toyota
Foto. Stop Cham
Reklama

Do sieci trafiło nagranie z wideorejestratora opublikowane przez profil Stop Cham, które jest modelowym przykładem na to, jak pośpiech w korku prowadzi do kosztownych błędów. Kierowca niebieskiej Toyoty, próbując przecisnąć się obok stojącego autokaru, doprowadził do kolizji i uciekł z miejsca zdarzenia.

Sytuacja miała miejsce podczas dużego zatoru drogowego. Część kierowców, zniecierpliwiona oczekiwaniem, zdecydowała się na omijanie kolumny pojazdów środkiem drogi. Wśród nich znalazła się niebieska Toyota, której kierowca najwyraźniej źle ocenił gabaryty swojego auta względem stojącego autokaru.

Toyota urywa kierunkowskaz i ucieka

Na nagraniu widać, jak Toyota próbuje “na żyletkę” minąć tył autokaru. Manewr kończy się jednak fiaskiem – lewy bok osobówki zahacza o tylny lewy kierunkowskaz autokaru. Siła uderzenia jest na tyle duża, że plastikowy element oświetlenia zostaje kompletnie wyrwany z obudowy.

 

Sprawca nie zdecydował się na zatrzymanie po stłuczce. Na wideo widać, jak Toyota bez wahania kontynuuje jazdę, omijając uszkodzony pojazd i znikając w głębi korka.

Reklama

Poważne konsekwencje “małej” stłuczki

Choć urwany kierunkowskaz może wydawać się drobną usterką, ucieczka z miejsca zdarzenia zmienia kwalifikację czynu i pociąga za sobą surowe konsekwencje. Poza mandatem, ubezpieczyciel po wypłacie odszkodowania właścicielowi autokaru niemal na pewno zastosuje regres ubezpieczeniowy. Oznacza to, że sprawca będzie musiał zwrócić pełną kwotę naprawy z własnej kieszeni.

(AM)

Czytaj więcej:

Wyszedł z auta i zwyzywał kierowcę? Menedżer Stali Rzeszów na nagraniu „Stop CHAM” [WIDEO]

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama