Zdjęcie: Pani Agnieszka / Czytelniczka Rzeszów News
Reklama

– Jesteśmy terroryzowani – mówią rzeszowscy rowerzyści. Miejski Zarząd Dróg w Rzeszowie nie zgodził się na wprowadzenie zmian w ruchu na skrzyżowaniu al. Batalionów Chłopskich z ul. Przemysłową, gdzie we wrześniu pod kołami ciężarówki zginęła rowerzystka.

Stowarzyszenie Rowery.Rzeszow.pl zaproponowało trzy rozwiązania, które miały poprawić bezpieczeństwo na wspomnianym skrzyżowaniu. Przypomnijmy: 8 września kierowca ciężarówki śmiertelnie potrącił na przejeździe rowerowym 46-letnią rowerzystkę.

Po tragedii rowerzyści na skrzyżowaniu ustawili „biały rower”, który miał upamiętniać rowerzystkę oraz być przestrogą dla kierowców i rowerzystów. Rower został szybko usunięty, bo drogowcy uznali, że ustawiono go nielegalnie.

Rowerzysta w „martwym polu”

Problem ze skrzyżowaniem polega na tym, że kierowcy skręcający w prawo z al. Batalionów Chłopskich w ul. Przemysłową mają zielone światło, gdy zielone jednocześnie świeci się dla rowerzystów i pieszych. W takich okolicznościach doszło do wrześniowej tragedii.

Pierwsze zaproponowane przez rowerzystów rozwiązanie polegało na przeprogramowaniu sygnalizacji świetlnej, by odseparować ruch pieszych i rowerzystów od ruchu samochodów.

– Dziś jest tak, że kierowcy nie widzą rowerzysty, mają go w tzw. „martwym polu”, nie widzą rowerzysty ani w lusterku, ani w bocznej szybie. Rowerzyści, którzy mają pierwszeństwo, wjeżdżają pod koła pojazdów, tak jak to było we wrześniu – mówi Daniel Kunysz, szef Stowarzyszenia Rowery.Rzeszow.pl.

– Chcieliśmy, żeby na pełnym zielonym świetle przejechały samochody, skrócono czas tej sygnalizacji, a dopiero potem puszczono pieszych i rowerzystów – dodaje.

Drugie proponowane przez rowerzystów rozwiązanie polegało na domalowaniu na skrzyżowaniu linii zatrzymywania się samochodów przed przejazdem rowerowym. Dziś jest tak, że kierowcy skręcający w prawo często zatrzymują się na przejeździe.

– Samochody wystają na przejazd. Rowerzyści czują się zagrożeni. Taka linia sprawiłaby, że kierowcy mogliby się bezpiecznie zatrzymywać – uważa Daniel Kunysz.

Przebudujcie skrzyżowanie

Gdyby któreś z powyższych najprostszych rozwiązań drogowcy nie chcieli wprowadzić, to rowerzyści zaproponowali trzecie – przebudowę skrzyżowania, tak aby zmienić jego geometrię.

– Chodziło nam o to, by kierowcy nie mieli tak łatwego łuku do pokonania, żeby był on większy. Wtedy kierowcy mieliby lepszą widoczność rowerzystów i w zakręt wjeżdżaliby z mniejszą prędkością – twierdzi Kunysz.

Miejski Zarząd Dróg właśnie odpisał rowerzystom. Na wprowadzenie dwóch pierwszych rozwiązań nie ma szans.

W przypadku pierwszego, drogowcy twierdzą, że ten postulat jest nie do wykonania ze względu na obecną organizację ruchu i geometrię skrzyżowania. MZD twierdzi, że rowerzyści i piesi nie będą w stanie pokonać wszystkich przejść w jednym cyklu.

Domalowanie specjalnej linii zatrzymywania się dla samochodów też nie zostanie wprowadzone. MZD powołuje się na rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury z 2003 r., które zabrania wyznaczania takich linii od strony skrzyżowania.

Zapytają o opinię prezydencką komisję

MZD dał nadzieję w przypadku trzeciego rozwiązania, ale rowerzyści uważają, że i tak nie zostanie wprowadzone.

Drogowcy w sprawie przebudowy skrzyżowania chcą zapytać o opinię działającą przy prezydencie Rzeszowa komisję ds. bezpieczeństwa. Zasiadają w niej m.in. przedstawiciele policji, MZD, Straży Miejskiej i Zarządu Transportu Miejskiego w Rzeszowie.

„Na podstawie opinii komisji zostanie podjęta decyzja o zmianie geometrii skrzyżowania” – napisał Andrzej Świder, dyrektor MZD.

Rowerzyści nie mają złudzeń, że opinia komisji będzie negatywna.

– Bo obecnie funkcjonujące rozwiązanie na skrzyżowaniu ta sama komisja zaakceptowała i zaopiniowała, że jest bezpieczne. Przypuszczamy, że opinii komisja na temat naszego rozwiązania będzie negatywna i nie będzie żadnych zmian – przewiduje Daniel Kunysz.

Rzeszów w niechlubnym rankingu

Rowerzyści uważają, że drogowcy wobec nich stosują „mocny i lekki terroryzm”.

– Nagrywaliśmy filmy, by pokazać, jak wygląda tam ruch. Rowerzystów w Rzeszowie jest coraz więcej. Jeżeli ten problem nie zostanie rozwiązany, to będzie ich przybywać. Będzie więcej wypadków.

– Już dzisiaj Rzeszów należy do miast, w których dochodzi do największej liczby wypadków z udziałem rowerzystów. Jesteśmy na trzecim miejscu w Polsce – alarmują działacze Rowery.Rzeszow.pl.

– Chcielibyśmy, żeby urzędnicy, jako specjaliści w swojej branży, albo zastosowali się do naszych sugestii, albo sami coś zaproponowali, by poprawić bezpieczeństwo – dodaje Daniel Kunysz.

Jak na razie nic na to się nie zanosi. Zdaniem rowerzystów kolejne wypadki są kwestią czasu.

(ram)

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: