Reklama

– Celem interwencji było wyeliminowanie zagrożenia, które swoim zachowaniem stworzył zatrzymany mężczyzna – twierdzi mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik prasowy Biura Ochrony Rządu.

W piątek, przypomnijmy, na Uniwersytecie Rzeszowskim, wizyta prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, który podpisał projekt ustawy o wspieraniu innowacyjności, została zakłócona przez starszego mężczyzny. W holu budynku starszy mężczyzna, według świadków, krzyczał: „Oddaj mi moje pieniądze”.

Natychmiast zareagowała prezydencka ochrona, która obezwładniła mężczyznę i wyprowadziła go z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Funkcjonariuszom Biura Ochrony Rządu zarzucono, że podczas zatrzymania mężczyzny zakleili mu usta.

Interwencję ochrony nagrał dziennikarz Polskiego Radia Rzeszów.

„No pięknie. Nie dość, że dzieciakom zaklejają usta w szkole, to praktykowane jest to także w służbach BOR – demokracja?” – komentował na Twitterze Andrzej Pawlikowski, były szef BOR. Zachowanie funkcjonariuszy określił jako „karygodne”.

Próba wtargnięcia do strefy

BOR zaprzecza, że mężczyzna był kneblowany. Dzisiaj (16 marca) mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik prasowy BOR, przysłał nam stanowisko na temat piątkowego incydentu. Aleksandrowicz twierdzi, że podczas wizyty Bronisława Komorowskiego na UR, „doszło do próby wtargnięcia 51-letniego mężczyzny do strefy znajdującej się pod kontrolą służb bezpieczeństwa”.

„Należy podkreślić, iż przedmiotowe spotkanie miało charakter otwarty i oprócz zaproszonych gości oraz przedstawicieli środków masowego przekazu, możliwość udziału w wydarzeniu miały wszystkie osoby, które dobrowolnie poddały się kontroli pirotechnicznej” – napisał rzecznik BOR.

Wyeliminowanie zagrożenia

„Usiłowanie wtargnięcia zostało błyskawicznie dostrzeżone i udaremnione przez służby odpowiedzialne za zabezpieczenie. Celem interwencji było wyeliminowanie zagrożenia, które swoim zachowaniem stworzył zatrzymany mężczyzna” – twierdzi Dariusz Aleksandrowicz.

Zaznaczył, że „działania służb były nastawione na możliwie szybkie wyprowadzenie mężczyzny”. „W żadnym wypadku nie uwzględniały i nie miały na celu zaklejania bądź kneblowania ust” – przekonuje Aleksandrowicz.

Zatrzymany mężczyzna został przekazany w ręce policji, która uczestniczyła w zabezpieczeniu spotkania prezydenta RP.

Rzeszowska policja wysłała do sądu wniosek o ukaranie 51-latka.  Bezpośrednio po zdarzeniu nie przyjął mandatu, dlatego sprawa znajdzie finał przed sądem. Mężczyzna będzie odpowiadał za zakłócenie porządku.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: