Budowę 3-metrowego płotu o długości 500 km na granicy polsko-ukraińskiej proponuje dr Andrzej Zapałowski z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Płot ma chronić Polskę przed napływem nielegalnych imigrantów i uchodźców.

[Not a valid template]

 

O pomyśle budowy płotu od wielu dni piszą regionalne i ogólnopolskie gazety. Sprawa jest na tyle poważna, że zainteresowały się nią także „Fakty” TVN, które pokazały swój materiał w sobotnim wydaniu.

Brać przykład z Węgier

Punktem wyjścia jest list, jaki dr Andrzej Zapałowski, specjalista ds. bezpieczeństwa na Uniwersytecie Rzeszowskim i działacz Ruchu Społecznego Patriotycznego Polskiego Przemyśla, skierował do ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka. Dr Zapałowski zaapelował w liście o budowę płotów granicznych, które oddzielą Polskę od Ukrainy.

Andrzej Zapałowski, powołując się na prognozy ONZ, twierdzi, że w przyszłym roku „nasz kontynent może być celem dla 3 mln nielegalnych uchodźców” i to jego zdaniem „budzi głębokie zaniepokojenie”. Wykładowca Uniwersytetu Rzeszowskiego w liście napisał, że płot „to jeden z najlepszych sposobów, który w połączeniu z monitoringiem skutecznie zniechęca nielegalnych imigrantów”.

Zdaniem dr. Zapałowskiego, falę nielegalnych imigrantów częściowo udało się zatrzymać na Węgrzech, gdzie wybudowano płoty. Z problemem nie uporała się Austria i Słowacja.

„Tylko wyraźny sygnał dany organizatorom przerzutów, iż granica polsko-ukraińską jest nie do przejścia może odsunąć zagrożenia, które obserwujemy na południowych granicach Unii Europejskiej” – napisał w liście Andrzej Zapałowski.

Pas zaoranej ziemi, dwa słupy

Dr Zapałowski uważa, że na granicy polsko-ukraińskiej powinien powstać płot o wysokości 3 metrów na długości 500 km. Zapałowski nie wierzy, że polskie służby graniczne skutecznie są w stanie walczyć z nielegalnymi imigrantami i uchodźcami, mimo, że pogranicznicy wzmocnili ochronę naszej granicy. Patrolują ją używając quadów i wykorzystując psy. Patrole prowadzone są także z wież obserwacyjnych.

„Pas zaoranej ziemi, krzaki, dwa słupy graniczne, większość granicy polsko-ukraińskiej tak właśnie wygląda” – pokazywał reporterowi „Faktów” Andrzej Zapałowski. „Chciałbym, żeby stał 3-metrowy płot” – potwierdził wykładowca UR.

„Nie ma co kombinować, wymyślać. Po prostu trzeba sięgnąć po doświadczenia państwa, które z tym problemem zderzyło się w skali gigantycznej. Granicę Węgier przekroczyło 250 tys. osób” – powiedział dr Zapałowski w wywiadzie dla „Aktualności” TVP Rzeszów.

List Andrzeja Zapałowskiego poparło kilkanaście organizacji, m.in. Stowarzyszenie im. Piotra Michałowskiego w Przemyślu, przemyski oddział Związku Sybiraków, Ruch Kontroli Wyborów, przemyski Związek Strzelecki „Strzelec” i Stowarzyszenie Wojsk Kolejowych.

Płot i „obywatelskie patrole”

Środowiska, które walczą na rzecz upamiętnienia Polaków zamordowanych na Wołyniu, zapowiedziały, że o budowę płotu na polsko-ukraińskiej granicy będą zabiegać nawet „na kolanach”. To, że środowiska kresowe poparły dr. Zapałowskiego nie powinno dziwić. Jest on byłym europosłem Ligi Polskich Rodzin, wielokrotnie wypowiadał się w tonie antyukraińskim.

Pomysł dr. Zapałowskiego popierają polscy narodowcy i nacjonaliści.

Niechęć wykładowcy UR do uchodźców jest znana. Zapałowski proponuje nie tylko budowę płotu. Uważa, że straży granicznej w pilnowaniu polsko-ukraińskiej granicy powinny pomagać „obywatelskie patrole”, a nielegalnemu przekraczaniu granicy powinno towarzyszyć „bardziej restrykcyjne prawo”.

Andrzej Zapałowski uważa, że wiosną przyszłego roku Polska może zostać zalana falą nielegalnych imigrantów i uchodźców, którzy z Turcji będą się próbowali dostać do Niemiec przez Ukrainę, a potem przez Polskę.

Dr Zapałowski twierdzi też, że Polska stanie się nie tylko siedliskiem dla muzułmanów, ale i Ukraińców, którzy będą uciekać ze swojego wciąż pogrążonego w konflikcie z Rosją kraju.

Granica strachu przekroczona

Przeciwko budowie płotu jest starosta powiatu przemyskiego, rada jeszcze oficjalnie w tej sprawie nie zajęła żadnego stanowiska, ale temat jest przedmiotem rozmów radnych. Na razie kuluarowych.

„Pomysł wzbudza kontrowersje, ale bez wątpienia granica strachu przed obcymi na Podkarpaciu została już przekroczona” – powiedział reporter „Faktów” Wojciech Bojanowski.

Od początku br. funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali ok. 70 nielegalnych imigrantów.

KRZYSZTOF WÓJCIK

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama