Reklama

Ireneusz Dzieszko z Prawicy Podkarpackiej odwołał się od wyroku sądu, który uznał go winnym pomówienia miasta Rzeszów. Były prezydent miasta Wiesław Walat broni Dzieszkę i chce przystąpić do procesu. Walat zastanawia się, czy w ratuszu powstanie wydział cenzury.

[Not a valid template]

 

W piątek (24 kwietnia) Ireneusz Dzieszko wystąpił na wspólnej konferencji z Wiesławem Walatem.

Dzieszko poinformował, że złożył apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Kilka tygodni temu sąd uznał, że Dzieszko pomówił miasto Rzeszów rozpowszechniając dwa lata temu informacje, że ceny śmieci w stolicy Podkarpacia należą do jednych z najwyższych w Polsce. Sąd nakazał Dzieszce zamieszczenie przeprosin w trzech gazetach i wpłatę 2 tys. zł na dom dziecka.

Wyrok był nieprawomocny, działacz Prawicy Podkarpackiej skorzystał z możliwości odwoławczej.

Błąd kalkulatora

Ireneusz Dzieszko został uznany winnym za to, że w 2013 r. rozdawał dziennikarzom ulotki, w których porównywał ceny śmieci w Rzeszowie z cenami w Warszawie. Dzieszko w ulotkach napisał, że w stolicy Podkarpacia za wywóz śmieci mieszkańcy płacą 90 zł, natomiast w Warszawie ponad 78 zł.

Okazało się, że Ireneusz Dzieszko do porównania cen wykorzystał internetowy kalkulator stołecznego ratusza, który podał mu nieprawdziwe dane. W rzeczywistości w Warszawie trzeba płacić 124 zł. Ratusz pozwał Dzieszkę do sądu o naruszenie dóbr osobistych miasta Rzeszowa i urząd proces w pierwszej instancji wygrał.

Internetowy kalkulator, z którego korzystał Dzieszko, miał techniczne błędy, co na jednej z konferencji przyznała prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz i przepraszała tych, którzy zostali wprowadzeni w błąd.

– W tym również mnie – mówił Dzieszko. Wyrok uważa za niesprawiedliwy, bo zdaniem Dzieszki sąd powinien był wziąć pod uwagę to, że ceny wziął ze źle działającego kalkulatora, a to nie była jego wina.

Sąd każe mu kłamać?

– W rękach sądu apelacyjnego będzie dobre imię wymiaru sprawiedliwości – mówił na konferencji Ireneusz Dzieszko. – Zabrzmi to mocno, ale adwokat stwierdził, że mogę to powiedzieć: sąd okręgowy karze mi kłamać w przepraszaniu miasta Rzeszowa. W przeprosinach, które mam opublikować, sąd karze mi zamieścić sformułowanie, że przepraszam miasto, że rozpowszechniałem nieprawdziwe i nierzetelne informacje dotyczące wysokości opłat za wywóz śmieci, a spór tak naprawdę dotyczył tylko jednej kwoty – stawki w Warszawie – powiedział Dzieszko.

Na konferencji przekonywał, że ratusz w żadnym dokumencie sądowym nie przedstawił dowodu, że Dzieszko podał nieprawdziwe ceny śmieci w Rzeszowie. – Nie mogę sobie pozwolić, by nawet sąd w imieniu Rzeczpospolitej Polski kazał mi kłamać – mówił działacz PP.

Jego adwokaci chcą, by sąd apelacyjny unieważnił całe postępowanie. Ireneusz Dzieszko uważa, że zadośćuczynienie, które ma zapłacić na rzecz domu dziecka, jest niedopuszczalne. – Nie można w tej sprawie wskazywać innego podmiotu. Zadośćuczynienie powinno być na rzecz miasta – przekonywał Dzieszko.

Sądowi pierwszej instancji zarzucał, że podczas procesu stronom nie udzielono głosu. Sąd odrzucił także wszystkie wnioski Dzieszki, że pomyłka w ulotce nie było celowa, bo informacje czerpał z kalkulatora internetowego. – Sąd w ogóle nie wziął tego pod uwagę – mówił Ireneusz Dzieszko.

Powołać wydział cenzury

Do procesu apelacyjnego chce się włączyć Wiesław Walat, były prezydent Rzeszowa. Złożył wniosek o bycie tzw. interwenientem ubocznym.

– Nie może być tak, że mieszkaniec Rzeszowa, jeśli wyraża inną opinię w stosunku do tego, co głosi władza miejska, od razu jest pozywany do sądu. Pan Dzieszko miał po prostu rację. Nie jestem obrażony jego słowami – mówił Walat.

Były prezydent Rzeszowa twierdzi, że cała sprawa wywołana przez Dzieszkę ma pozytywne konsekwencje.

– Ceny stawek w Rzeszowie się obniżyły. Jeśli obywatele będą mieli zamykane usta przez urząd miasta poprzez procesy, to każdy z nas będzie pozywany przez władze miasta za swoje oceny subiektywne. Trzeba w ratuszu powołać jeszcze jeden wydział – cenzury, który by kontrolował wszystko to, co ktoś powiedział publicznie i kiedyś napisał. Ten wydział cenzury powoli wraca – mówił Wiesław Walat.

Jakiś tam pylon

Powiedział, że ratusz jego też kiedyś pozwał do sądu za to, że okrągłą kładkę w Rzeszowie określił „pomysłem księżycowym”. – Miasto ten proces przegrało. Dużo rzeczy w mieście wymaga rzetelnego podejścia i przeanalizowana. Rzeszów jest miastem zadłużonym, a środki inwestycyjne w znacznym stopniu wydawane są bezcelowo – uważa Walat.

Krytycznie ocenił budowę w Rzeszowie mostu, który ma połączyć ul. Rzecha z Lubelską. – Most to połączenie dwóch brzegów, a nie wybudowanie jakiegoś tam pylona. Pomysł, by tam jeszcze powiesić herb miasta Rzeszowa jest niewłaściwy. Uchwała w sprawie herbu podjęta w latach 90-tych nie ma nic wspólnego z historią miasta – mówił Wiesław Walat.

– Punkt orientacyjny na Rzeszów to komin przy elektrociepłowni. Widać go już z kilkunastu kilometrów, kiedy dojeżdżamy do Rzeszowa. Ostatnio byłem w Palikówce. Most z tym podstawionym elementem u góry nie jest żadnym punktem widokowym. Trzeba najpierw mosty wybudować wewnątrz miasta – uważa Walat.

Budowa tego mostu to nie jedyna zdaniem b. prezydenta Rzeszowa chybiona inwestycja w mieście. Do takich zaliczył jeszcze przebudowę mostu w ciągu ulicy Naruszewicza.

– Za te 10 mln zł można byłoby wybudować w Rzeszowie trzy przeprawy. Pieniądze wydawane są tak, żeby było wydawane – powiedział Wiesław Walat.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: