Fot. Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News. Na zdjęciu Marcin Warchoł
Reklama

– Skompromitowaliście barwy Prawa i Sprawiedliwości – tak postawę radnych PiS, którzy poparli nazwanie „ronda z flagami” imieniem Unii Europejskiej, ocenia Marcin Warchoł, poseł Solidarnej Polski i wiceminister sprawiedliwości.

We wtorek, jak informowaliśmy, Rada Miasta Rzeszowa, jednogłośnie zgodziła się na to, by tzw. rondo z flagami u zbiegu ulic Okulickiego i Krakowskiej w Rzeszowie nosiło imię Unii Europejskiej. Projekt uchwały autorstwa PO poparli m.in. opozycyjni radni PiS.

Po południu informacja na ten temat pojawiła m.in. na miejskim facebookowym fanpage’u – Rzeszów – stolica innowacji. „Rondo, które zwyczajowo nazywaliście „rondem z flagami”, przestało być bezimienne” – zakomunikował urząd. 

„Wstyd mi za Was”

Niespodziewanie nazwanie ronda imieniem UE skrytykował rzeszowski poseł Solidarnej Polski i wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS Marcin Warchoł. Warchoł przede wszystkim uderzył w radnych PiS, którzy przyłożyli rękę do inicjatywy PO. 

„Wstyd mi za Was” – napisał bez ogródek w komentarzu do radnych PiS Marcin Warchoł.

Warchoł, przypomnijmy, był kandydatem w czerwcowych wyborach na prezydenta Rzeszowa. W kampanii zapowiadał, że miasto będzie sięgało po fundusze UE, w sejmie  głosował nawet za przyjęciem Funduszu Odbudowy na ratowanie gospodarki po pandemii.

Dziś Marcin Warchoł mówi tym samym głosem na temat UE co jego partyjni koledzy z SP. Warchoł zarzucił radnym PiS, że zgadzając się na nadanie rondu imienia UE uhonorowali instytucję, która „odcina od prądu 4 miliony polskich gospodarstw domowych”.

Warchoł w tym kontekście nawiązuje do słynnej kopalni Turów. W maju unijny Trybunał Sprawiedliwości zobowiązał Polskę do zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w Turowie. Polska wyroku nie respektuje, na nasz kraj nałożono karę pół miliona euro dziennie. 

Sędziokracja i łapówki

Warchoł nie poprzestał na krytyce UE za Turów, ale też za to, że Unia negatywnie ocenia zmiany w polskim sądownictwie przeprowadzane przez ekipę ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Warchoł jest prawą ręką Ziobry, przygotował szereg projektów ustaw. 

Wiceminister napisał, że radni PiS, popierając nazwanie ronda imieniem UE, uczcili organizację, która „bezprawnie zabrania reformy polskiego sądownictwa broniąc korporacyjnego i zdegenerowanego systemu sędziokracji”.

Tu Warchoł przywołał decyzję unijnego Trybunału Sprawiedliwości z ubiegłego miesiąca, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej milion kary dziennie za to, że nie zawiesiła działalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. 

Marcin Warchoł broni Izby Dyscyplinarnej, chwali ją za to, że w ciągu dwóch lat w przeszło 600 sprawach „pozbawiała immunitetu sędziów wręczających łapówki, kierujących autem po pijanemu, maltretujących żony, czy jak w jednym wypadku sędziego gwałciciela”.

LGBT i szantaż  

Warchoł zarzucił też radnym PiS, że wsparli instytucję, która „nakazuje wyrzec się nam naszej tożsamości konstytucyjnej i kulturowej narzucając nam marksistowską agendę LGBT i zmuszając do akceptacji dla związków homoseksualnych i adopcji przez nich dzieci”.

„Skompromitowaliście dziś barwy Prawa i Sprawiedliwości i zawiedliście wyborców, którzy oczekują od Was obrony tych jakże zagrożonych obecnie patriotycznych wartości” – napisał dalej w komentarzu Marcin Warchoł. 

