Przygoda życia Sylwii Bajek rozpoczęta. Rzeszowianka atakuje Mount Everest!

0
Fot. Materiały Ever Team. Na zdjęciu Sylwia Bajek wraz z całą ekipą
Reklama

– Nie narażajcie się i wróćcie szczęśliwi do domu – tego życzyli Sylwii i Szczepanowi ich rodzice nim rozpoczęli oni swoją przygodę życia. Rzeszowianka wraz ze swoim partnerem zamierzają zdobyć Mount Everest.

O 6:40 we wtorek 4 kwietnia na lotnisku w Krakowie rozpoczęła się wielka przygoda pochodzącej z Rzeszowa 25-letniej Sylwii Bajek i jej partnera, Szczepana Brzeskiego, którzy zamierzają zdobyć „Dach Świata” – Mount Everest (8848 m n. p. m.)

Sylwia chce zostać najmłodszą Polką, która stanie na szczycie Everestu. O jej przygotowaniach pisaliśmy TUTAJ i TUTAJ. Teraz przyszedł już czas na realizację wielkiego marzenia 25-latki.

Ostatnie dni przed wyprawą Sylwii i Szczepanowi uciekały bardzo szybko. – Doba była wciąż za krótka, ale nie mogliśmy się już doczekać tego wyjazdu – mówi nam Sylwia Bajek. Przed rozpoczęciem przygody życia zarówno ona, jak i jej partner, spotkali się ze swoimi rodzicami.

– Dla naszych rodziców najważniejsze jest szczęśliwy powrót do domu, więc takie właśnie życzenia, szczęśliwego powrotu z prośbą o nienarażanie się, dostaliśmy przed wyjazdem – mówi Sylwia. – Na rodziców bardzo mocno mogłam liczyć i choć mają uzasadnione obawy, to ani przez chwilę nie naciskali, abym zrezygnowała ze swojego marzenia i planu wyprawy – dodaje.

Po bardzo intensywnych miesiącach w Polsce, spędzonych na całkowitym skupieniu, które oscylowało wokół wyprawy i wielopłaszczyznowych przygotowaniach do niej, teraz już będąc w Nepalu Szczepan i Sylwia są już spokojni.

– Zaczynamy odcinać się od pracy i myślimy tylko o górze. W górach będzie już zupełnie spokojnie i wszystko będzie się dziać naturalnym tempem – mówi Sylwia Bajek.

Fot. Materiały Ever Team. Na zdjęciu Sylwia Bajek i Szczepan Brzeski już są w Katmandu
Fot. Materiały Ever Team. Na zdjęciu Sylwia Bajek i Szczepan Brzeski już są w Katmandu

Ok. 130 kg w plecaku

Oczywiście, taka wyprawa nie mogła się również odbyć bez bagażu. W wykonaniu duetu Ever Team i ten element urósł do rozmiarów niebagatelnych. – W sumie na dwie osoby spakowaliśmy pięć dużych bagaży rejestrowanych – duże plecaki i torby i dwa mniejsze plecaki o pojemności 50 litrów – wylicza Bajek.

Każdy z dużych bagaży ważył po 18-24 kg, mniejsze po około 10, kg co daje łączną wagę ok. 130 kg. W torbach i plecakach znajdują się bardzo ciepłe śpiwory puchowe – po dwa na osobę, ponieważ jeden służy  cały czas w Everest Base Camp, drugi będzie wynoszony do wyższych obozów.

Kolejne elementy bagażu to puchowa odzież ekspedycyjna, buty ekspedycyjne przystosowane do chodzenia po 8-tysiecznikach, buty lżejsze do trekkingu w pierwszej partii wyprawy, ubrania lżejsze i cieplejsze, bo  temperatura w Nepalu wynosi aktualnie od około plus 30 stopni Celsjusza w Katmandu (stolica Nepalu), po kilkadziesiąt stopni na minusie w wyższych partiach Mount Everest.

Nie brakuje też w bagażu takich rzeczy jak: szpej wspinaczkowy, uprzęże, kaski, karabinki, jumary, czekamy, raki, a także książki, które będą wykorzystywane w trakcie oczekiwania na okno pogodowe w EBC oraz aparaty.

Katmandu, jak w mrowisku

Pierwsza dwa dni wyprawy Sylwia i Szczepan poświęcają oczywiście na dotarcie do
Katmandu, które ich zdaniem jest niesamowite.

