaje świątecznego, darmowego drinka. Ci, którzy nie mają z kim spędzić świąt, później świętują z rodziną Kasi i Bryana. W święto Patryka każdy dostaje miskę irlandzkiego przysmaku – Irish stew.

– Ludzie to doceniają, zawsze wracają. Wielu ludzi traktuje „Skehans” jak swój dom. Mnóstwo ludzi się zna nawzajem, a jeśli jesteś nowy, to wyjdziesz bogatszy o kilku znajomych – reklamuje pub Katarzyna Wołoszyn-Fitzsimons.

By po chwili odwrócić się i przywitać kolejnego klienta…  

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama