Reklama

Owacjami na stojąco zakończyło się widowisko muzyczne „Symphonica”, którego premiera odbyła się w niedzielę (14 września) w Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie.

[Not a valid template]

 

Na blisko dwugodzinny występ złożyły się szlagiery światowej muzyki metalowej i rockowej. Usłyszeliśmy m.in. utwory z repertuaru Metallici, Aerosmith, Nirvany, Pearl Jam, Sundgarden, AC/DC, Europe, Guns N’ Roses, Deep Purple i Scorpionsów.

Ale, jak sugerował tytuł i miejsce wykonania, w zupełnie innej, symfonicznej aranżacji w połączeniu z subtelnym śpiewem operowym. Solistom towarzyszyła na scenie kilkunastoosobowa orkiestra smyczkowa gospodarza wydarzenia oraz specjalnie stworzony na tę okazję skład Progressive Noise Orchestra. Znaleźli się w nim muzycy na stałe współpracujący z takimi artystami jak: Golec uOrkiestra, Grzegorz Turnau, Andrzej Sikorowski czy Andrzej Piaseczny.

Niezły z niego upiór i estradowe Ziółko!

Jednak podczas „Symphonici” zaświeciły zupełnie inne gwiazdy. Wśród nich prym wiódł niewątpliwie Mateusz Ziółko, finalista poprzedniej edycji „The Voice of Poland” i zwycięzca tegorocznych Debiutów Opolskich. Swoją charyzmą bez trudu zarażał publiczność, która na jeden jego znak wstawała, klaskała i śpiewała razem z nim. W Rzeszowie po raz kolejny udowodnił on, że jest prawdziwym estradowym… Ziółkiem!

Dorównywała mu Dorota Lembicz, którą poznaliśmy wcześniej jako półfinalistkę „Bitwy na głosy”. Energia, jaką emanowała ze sceny, natychmiast udzielała się widowni.

Subtelniejsze ballady okazały się domeną Kasi Stanek – półfinalistki „The Voice of Poland”. Podziwiać mogliśmy także Karola Śmiałka – krakowskiego aktora i wokalistę oraz sopranistkę Sylwię Lorens, która z wrodzoną sobie klasą odśpiewała z kolei partie operowe. W jej wykonaniu usłyszeliśmy m.in. arię z „Upiora w operze”, w której towarzyszył jej Mateusz Ziółko.

Pojawiła się sama Symphonica i zabrzmiał Nalepa

Utworom towarzyszyła prezentacja multimedialna. Na olbrzymim telebimie mogliśmy zobaczyć tytułową Symphonicę, która w pewnym momencie niespodziewanie pojawiła się w sali filharmonii. W tę rolę wcieliła się Agata Glenc – solistka Art ColorBallet.

Na zakończenie wszyscy artyści odśpiewali „The Final Counddown” z repertuaru grupy Europe. Nie obeszło się jednak bez bisów. Jednym z nich była niespodzianka, przygotowana dla rzeszowian specjalnie na niedzielny wieczór.

– Dla wszystkich lubiących dobrą muzykę, a w szczególności dla państwa, którzy tak ciepło nas tutaj przyjęli, przygotowaliśmy utwór Tadeusza Nalepy „Pomaluj moje sny” – zakończył dedykacją Mikołaj Blajda, pomysłodawca projektu, reżyser i autor scenariusza, aranżer zaprezentowanych utworów i dyrygent widowiska w jednej osobie.

Widowisko wróci do domu, do Rzeszowa

Na grubo przed premierą tego muzycznego wydarzenia, cieszyło się ono ogromnym zainteresowaniem wśród widzów. Obydwa rzeszowskie koncerty wypełniły, liczącą blisko 700 miejsc, salę filharmonii po brzegi. Dla tych, którym jednak nie udało się obejrzeć widowiska za pierwszym razem, mamy dobrą wiadomość. „Symphonica” powróci do Rzeszowa 6 grudnia.

Wcześniej jednak obejrzy ją publiczność w Krakowie, Kielcach, Wrocławiu, Jaśle i Krośnie.

eMKa

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.