– Mimo, że mamy XXI wiek to wydaje się, że czas w stolicy Nepalu zatrzymał się. W niektórych dzielnicach mamy lata 90. XX wieku, w innych czasy, kiedy Nepal był pod panowaniem Wielkiej Brytanii, a w kolejnych, kiedy krajem władała dynastia Szah… – relacjonują Sylwia i Szczepan.

– Katmandu można przyrównać do mrowiska – niesamowity zgiełk i wszędzie pełno Nepalczyków. Jedni to lubią, inni nie. Na pewno warto być tutaj, choć raz w życiu… W nocy jest spokojniej. W zabytkowym centrum świecą się tylko nieliczne budynki, na ulicach panuje mrok, czasem przecinany poświatą ze zniczy, które znajdują się przy częstych tutaj świątyniach i kapliczkach tybetańskich i hinduistycznych. Wtedy możesz poczuć się jak w XV wieku – dodają.

Szczepan również podkreśla, że pomimo iż zwiedził wiele krajów to tylko w Katmandu można „wędrować” w czasie.

Pionowa skała na końcu

Kolejne 8 dni wyprawy (7-15 kwietnia) Sylwia i Szczepan  poświęcą na to, aby dostać się do Everest Base Camp. Tę część wyprawy rozpoczną przelotem, który zakończy się na najbardziej niebezpiecznym lotnisku na świecie położonym w Lukli na wysokości 2860 m n.p.m. – to tutaj ląduje się pod górę, a pas startowy kończy się pionową skałą.

Wśród osób, które mają w planach zdobyć Górę Gór panuje przekonane, że jeśli uda się bezpiecznie wylądować w Lukli, to zdobycie Mount Everest jest już tylko formalnością.

Gdy ekipa Ever Team szczęśliwie wyląduje, czekać ich będzie trekking z wioski do wioski, by systematycznie zwiększać wysokość, podczas którego Sylwia i Szczepan będą mogli przyglądać się, jak wygląda codzienne życie mieszkańców Nepalu.

– Odwiedzimy niesamowitą miejscowość Namche Bazar (3440 m) – stolicę regionu. Wioska ma kształt amfiteatru i jest otoczona praktycznie z każdej strony szczytami górskimi. Tutaj pewnie zabawimy około dwa dni, bo to już dość wysoko i zasadne jest zrobienie dnia aklimatyzacyjnego –  tłumaczą Sylwia i Szczepan.

– Odwiedzimy też Tengboche (3860 m n.p.m.) zwiedzając po drodze Khumjung, cudowny klasztor z genialnym widokiem na Ama Dablam w całej okazałości, Everest, Thamserku i Lhotse – dodają.

Mekka dla wspinaczy

Kolejny etap wyprawy będzie trwał od 15 kwietnia do 12 maja. Będzie to czas spędzony w EBC (5364 m n.p.m.), podczas którego Sylwia i Szczepan będą się aklimatyzować

– EBC to mekka zarówno wspinaczy jak i trekerów. Kiedy tam będziemy, towarzyszyć nam będą dziesiątki namiotów i setki wspinaczy. Z EBC rozchodzą się drogi trekkingowe w wiele stron, a my będziemy je przemierzali stopniowo, aklimatyzując się coraz wyżej. Wtedy też będziemy organizować się w kolejnych obozach pozostawiając w nich cześć z ekwipunku – wyjaśnia ekipa Ever Team.

W dniach od 13 do 19 maja odbędzie się pierwszy atak szczytowy Sylwii i Szczepana. Jeśli im się to nie uda, to kolejna próba jest zaplanowana w dniach 20-25 maja. Na trekking powrotny ekipa Ever Team wyznaczyła sobie 7 dni (25 maja – 1 czerwca)

– Schodzenie jest łatwiejsze, o ile zdobyło się szczyt. Wierzymy, że będziemy wracać z uśmiechem na twarzy – mówią zgodnie Sylwia i Szczepan.

– W całym planie, w szczególności na wysokości powyżej 6000 m n. p. m., duży wpływ na nasze postępy będzie miała pogoda. Celujemy w okres, kiedy pogoda bywa najpewniejsza, ale… natura to natura. Z szacunkiem do „Góry Gór” będziemy cierpliwie czekać – dodają.

Wyprawa na Mount Everest kosztuje ok. 136 tys. zł. Ekipa Ever Team znaczną część pieniędzy pozyskała za pośrednictwem platformy PolakPotrafi.pl.

Rzeszów News jest patronem wyprawy.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama