Kłopoty z działkami pod budowę Millenium Hall cd. Inwestor je przywłaszczył?

17
Zdjęcie: Ewa Szyfner / Rzeszów News
Reklama

Festiwal niefrasobliwości – tak w skrócie można podsumować wojnę ratusza z inwestorem galerii handlowej Millenium Hall. Jedni i drudzy prześcigają się, kto ma w tym festiwalu grać pierwsze skrzypce. Przygląda się temu prokurator.

W minioną środę Marta Półtorak, prezes Develop Investment, inwestora Millenium Hall, stanęła przed kamerami TVP Rzeszów. Z grobową miną wycedziła: „Na drodze ugody sądowej z miastem, wydawało nam się, że doszliśmy do porozumienia. Chcieliśmy zapłacić za działkę zgodnie z wyceną biegłego. Miasto z tej ugody wycofało się, twierdząc, że miastu nie należy się kwota tylko za tę działkę, ale również za ścianę, którą wybudowaliśmy”.

Przekaz miał być jasny – zły ratusz, który rzuca kłody pod nogi biznesmenom i jeszcze chce zarobić na czymś, do czego nawet złotówki nie dorzucił.

„Prezent” pod lupą śledczych

Od dłuższego czasu odkrywamy kolejne karty sporu, jaki miasto toczy z inwestorem Millenium Hall. Chodzi, przypomnijmy, o ponad 20 arów miejskich gruntów, na których w 2011 roku wybudowano galerię przy al. Kopisto w Rzeszowie. Wybudowano bezpodstawnie, bo Develop Investment nigdy do działek nie miał prawa. To teren obecnego parkingu podziemnego, który zajmuje też ściana Millenium Hall i tzw. przewiązka. Szerzej o tym pisaliśmy TUTAJ.

Swoje „za uszami” mają miejscy urzędnicy, którzy w 2011 roku wywłaszczyli ponad 20 właścicieli działek i z budżetu miasta zapłacili im ok. 2,5 mln zł, by sporne grunty przekształcono na drogę publiczną, którymi do dzisiaj nią nie są. „Przygarnęła” je spółka Marty Półtorak i będącego w niej prokurentem Mariusza Półtoraka (oboje są małżeństwem).

„Prezent”, który Półtorakowie dostali od miasta, jest pod lupą Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, która sprawdza, czy para doświadczonych biznesmenów nie przywłaszczyła majątku miasta. Ten został wyceniony przez ratusz na ponad 21 mln zł. W prokuraturze przesłuchiwani są urzędnicy, na świadków wzywano też prezydenta Tadeusza Ferenca i jego zastępcę Marka Ustrobińskiego.

„Widziały gały, co brały”

Ratusz ma związane ręce, procesuje się z Półtorakami, „przymila” się do nich, choćby tym, że w styczniu 2018 r. Marcie Półtorak, mimo protestów, nadano tytuł Honorowego Obywatela Miasta Rzeszowa, a z drugiej strony wstrzymuje przetarg na sprzedaż spornych gruntów, mimo, że prawo ich pierwokupu mieliby Półtorakowie. Tak w listopadzie 2016 roku zdecydowała Rada Miasta.

I nie ma się co dziwić, że ratusz nie chce wykonywać gwałtownych ruchów, bo sprawa działek miejskich pod Millenium Hall to istny festiwal niefrasobliwości zarówno miasta, ale też Develop Investment.

Gigantycznych problemów prawnych udałoby się uniknąć, gdyby ratusz ogłosił przetarg na sprzedaż spornych 20 arów. Zamiast to zrobić, jak nakazuje prawo, miasto na całe lata „zapomniało” o swoich gruntach pod Millenium Hall. W tym czasie urosła na nich galeria handlowa. Ulokowano tam część wspomnianego garażu podziemnego, fragment ściany obiektu i tzw. przewiązkę.

Inwestor twierdzi, że nie miał świadomości, iż działki na których kończył budowę należały do miasta. – Kupiłam Millenium Hall w wyniku licytacji komorniczej, ufając, że wszystkie sprawy są uregulowane – mówiła nam niedawno Marta Półtorak.

Nieprawdziwe oświadczenia?

Eksperci z zakresu nieruchomości twierdzą, że zdradza to pewną niefrasobliwość. Zawsze warto sprawdzić, co się kupuje, kiedy wykłada się ponad 233 mln zł. Tyle w lutym 2010 r. Develop Investment zapłaciło, aby kontynuować rozgrzebaną budowę przez Conres (wcześniejszy inwestor).

Ale jeszcze bardziej niefrasobliwe było dwukrotne złożenie na ręce rzeszowskich urzędników oświadczenia o dysponowaniu działkami na cele budowlane. Zawierały ono podpis Marty Półtorak i m.in. numery spornych dziś działek, które należały do miasta. Składanie oświadczeń z takim błędem obarczone jest dość surową sankcją – karą trzech lat pozbawienia wolności. Szczęśliwie dla Marty Półtorak, incydenty te obejmuje już przedawnienie.

Jeszcze dalej idącą niefrasobliwością wykazali się urzędnicy. Mogli ostrzec szefową Develop Investment, że składane oświadczenia zawierają błąd. Że na skutek tego spółka może bezprawnie prowadzić budowę na działkach miejskich. Co więcej, że wszystko co tam zbuduje, w świetle prawa, będzie należało do miasta. Żeby budować zgodnie z prawem wymagane jest bowiem… nabycie gruntów. Ale nie zrobili nawet przetargu na miejskie działki, tak jak wskazują na to przepisy.

„Zapomniane” działki

W połowie 2011 r. inwestor Millenium Hall zorientował się, że może sobie napędzić kłopotów. Wystąpił do Sądu Rejonowego w Rzeszowie z pozwem przeciwko miastu o przeniesienie własności „zapomnianych” działek miejskich. Spółka zgodziła się zapłacić 75 tys. zł.

Miasto, które „przypomniało” sobie o istnieniu działek, zleciło wycenę. Okazało się, że są warte znacznie więcej, bo 21,6 mln zł. Na tę sumę składa się wartość samego gruntu (ponad 1,1 mln zł) i wartość budowy (ponad 20,5 mln zł). Tej samej budowy, którą inwestor niefrasobliwie dokończył na działkach miejskich, o których niefrasobliwie „zapomnieli” urzędnicy.

Dla porównania, kilka lat wcześniej, w tzw. „przetargu stulecia” na 95 arów pod Galerię Rzeszów, miasto zainkasowało prawie 35 mln zł. Włodarze Rzeszowa mówili, że jeszcze nigdy nie zarobili tak ogromnych pieniędzy na sprzedaży gruntu.

„Ślepa uliczka”

Trudno się oprzeć myśli, że działki pod Millenium Hall, w razie wystawienia ich na przetarg, również mogły przynieść do kasy miejskiej bardziej godziwą sumę, niż 1,1 mln zł. Przyjmując za punkt odniesienia kwotę osiągniętą za działki miejskie w „przetargu stulecia” (rok 2008), to ponad 20 arów pod Millenium Hall mogło zostać sprzedane za kwotę od 1,1 mln do nawet 8 mln zł. Każde postąpienie przyniosłoby miastu dodatkowy dochód od ceny wywoławczej.

Rzeszów otrząsnął się w końcu, że brnie w „ślepą uliczkę”. Żądaniom Develop Investment powiedział „nie”. Pełnomocnicy prawni wskazywali, że inwestorowi nie przysługuje uprawnienie do bezprzetargowego nabycia działek miejskich. Niespodziewanie Develop Investment i miasto Rzeszów w 2014 r. zawarły ugodę przed sądem. Co ciekawe, miasto reprezentował przy zawarciu ugody pełnomocnik spoza grupy etatowych prawników ratusza, z zewnętrznej kancelarii.

Jednak miasto zaczęło się później wycofywać z ugody. Do dziś jej nie wykonało, mimo pisemnych wezwań ze strony inwestora Millenium Hall. Może dlatego, że Rzeszów w ugodzie zobowiązał się do przeniesienia własności miejskich działek na inwestora za 1,1 mln zł? A działki są przecież warte minimum 21,6 mln zł!

Lada dzień decyzja prokuratury

Develop Investment wystąpił do Sądu Rejonowego w Rzeszowie o zobowiązanie ratusza do przymusowego wykonania ugody. Ratusz wniósł o oddalenie wniosku. Jednak sąd w 2015  roku nakazał gminie przenieść własność działek na Develop Investment pod rygorem nałożenia grzywny w kwocie 2 tys. zł. Miasto postanowienia jednak nie zaskarżyło i stało się prawomocne.

To wcale nie koniec urzędniczej niefrasobliwości na drodze do „wyprostowania” sprawy spornych działek. W konsekwencji właściciele Millenium Hall w praktyce władają dziś miejskimi działkami. Przegrodzili je szklanymi ścianami i zamknęli ruch na drodze, za którą miasto słono zapłaciło wywłaszczając prywatnych właścicieli działek. Od lat nie płacą za dzierżawę gruntu, nie są im naliczane opłaty za zajmowanie pasa drogowego.

Teraz próbują wywalczyć własność gruntu za mniejsze pieniądze niż wynika z wyceny, jak na razie bezskutecznie, na drodze sądowej. Lada dzień zapadnie decyzja, czy, a jeśli tak, to komu, w tej sprawie prokuratura postawi zarzuty.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

17 KOMENTARZE

  1. Kobiałka przestań brać już piniądze od Podkulskiego i pisać bzdury. Podkulski pójdzie siedzieć do paki. Postaram się zająć jego biznesem podczas jego nieobecności.

  2. Władze miasto od lat chyba poprzez spółki zależne miejskie poprzez reklamy wspomagają gazety propagandowe jak ,,Echo Rzeszowa,, czy miejskie portale internetowe w których chcą dorobić byli nielojalni dziennikarze z GW.Niektórzy przez fałszywe artykuły zostali już skazani przez lokalne sądy a teraz chcą zapewne się odegrać wspierając linie obrony skazanego inwestora.Mamy jeszcze nadzieje, że zebrany materiał dowodowy i prawda nie potrzebuje adwokatów i obrońców ze stolicy i sama się obroni przed SN.Wszyscy się powoli odsuwają od skazanych oszustów nawet koledzy i członkowie rodziny.Z takimi nielojalnymi inwestorami i oszustami nie chcą współpracować nie tylko prezesi funduszy inwestycyjnych z Krakowa ale również prezesi banków komercyjnych również zachodnich.Władze miasta oraz dyrektorzy urzędów miejskich za pózno się zorientowały z kim wchodziły w ,,układ biznesowy,,. O tym ,,układzie podkarpackim,, więcej informacji i materiałów dowodowych maja urzędy kontrolne w Warszawie niż lokalne instytucje kontrolne czy mieszkańcy miasta.Parasol ochrony zakończył podobno swoja działalność i sprawy działania od lat na szkodę mieszkańców miasta wychodzą na zewnątrz.CDN.

  3. No już od dłuższego czasu Kobiałka pompuje temat, którego nie ma ewantualnie jak był to dotyczył Podkulskiego. Musiał Kobiałka dużo pieniedzy wziąść od Podkulskiego skoro przyjmuje takie reklamy. Bo jak pisze na górze nie jest to news tylko „REKLAMA”. Niech zgadnę kto jest reklamodawcą … Rysiek Recydyw Podkulski. Będąć na miejscu obecnych inwestorów Millenium Hall wytoczyłbym tej gnidzie Kobiałce proces o systematyczne, celowe godzenie w dobre imie inwestora celem osiągniecia korzyści od innego wspomnianego inwestora recydywa Podkulskiego.

  4. Czytam i czytam ale okazuje się , że tu nic nie pisze tylko tyle że Podkulski łapie się wszystkiego, żeby nie pójść do więzienia…
    No ale Panie Podkulski mam informację z Warszawy , że będzie Pan siedział.

  5. czytam niby news , a okazuje się ze to „reklama”. Widzę, że Kobiałka łapie się wszelkich chwytów aby przykryć pójście do więzienia przez Podkulskiego.

  6. Jak to wszystki pięknie pogmatwane/ pokręcone – normalny kociokwik
    Ale wszystkie tasiemki to chyba wydział architektury Urz.Miasta zawsze trzyma w garści i on ślepi w kwity i wydaje stosowne kwity – jak widać w tej sprawie ktoś kręcił świetne lody od początku – ale dla czego ? i tu jest ukryta prawda
    Kolejne kroki które potem miały miejsce są już tylko konsekwenkcją początkowego burdelu-
    Czy teraz ten węzeł ktoś rozsłupła a ktoś kolejny zajmie celę – wątpię czas zaciera ślady ,kwity giną sprawa się rozmydla i tak to u Nas jest – a Babcie klozetowa za podprowadzenie rolki papieru juz by gniła w pierdlu :
    O i to jest taki nasz. Klimat !

  7. Jest to może zemsta za to że jedni inwestorzy komercyjni i wykładowca prywatnej uczelni otrzymują wsparcie i honorową nagrodę od władz miasta a inni inwestorzy dostali należna karę za działalność gospodarcza wyrok prawomocny i skierowanie do kilka lat więzienia.A kto w zamian za to wsparcie mógł wyszkolić wnuka na medyka w Poznaniu i pomagał m.in w zaadaptowaniu apartamentu w dzielnicy Brooklin w NY. Kto pod kim dołki kopie sam w nie wpada.

  8. Rzetelność by wymagała, panie redaktorze, żeby wspomnieć o Ryszardzie P., który najpierw doprowadził do upadku tej inwestycji prowadzonej przez Pawłowskiego, a potem – i do dzisiaj – robi wszystko, żeby pp. Półtoraków, którzy tę ruinę od zniszczenia uratowali, pognębić. Tymczasem im się należą wyrazy najwyższego uznania, za to, że przejęli ten szkielet i przy pomocy miasta pokonali kłody rzucane im pod nogi przez Ryszarda P, żeby całość dokończyć – z pożytkiem dla rzeszowian.
    Błędy przy tym były i to po wszystkich stronach, ale najwyższy czas sprawę zamknąć (podobnie jak głównego mąciciela) i cieszyć się z tego, co jest. A oczekiwanie, że miasto weźmie pieniądze za mur, który ktoś inny w nieświadomości swojej i z błogosławieństwem urzędników na miejskiej działce postawił, dowodzi mentalności Kalego. Nawiasem mówiąc tę ścianę postawił jeszcze Pawłowski, a Ryszard P. zdaje się był już wtedy współudziałowcem inwestycji. Państwo Półtorakowie zaś kupili to z dobrodziejstwem inwentarza od syndyka.
    Dlatego, p. redaktorze źródło inspiracji dla tego artykułu jawi się jednoznacznie. Niejasny jest tylko koszt tego przedsięwzięcia.

    • Ryszard iczkowy przedstawiciel oddał a Marta się wypięła, ciekawe kto za to beknie? Znając system i jedno i drugie się wyprze a Rysiek pomimo wyroku (niektórzy wiedzą gdzie jego zięć) będzie grał wszystkim na nosie a Martusia będzie udawała blondynkę?!

  9. Milicjant z Jasła to zrobił a teraz szczuje ? Czy on już siedzi ? Drogi są wokół MH więc w czym problem ? Podgrzewanie kotleta przez skazańca.

  10. Już wiecie dlaczego Ryszard P. zrobił wszystko żeby nie pójść do więzienia a czas wykorzystał do wsadzenia głównej i jedynej konkurencji do celi obok?

    Ile osób wie kto był pierwszym właścicielem Mielenium, pewnie niewielu.

  11. Można zadać pytanie jak to jest w Rzeszowie że inwestorzy komercyjni otrzymują pozwolenie na budowę i przebudowę np. Galerii Grafika,City Center (Galeria Rzeszów) czy MH kiedy inwestorzy którzy budowali nie mieli prawa do działek albo budowali na działkach użyczonych od miasta jak było z Galeria City Center.Mało tego, była spisana umowa offsetowa z włodarzem miasta,podpisał zastępstwie. Ale co ciekawe inwestor MH prezes spółki ,,Conres,, do dziś nie wpłacił 5 mln zł inni też z tych pisemnych zobowiązań się nie wywiązywali do końca, choć umowa jest na piśmie .Co w zamian za to otrzymali włodarze miasta że zwolnili inwestorów ze zobowiązań ?. Jest podejrzenie że doszło do przekroczenia uprawnień jako zrobili urzędnicy miejscy,bo pozwolenie na budowę wydaje urzędnik UM ,wydziału Architektury. Jest uzasadnione podejrzenie, że może doszło do cichej umowy albo typowej korupcji ale to zapewne będzie wyjaśniane przez służby specjalne min CBA,ABW lub inne organy kontrolne jak NIK bo zapewne nie tylko lokalna prokuraturę.

  12. W tytule pytanie czy inwestor przywlaszczyl działki sugerujące że sprawa jest przeciwko inwestorowi a z tekstu wynika że jest zupełnie odwrotnie i to miasto poczynilo szereg przeciwnych ruchów. Manipulacja godna TVP. gratuluje.

Comments are closed.