„Wielu polskich bohaterów z Podkarpacia i Rzeszowa, którzy oddali życie za naszą Ojczyznę, czeka na uczczenie, a Wy oddajecie hołd tym, którzy nas szantażują i ograniczają nam suwerenność. Niech żyje Polska!” – dodał na koniec Warchoł. 

Ile w tych słowach jest rzeczywistej krytyki UE, a ile powyborczych rozliczeń z PiS, trudno powiedzieć. Wiadomo, że PiS w kampanii na prezydenta Rzeszowa, nie znosił Warchoła, w wyborczym wyścigu przeszkadzał kandydatce PiS – Ewę Leniart. Oboje przegrali.

Teraz Unia beee

W dyskusję z Warchołem wdali się internauci.

„Ale ciężko mamy w tej Unii, że jak łamiemy jej prawa, to nakłada kary, zawsze wina tej Unii, nawet jak Polska nie przestrzega traktatów i zapisów. Polska mistrzem Polski. Po co nam przyjaciele, skoro możemy mieć wrogów” – napisała ironicznie jedna z internautek.

„Ktoś tu chciał być prezydentem Rzeszowa i zdobywać na rozwój pieniądze z Unii, a teraz Unia beee. Narracja jak u ministra Zero. Ciekawe, co będzie w 2023 roku. Dalej będziecie uwielbiali pieniądze z Unii?” – pyta kolejny internauta.

Internauci zarzucają Marcinowi Warchołowi, że krytykując radnych PiS za poparcie nazwania ronda imieniem UE, pokazał, że w wyborach na prezydenta Rzeszowa wcale nie był kandydatem apolitycznym. Za takiego Warchoł się przedstawiał. 

„A jak się panu UE nie podoba, to zawsze może zmienić obywatelstwo na białoruskie lub rosyjskie i zrzeszać się z nimi, nie naszymi przyjaciółmi z UE” – napisał z kolei Krzysztof Jasiński z podkarpackich struktur lewicowej partii Razem. 

Drożyzna to wina… UE

Pytamy Marcina Warchoła, po co uderzył w radnych PiS. – Toczy się próba sił obecnie o to, żebyśmy zostali województwem UE – mówi wiceminister. Dalej posługuje się antyunijną retoryką. – UE robi z nas króliczka doświadczalnego – uważa Warchoł.

Twierdzi on, że kary nakładane na Polskę przez unijne instytucje są testem na to „jak daleko mogą się posunąć”. – Decyzje dotyczące energii, czy sądów nie będą zapadać w Warszawie, lecz w Brukseli – mówi wiceminister sprawiedliwości. 

I przywołuje „Fit for 55”. To pakiet unijnych aktów prawnych, które mają na celu zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o 55 procent względem roku 1990. Ma on być zrealizowany do 2030. Politycy Solidarnej Polski krytykują „Fit for 55”.

– Ciepło o 50 proc. tej zimy, benzyna ponad 6 zł, energia o 30-40 proc. – Warchoł wylicza podwyżki, jakie dotkną Polaków, rzekomo z powodu „Fit for 55”. Unia Europejska chce osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 roku. Pakiet „55” ma w tym pomóc. 

– Za chwilę odczuje to budowlanka mieszkań i dróg, bo obie gałęzie opierają się na tradycyjnych paliwach kopalnianych, będąc wielkimi emitentami CO2. Inżynieria społeczna doprowadzi obywateli do ubóstwa energetycznego – prorokuje Marcin Warchoł.

Twierdzi, że w handel emisjami weszły fundusze inwestycyjne z Niemiec. – Będą nam je odsprzedawać po drakońskich cenach. Spekulacja już kwitnie – mówi wiceminister. – Czeka nas czarny scenariusz – dodaje. 

O kryzysie migracyjnym

Warchołowi nie podoba się też, że w sprawie kryzysu na granicy polsko-białoruskiej premier RP Mateusz Morawiecki nie został dopuszczony do głosu w Parlamencie Europejskim. – Ponad naszymi głowami Putin z Łukaszenką dogadują się z Merkel i Macron – grzmi. 

– W polityce albo jesteś podmiotem albo przedmiotem, czyli cię nie ma – uważa Marcin Warchoł.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: