FOT. PATRYK OGORZALEK / POGOIMAGES.COM
Reklama

Udało się! 3461 schodów Wills Tower Krystian Herba pokonał w 3 godziny tym samym ustanawiając nowy rekord Guinnessa.

[Not a valid template]

 

W sobotę o godz. 11:00 Krystian Herba pobił rekord Guinnessa w Chicago. Tym razem na  rowerze wjechał na sam szczyt Willis Tower –  wieżowca, który znajduje się  w centrum Chicago, w stanie Illinois w USA.

Budynek ma 108 pięter i 442,3 m wysokości, co czyni go najwyższym budynkiem w Ameryce Północnej do linii dachu.

Aby pobić wcześniejszy rekord, który należał do Davida Garcia z Meksyku – pokonał  on 3339 schodów 30 kwietnia b.r., Herba musiał najpierw wskoczyć na 66. piętro budynku, następnie zjechać na rowerze windą na parter, po czym pokonać 103 piętra prowadzące do znajdującego się 412 metrów nad ziemią tarasu widokowego.

W trakcie całego bicia rekordu zawodnik nie mógł się podpierać nawet w windzie. Musiał utrzymać równowagę na rowerze. Nasz rekordzista rozprawił się z Willis Tower w 3 godziny pokonując łącznie 3461 schodów.

– Było dużo trudniej niż się spodziewałem ze względu na bardzo wysokie i strome schody. Pokonywanie ich wymagało nieporównywalnie większego wysiłku, niż w każdym innym  ze zdobytych przeze mnie  budynków – mówił Krystian Herba.

– Musiałem skakać bardzo ostrożnie, bo nie wszędzie była dobra przyczepność, a do tego mniej więcej po pokonaniu 130 pięter zaczęły się skurcze w tricepsach. To była naprawdę walka z samym sobą. Na szczęście zwycięska dla mnie – dodawał szczęśliwy.

Na mecie witała go jak zawsze żona z dziećmi oraz amerykańska Polonia.

– Cieszę się, że miałem dużo kibiców z Polski, że sowim skokiem mogłem promować kraj, z którego pochodzę oraz Wschodni szklak rowerowy Green Velo – mówił Krystian Herba.

Mega wysiłek, totalna masakra

Potem zamieścił na Facebooku nagranie, na którym rzeszowianin mówi, że podczas sobotniego bicia rekordu było “mega trudno”. Herba twierdzi, że gdyby miał drugi raz podjąć decyzję, czy przyjeżdżać do Willis Tower, na pewno bym tego nie zrobił.

– Wspinaczka trwająca trzy godziny to mój absolutny rekord. Mega wysiłek. To wysiłek dużo trudniejszy niż pokonanie maratonu [42 km – red.], mega wysokie schody, ponad 700 m w pionie, totalna masakra. Było kilka momentów, że miałem dość, wręcz chciało mi się płakać – mówił Krystian.

Rzeszowski trialowiec jeszcze nie wie, jaki kolejny szczyt budynku planuje zdobyć. Herba twierdzi, że ma sporo pomysłów, do USA nie planuje szybko wrócić.

– Raczej interesują mnie budynki w Azji – Japonia, Chiny… Mam nadzieję, że ich konstrukcje nie będą aż tak trudne, ale chyba nie da się zrobić trudniejszego budynku [od Willis Tower – red.], bo byłyby to niebezpieczne dla ludzi, którzy musieliby uciekać w razie pożaru.

– Mam nadzieję, że kolejne wyzwania nie będą już tak ekstremalnie trudne, choć mam też nadzieję, że nie będą zbyt łatwe. Sukces cieszy bardziej, jeżeli się na niego ciężej zapracuje – powiedział Krystian Herba.

Dla Krystiana Willis Tower był już 13. zdobytym drapaczem chmur.  W sierpniu rzeszowski trialowiec pobił  inny rekord Guinnessa, kiedy to w 27 min i 50 sek. zdobył  Sky Tower we Wrocławiu. Wówczas sportowiec miał do pokonania budynek o wysokości 212 m, 49 pięter i 1142 schody.

Wcześniej Herba pokonał również Taipei 101 na Tajwanie, Shanghai World Financial Center w Chinach, Eureka Tower w Australii oraz Rose Rayhaan by Rotana w  Dubaju. Po zdobyciu piątego reokrdu Guinnessa Krystian przyznał, że Willis Tower był najtrudniejszym budynkiem spośród wszystkich jakie zdobył.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

1 KOMENTARZ

Comments are closed.