Reklama

Rzeszów przyjazny dla pieszych i rowerzystów? O fatalnie działających sygnalizacjach na skrzyżowania alarmują ci drudzy. –  Dyskryminują nas – twierdzą rowerzyści. – Oni nie są najważniejsi – odpowiada miasto.

Obraz nędzy i rozpaczy na skrzyżowaniach pokazuje opublikowany w internecie niespełna 3-minutowy film przez Stowarzyszenie Rowery.Rzeszow.pl zarejestrowany 13 listopada br.

Jest noc, skrzyżowanie al. Rejtana przy Millenium Hall. Ruch niewielki. Rowerzyści i piesi chcą się dostać na drugą stronę ulicy od al. Niepodległości. Jedna z osób włącza przycisk do zmiany świateł. Od strony al. Kopisto w kierunku Niepodległości jadą pojedyncze samochody.

Po 27 sekundach czekania, dla kierowców włącza się zielone światło. Przejeżdża tylko jeden samochód. Mijają kolejne sekundy, a piesi i rowerzyści nadal mają czerwone światło.

W 1 minucie i 9 sekundzie znów włączany jest przycisk do zmiany świateł. 7 sekund później kierowcy znów mają zielone. Przejeżdżają tylko dwa auta. Lecą kolejne sekundy. Po minucie i 48 s dwóch pieszych ma już dość czekania i na czerwonym świetle przebiegają przez przejście.

To nie koniec. W 2 min. i 3 sekundzie nagrania kierowcy znów mają zielone światło! Przejeżdża jedno auto. Zielone dla pieszych i rowerzystów wreszcie się zapala – uwaga – po 2,5 minutach!

Pogwałcenie obowiązującego prawa

Trudno się dziwić, że rowerzyści zareagowali ostrym pismem do Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie, w którym wypunktowali nie tylko kompletną nieprzydatność przycisków zmiany sygnalizacji, ale również, jakie pociąga to za sobą skutki – piesi przebiegają na czerwonym światle, co może skończyć się tragedią.

Daniel Kunysz, prezes Stowarzyszenia Rowery.Rzeszow.pl, w piśmie z 8 grudnia napisał do MZD, że rowerzyści są wielce zaniepokojeni, jak miasto wdraża nowy program sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach w ramach projektu „Rzeszowski Inteligentny System Transportu”.

Kunysz napisał, że stosowane rozwiązania dyskryminują pieszych i rowerzystów. Zdaniem stowarzyszenia, odbywa się to z „pogwałceniem obowiązującego prawa”.

Nie sposób zrozumieć, dlaczego włączenie przycisku nic nie daje pieszym i rowerzystom.

„Sytuację, kiedy ruch pieszych i rowerzystów jest wstrzymywany bez żadnego uzasadnienia, można z całą stanowczością nazwać ich dyskryminacją” – pisze Daniel Kunysz.

Stowarzyszenie zauważa, że odpowiedzialność za ewentualną tragedię spadnie również na barki zarządcy drogi.

Gdzie ta promocja ruchu pieszego?

Ponadto rozwiązania na skrzyżowaniach, zdaniem Rowery.Rzeszow.pl, zamiast zachęcać mieszkańców do porzucania samochodów, sprawiają, że będą do nich wsiadać, bo to właśnie auta są promowane.

To według stowarzyszenia jest też sprzeczne z zapisami programu integrującego transport publiczny w Rzeszowie. W miejskim planie na lata 2014-2020 zapisano m.in. promocję ruchu pieszego, czemu ma służyć „likwidacja barier w przekraczaniu ciągów komunikacyjnych”.

Stowarzyszenie Rowery.Rzeszow.pl uważa również, że miasto łamie zapisy rozporządzenia Ministerstwa Infrastruktury z 2003 r., w których wyraźnie napisano, że także dla rowerów stosuje się detekcję automatyczną. Dlatego wydaje się, że pytanie, czy przycisków na skrzyżowaniach miasto nie zamontowało nielegalnie, nie jest bezpodstawne.

Działacze Rowery.Rzeszow.pl uważają, że przyczyną nieprawidłowości jest to, że miasto swoich rozwiązań nie skonsultowało wcześniej ze stowarzyszeniem. Jego członkowie z „niemałym zdumieniem” przeczytali niedawną wypowiedź Piotra Magdonia, dyrektora MZD, dla Gazety Wyborczej.

Magdoń na pytanie, dlaczego pomimo obowiązujących przepisów nie wprowadzono zmian do przebudowy skrzyżowań, odpowiedział, że umowę na program podpisano, gdy prawo jeszcze nie weszło w życie. Stwierdził też, że do czasu rozliczenia programu, nie można wprowadzać żadnych zmian, a najwcześniej może się to stać dopiero jesienią przyszłego roku.

Ignorancja dyrektora?

Stowarzyszenie w piśmie przypomniało Magdoniowi, że miasto umowę z firmą Acisa podpisało w czerwcu 2012 r., a więc wtedy, gdy ministerialne rozporządzenie obowiązywało od 8 lat!

„Zachodzi więc wątpliwość, czy mówi Pan o tych samych przepisach i tym samym projekcie. Wolimy nie dopuszczać do siebie myśli, że dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg wykazuje się aż taką ignorancją w zakresie obowiązujących przepisów, które jest zobowiązany znać i je wykonywać” – napisał do Magdonia Daniel Kunysz.

Stowarzyszenie chce się dowiedzieć, o jakich teraz umowach i przepisach MZD mówi. Rowerzyści chcą także wiedzieć, kim są osoby, które odpowiadały za przygotowanie zmian w sygnalizacjach świetlnych i kto to kontroluje w MZD.

Stowarzyszenie wnioskuje o wyciągniecie konsekwencji finansowych i służbowych wobec osób, które doprowadziły do całej sytuacji, a także przeprowadzenie audytu wszystkich sygnalizacji na terenie Rzeszowa i doprowadzenie ich do zapisów zgodnych z rozporządzeniem Ministerstwa Infrastruktury.

MZD: Rower to nie pojazd

Piotr Magdoń, dyrektor MZD, mówi, że z pismem Stowarzyszenia dopiero się zapoznał, ale już teraz mówi, że niektóre jego postulaty nie będą spełnione.

– Np. detektory, czyli pętle indukcyjne, których domaga się Stowarzyszenie. Detektor to drut umieszczony w asfalcie, podpięty do niskiego napięcia. Kiedy samochód wjedzie na drut, wzbudza pole magnetyczne, które uruchamia detektor – tłumaczy aspekty techniczne Magdoń.

Z jego wyjaśnień wynika, że problemy rowerzystów spowodowane są tym, że rowery są… zbyt nowoczesne.

– Stalowe rowery przechodzą już do lamusa. Popularne są rowery aluminiowe lub nowoczesne robione z włókien węglowych. W jaki sposób mają uruchamiać detektor? – pyta Magdoń. – Nie można tak na ślepo wprowadzać wszystkich rozwiązań.

Magdoń uważa, że problemu nie rozwiązałoby także zamontowanie na skrzyżowaniach detekcji kamerowej, bo rowery mogłyby ją uruchamiać zarówno wjeżdżając, jak i zjeżdżając ze skrzyżowania.

– Rowerów nie można traktować tak samo, jak inne pojazdy. W kodeksie ruchu drogowego jest jasno napisane, że pojazd powinien posiadać stosowne oświetlenie i trójkąt. Rowery nie posiadają żadnych z tych rzeczy, jak również nie podlegają ubezpieczeniu OC – przekonuje dyrektor MZD.

Rowerzyści na końcu

Zapowiada, że będzie rozmawiał z rowerzystami, aby ich przekonać, że podstawowym zadaniem nowego systemu jest usprawnienie transportu publicznego.

– Na drugim miejscu są samochody. Bez korków jest mniejsza emisja spalin i zanieczyszczeń do środowiska, następnie są piesi, a na końcu rowerzyści – mówi Piotr Magdoń.

– Jeśli zastosowalibyśmy się do żądań rowerzystów, to wzbudzalibyśmy non stop zielone światło, blokując ruch na ulicach – uważa Magdoń, ale zapewnia, że porozmawia z rowerzystami „jak ułatwić im życie”.

Szef MZD twierdzi, że umowy dotyczące koncepcji przebudowy skrzyżowań podpisano jeszcze przed wprowadzeniem rozporządzenia Ministerstwa Infrastruktury. Magdoń dodaje, że Stowarzyszenie Rowery.Rzeszow.pl dostanie odpowiedź na pismo w ciągu 2 tygodni.

redakcja@rzeszow-news.pl

 

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

10 KOMENTARZE

  1. To są standardowe funkcje w kazdym sterowniku do obsługi przycisków.Pan dyrektor ewidentnie kłamie, bo nie jest możliwe aby nie znał zasad pracy sterowników za jakie płaci. Chociaż po głupotach jakie pisze o detekcji może zatrzymał się z wiedzą na rozwiązaniach z lat 70-tych. Na takim stanowisku powinni pracować ludzie kompetentni a ten ma po prostu fobie rowerową.
    Zresztą ITS to komputer i on wszytko może choćby sterownik miał ponad 40 lat

  2. Pan Magdoń jest ignorantem albo ma nas za głupców skoro nie wie że sterownik po udostępnieniu zielonego pieszym i rowerzystom wprowadza blokadę aby za szybko piesi znów nie dostali zielonego. Bzdurą jest mowa o niewykrywalności innych rowerów niż stalowe. .Nawet gdyby tak było to i tak piesi mieliby przycisk, z którego rowerzysta też mógłby korzystać.Podobnie czujnik radarowy wykrywa kierunek ruchu (efekt Dopplera) a takie czujniki się zakłada na drogach a nie żadne kamery . Nawet gdyby gdzieś była kamera to sprzęga się ją z czujnikiem indukcyjnym i w zależności od tego który czujnik pierwszy wykrył ruch ustala się kierunek jazdy..Jeśli zwykle cykl świetlny ma 100 sekund to oczekiwanie ponad 2 minuty oznacza że wycięto z cyklu fazę dla pieszych i łączy się dla nich dwa cykle.ITS nie może usprawniać ruchu aut kosztem pieszych.Już kompletnie niezrozumiała jest hierarchia rowerzystów za pieszymi skoro zwykle oni przejeżdżają wzdłuż tych samych przejść.Rower jest pojazdem i choć nie ma OC i apteczki przypominam że do niedawna auta też OC i apteczki mieć nie musiały..Pan dyrektor pochwalił się nie tylko nieznajomością przepisów budowy dróg ale i ustawy PoRD. Jeśli wypowiedź jest autoryzowana to najwyraźniej ten człowiek zajmuje stanowisko osobom kompetentnym i należy szybko go zmienić.

  3. Ja nie rozumiem jednego: Czy tak trudno jest zaprogramować światła tak żeby przy naciśnięciu przycisku program sprawdzał najpierw czy czerwone światło świeci się już np 60s i jeżeli tak to włącza zielone natychmiast, a jeżeli nie czeka, aby nie blokować ruchu samochodowego.

    Najlepsze i tak jest przejście na podkarpackiej pod politechniką w stronę lidla – godzina 23, ruch prawie zerowy, czerwone światło i dzielni stróże prawa grzejący się w nieoznakowanym radiowozie lub kijance na parkingu.

  4. Radary mikrofalowe bez problemu rozpoznają czy pojazd nadjeżdża czy odjeżdza i to z większego dystansu, jest nawet w stanie określić, czy pojazd to rower czy samochód, czy też autobus. To jest przyszłość, a nie jakieś pętle indukcyjne czy zawodne i nieodporne na warunki atmosferyczne detektory optyczne. W Łodzi coraz więcej jest ich instalowanych i sprawdzają się znakomicie.

  5. Czyli pies pogrzebany, skoro już nawet dyrektor MZD się przyznał, że na drugim miejscu są samochody, a dopiero później piesi z rowerzystami na końcu.

    Cały cywilizowany świat, nowoczesne miasta dążą do hierarchii: piesi, rowerzyści lub zbiorkom, a na końcu samochody.

  6. Niech zostaną już te przyciski, ale niech przynajmniej działają prawidłowo. Rowerem też trzeba się zatrzymać przed czerwonym światłem, a wtedy bez problemu można wcisnąć przycisk.

  7. Szanowni państwo odpowiedzcie mi na pytanie gdzie są przechowane i zakupione za nasze pieniądze liczniki czasu przejazdu montowane na skrzyżowaniach, a teraz ponownie demontowane. Niektóre nawet nie rozpakowane w dużej ilości leżą w magazynach. Ktoś wziął za nie kasę ktoś za projekt i w taki właśnie sposób szasta się ludzkimi pieniędzmi i daje zarobić różnym dziwnym ludziom. Teraz mówi się o nowym systemie działania świateł , znowu ktoś wziął kasę za projekt i za wykonanie a to się w naszych warunkach nie sprawdza, jak widać to na ulicach. Jakoś w Niemczech zrobiono to już dawno i działa ok do dziś. Nie lepiej zrobić czegoś raz a dobrze a nie wydawać ludzką kasę na czyjeś widzimisię i dawanie zarobić “swoim” ludziom!!!

Comments are closed.