Świąteczna ciężarówka Coca-Coli i nielegalny handel na Rynku. Bezskuteczna interwencja służb

30
Reklama

Skandalem zakończyła się w niedzielę wizyta świątecznej ciężarówki Coca-Coli na rzeszowskim Rynku. Jej obecność wykorzystali nielegalni handlowcy. Wystawcy Jarmarku Bożonarodzeniowego są wściekli. 

 

Jarmark Bożonarodzeniowy jest częścią Świątecznego Miasteczka, które otwarto na Rynku 8 grudnia i ma ono działać do 21 grudnia. W każdy weekend są dodatkowe atrakcje. W miniony w sobotę odbywał się fire show, a w niedzielę atrakcją była świąteczna ciężarówka Coca-Coli. Na Rynku były tłumy mieszkańców. 

Świąteczny klimat zepsuli “dzicy” handlarze, którzy na Rynku rozstawili swoje namioty, gdzie można było kupić m.in. odpustowe świecidełka, zakręcone ziemniaki po 10 zł od sztuki. Dominowała tandetna “chińszczyzna”. Rynek zdominowała grupa nielegalnie handlujących obwoźnych odpustowiczów. 

Handlowcy z Jarmarku Bożonarodzeniowego wezwali straż miejską i policję. Pan Miłosz, jeden z właścicieli domku, gdzie sprzedaje gastronomię, doliczył się 21 “dzikich” wystawców. – Cała praca wykonana z budowaniem pozytywnego wizerunku Świątecznego Miasteczka poszła się bujać. Rzeszów stał się stolicą polskiego odpustu – nie kryje oburzenia pan Miłosz, który poinformował nas o całym zdarzeniu.

“Dzikich” handlowców próbowali usunąć strażnicy miejscy. Ci wystawcy, którzy nie zdążyli rozłożyć swoich kramów zwijali je, by niedługo potem rozkładać je w innej części Rynku. Podczas zdarzenia brakowało większej liczby strażników miejskich. Był zaledwie jeden patrol, który nielegalnym sprzedawcom wystawiał mandaty, ale handel kwitł w najlepsze. 

– Przez 6 godzin urzędnicy i policja przerzucali się odpowiedzialnością – relacjonuje Miłosz Kulczycki. “Dzicy” handlowcy wyśmiali strażników miejskich. Odebrali mandaty, ale ich wysokość w porównaniu ze skalą handlu i potencjalnym zarobkiem nie stanowiła żadnego problemu. – Cyrk to mało powiedziane – twierdzi pan Miłosz. 

Interweniował także Marcin Dziedzic, dyrektor Estrady Rzeszowskiej, która jest współorganizatorem Świątecznego Miasteczka. – Byliśmy zaskoczeni obecnością nielegalnych handlarzy. Dowiedzieliśmy się, że jeżdżą oni po całej Polsce za świąteczną ciężarówką Coca-Coli i wykorzystują sytuację, że w danym miejscu jest dużo ludzi i sprzedają im swoje towary – mówi nam Marcin Dziedzic. 

Potwierdza, że strażnicy miejscy wlepiali “dzikim” handlarzom mandaty. – Staraliśmy, by domki podczas Jarmarku Bożonarodzeniowego były jednolite, ze smakiem. Handlarzy, którzy pojawili się w niedzielę na Rynku, nikt z nas nie zapraszał – zapewnia dyrektor Estrady Rzeszowskiej. – Ich namioty nie wyglądały estetycznie – dodaje. 

Wystawcy Jarmarku Bożonarodzeniowego są zbulwersowani też działaniem, a bardziej brakiem działania policji. Wystawcy chcieli, by “dzikich” handlarzy usunięto z Rynku. Tak się jednak nie stało. Policjanci stwierdzili, że “żadne zagrożenie życia nie występuje”.Wystawcy jarmarku już liczą straty.

– Ja straciłem ok. 3000 zł. Ci, którzy sprzedawali ludowe rękodzieła, zabawki ręcznie robione również mieli ogromne straty, bo zamiast u nich ludzie kupowali chińskie świecące i mrugające zabawki. Zamysłem Świątecznego Miasteczka z natury jest promocja regionu, a nie odpustowe działanie – podkreśla pan Miłosz. 

Jakby tego było mało, “dzicy” sprzedawcy pozostawili po sobie sporą górę śmieci. 

(ram)

Zdjęcie: Czytelnik Rzeszów News
Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

30 KOMENTARZE

  1. Handlowcy są na każdej większej imprezie. I zawsze ktoś sprzedaje świecące rzeczy. Jak się nieda załatwić na legalu to stają na dziko i przyjmują mandaty jak przyjechali kawał drogi i jest szansa zarobku. Polacy to tandeciarze lubia kupić tanio i się z tego faktu cieszyć wiec te ręczne robione pierdoły z tych budek drewnianych nie stanowią zadnej konkurencji bo i tak tego nikt nie kupuję bo jest za drogie. Obudźcie się ludzie gdyby nie było straganów z tym chińskim badziewiem świecącym to ten niby jarmark nie miał by nic do zaoferowania. Może nie wygląda to estetycznie ale że nie pasuje do klimatu to się nie zgodzę.

  2. No przepraszam a Ci kupujący to co – gały mieli otwarte czy tak lekko przysłonięte ” okiennicami ” ?
    – no widziały gały co kupowały i za co płacily nie ?

    Czy to taki owczy pęd do tego chińskiego jednorazowego badziewia –

    Chyba każdy na szyi ma łeb a w nim co no i tu jest dylemat mózg czy siano/ plewy czy kapuste na pierogi i to jest to nie ma co biadolić że Naród chciwy no ja bedąc w 9 krajach świata widzialem że też są chciwi i nie ma co nam wymawiać ze my też chciwi; O !

  3. No i znowu problem z handlem w mieście innowacji czy imitacji no właśnie jak to jest bo jednak imitacji bo nie umieli tego opanować a sprawa prosta
    W 1985 namówiony na wyprawe handlową pojechalem na Węgry – pierwszy kontakt ze słuzbami celnymi na granicy czesko / węgierskiej skonczyło sie tak że czesi nic nie kwestionowali a węgrzy marudzili ale jak im dałem jedno riadio mały grunding autobus
    po jechał dalej.
    Co do sprzedaży na bazarach węgierskich sprawa byla prosta : kupowało się bilet wstępu i sie sprzedawało i tego właśnie zabrakło tu pod ratuszem
    Dla czego nikt nie przewidzial że taka sytuacja może mieć miejsce : wysrarczyło z ul Targowej z rynku sprowadzic 2 Panów Magików i by kasowali pieniądze i nie było by takiego jazgotu i kwiku ze ktos cuś kupił nie na tym straganie a na innym ; O !

  4. A potem czekasz, aż ci jakieś mopsy, gopsy, karitasy czy inne firmy wypłacą zasiłek antyrobotny czy pińcetplus. A z czego? A qrwa z tych paragonów, co ich tamci złodzieje nie dawali kupującym ten szajs. Tak to działa. W normalnym kraju, ze sprawnymi służbami i rozumnymi obywatelami. Czy nie w PL.

  5. Straciło to jakikolwiek urok świąt, jak za czasów Dołowej – szwarc, mydło i powidło. Naród jest chciwy i te kupczyki nie poszanują nic, wepchną swoje badziewia wszędzie.

  6. Byłem, zobaczyłem i …. i zwątpiłem. Przykro to pisać, ale jak na jarmarku w Pipidówce Dolnej. Teraz to już mnie chyba nic nie zadziwi, no, może po raz kolejny popcorn i obwarzanki na wszystkich świętych przy cmentarzu.

  7. Kto nielegalnie kupował ale ktoś te chińszczyzne kupowal, jakby ludzie nie kupowali to by tamci nie stali, druga sprawa ze te ludowe rzeczy mają taką cenę że się nie dziwię że ludzie wola chińszczyzne, policja nie reagował bo co miała robić? Aresztować ich? Pasuje trochę ruszyć głową

  8. Przecież w naszym cudownym mieście imitacji służby nie są od dbania o porządek . Straż miejska od pon. do piątku pilnuje aby ktoś ratusza nie przeniósł albo kostki brukowej nie zabrał z placu Farnego.

  9. Cebuli się zjechało na darmowe flaszki coca-coli, to janusze handlu to wykorzystali. A chytrzy janusze i chytre grażyny wykorzystały sytuację i nakręciły popyt na plastikowe badziewie.

  10. Dokładnie, ktoś nielegalnych kupców wposcil na rynek (czyt. wziął za to pieniądze) więc i usunąć było ich ciężko. Sytuacja bardzo dobrze znana z nowego targowiska przy ul Rocha.

  11. O i to jest klient z dołowej, woli kupić u bulgara działającego nielegalnie sprzedającego badziewie, niż u uczciwego sprzedawcy płacącego podatku w Polsce. Brawo

  12. I bardzo dobrze. Co bez alkoholu nie wytrzymają to ludzie…….. niech w domach siedzą na dupsku a nie po nocach łazić z butelkami wódki i sie upijać jak frajerzy

  13. Gawiedź, która pędzi podziwiać “ciężarówkę Coca-coli” gustuje właśnie w przezroczystych migających balonach, a nie w sztuce ludowej, tak że straty “legalnych” kramarzy są trochę dęte, nawet gdyby piratów z chińszczyzną nie było, i tak by nic nie sprzedali…

  14. Każdy ma prawo wyboru. Jak widać ludzie wola kupować tani, chiński badziew niż ,,ludowe rękodzieła, zabawki ręcznie robione”. Pozwolę sobie jednak na kilka słów krytyki dla ,,legalnych sprzedawców”. Jarmark Bożonarodzeniowy w Rzeszowie jest beznadziejny. Sprzedawane produkty w kolosalnych cenach i w wielu przypadkach nie mające zwiazku z Bożym Narodzeniem. Wiele sprzedawanych przez Was produktów to chyba wypakowane ludowe badziewia których nie sprzedaliscie na paniadze 😛
    W piątek wraz z małzonką przeszliśmy się po tym wspaniałym jarmarku rzeszowskim… obchód zajął nam ok. ~45 sekund i wracaliśmy z pustymi rękami. Oczywiście wiele ludzi robi podobnie.
    Nie twierdzę że produkty które sprzedają legalni sprzedawcy są złej jakości, albo nie są warte swojej ceny (chociaż można by polemizować co do paru produktów) jednakże nie każdy jest w stanie iw chęci wydać 45 zł za ręcznie tkaną czapeczkę :p

    Druga sprawa to sprzedawany badziew. Idąc z 4 letnim synem na jarmark bożonarodzeniowy nie jest dla mnie niczym nadzywczajnym że syn ciągnie mnie do tych kramów z chinskim badziewiem. Koniec końców tu chodzi o miło spędzony czas z rodziną i wspomnienia. Nie oszukujmy się. Ludzie wolą tani badziew jak się zniszczy/zgubi/zepsuje to nikt za nim płakać nie bedzie. Jak jest popyt to jest i podaż.
    Jedna rzecz która jest faktycznie nie fer i rozumiem ,,legalnych sprzedawców” jest kwestia zapłaty za możliwość sprzedawania tam. Pewnie sam bym się na ich miejscu mega wkurzył jakby ktoś mi bezczelnie za free rozstawił bude obok mnie, i jeszcze miał 25 klientów więcej niż ja. Ale nie oszukujmy się. Będąc po drugiej stronie kramów pewnie też by kupowali u tych chińskich sprzedawczyków 😀

  15. Pan co stracil 3000pln to wynika ze i tak przynajmniej drugie 3000pln zarobil. W jeden dzień taki zarobek ? Ciekawe jakie podstki placi?

  16. Ale za to Urząd Skarbowy będzie mógł łatwo sprawdzić, czy Pani w legalnym straganie z kasą fiskalną przypadkiem nie wystawi paragonu zbyt późno i… można nałożyć karę. Tak to niestety jest w tym kraju, że uczciwi dostają po d…. a nieuczciwi robią co chcą.

  17. Z takiego samego zaangażowania służb do utrzymywania porządku i czuwania nad bezpieczeństwem w centrum miasta zrodził się planowany nocny zakaz sprzedaży alkoholu w całym śródmieściu. Dramat

  18. Obserwowaliśmy z kolegą pana który sprzedawał przezroczyste balony ze światełkami choinkowymi w cenie 20zł. W 10 minut sprzedał ok. 40 sztuk i nie wystawił ani jednego paragonu..

Comments are closed.