Reklama

Nazwanie budowanego mostu łączącego ulicę Rzecha z Lubelską imieniem Tadeusza Mazowieckiego tak szybko nie nastąpi. Wynik głosowania w tej sprawie to dzieło przede wszystkim radnych PiS.

[Not a valid template]

 

We wtorek (28 października) Rada Miasta Rzeszowa w ekspresowym tempie miała zdecydować, czy nowy most powstający na Wisłoku ma nosić imię pierwszego niekomunistycznego premiera Tadeusza Mazowieckiego.

Autorem projektu uchwały był prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc. Projekt zgłosił na sesji, bo nie było tego wcześniej w porządku obrad. Ferenc sam zdecydował, że most ma nosić imię Tadeusza Mazowieckiego. Z prośbą o uhonorowanie nieżyjącego już byłego premiera zwrócił się do Ferenca prezydent RP Bronisław Komorowski, który w niedzielę był w Rzeszowie.

Wprowadzenie uchwały o nadaniu mostowi imienia Tadeusza Mazowieckiego miało przebiec bez problemów. To, co Ferencowi wydawało się, że będzie formalnością, dla opozycji już taką oczywistością nie było. Za wprowadzeniem projektu do porządku obrad musiało zagłosować 13 radnych.

Kolego Waldemarze…

Pierwsze głosowanie zwiastowało pierwsze problemy. Tylko 11 radnych było „za” – z proprezydenckich klubów Rozwój Rzeszowa, SLD i PO. Głosowanie powtórzono, bo nie zadziałała odpowiednio aparatura do głosowania. Tyle tylko, że na oba głosowania spóźnił się radny Waldemar Wywrocki z klubu Rozwój Rzeszowa. Za przyjęciem uchwały pod obrady było jedynie 12 radnych. Zabrakło jednego głosu.

Kiedy radny Wywrocki pojawił się wreszcie na sesji, kajał się jak tylko mógł. Później przy każdym dopuszczeniu go do głosu, ponownie przepraszając za spóźnienie, próbował składać kolejne wnioski o głosowanie nad „mostową” uchwałą.

– Kolego Waldemarze – odparował mu w pewnym momencie radny PiS Robert Kultys. – Przyjmujemy powtórną samokrytykę, którą pan kolega zgłosił. Wypowiedzianą w takim starym partyjnym zwyczaju…

Kultys przypomniał jednak, że spóźnianie się radnych nie jest powodem do zmiany porządku obrad i wywracania go do góry nogami. Wywrocki ze spóźnienia tłumaczył się nie tylko radnym, ale też na Facebooku, na którym zamieścił tekst pochwalny Tadeusza Ferenca.

– Ważne sprawy Mieszkańców Osiedla Staroniwa spowodowały moje spóźnienie. Szczególnie przepraszam Pana Prezydenta Tadeusza Ferenca, który jest dla mnie Wielkim Autorytetem – napisał Wywrocki.

Apelował poseł SLD

Andrzej Dec, przewodniczący rady miasta, również zwrócił uwagę, że regulamin rady nie reguluje ponownego głosowania. Jednak zdaniem Deca w takiej sytuacji ostateczny głos należy do niego. Zasugerował, aby temat po prostu powrócił na kolejnej, ostatniej sesji rady miasta, za kilka tygodni.

Dec obawiał się również precedensu. Fakt spóźnienia się jakiegoś radnego lub jego wyjście z sali, może być i w przyszłości używany do zakłócania porządku obrad.

I znów się zaczęło. Najpierw prezydent Ferenc uderzył w demokratyczne tony. A skoro mamy demokrację, to decyzję o kolejnym głosowaniu powinni podjąć radni. W sukurs ruszył mu także poseł SLD Tomasz Kamiński, gość wtorkowej sesji. – Apeluję, aby przegłosować ten wniosek. Apeluję jako poseł na Sejm, poseł z Rzeszowa… – prosił Kamiński.

Tu przypomniał zasługi Tadeusza Mazowieckiego. Zauważył jednak również, że uchwała jest jedynie intencyjna.

Rozkaz nie zostanie wykonany

I rzeczywiście, chyba podziałało. Ale tylko na moment. W powtórzonym po krótkiej przerwie głosowaniu, wniosek znów przepadł. Wynik: 12 radnych za, 7 przeciw (głównie z PiS) a 4 wstrzymało się od głosu. W tym przewodniczący Andrzej Dec, który – choć wcześniej był za wprowadzeniem uchwały pod obrady – teraz jednak, właśnie ze względów proceduralnych, wstrzymał się od głosu. I znów zabrakło jednego głosu. Radni PiS mówili, że nie mają nic przeciwko nazwaniu mostu imieniem Tadeusza Ferenca, ale ich zdaniem nie powinno się to odbywać tak szybko.

– Niestety… Rozkaz nie zostanie wykonany! – skomentowała szybko na Facebooku wynik głosowania radna Marta Niewczas. Nawiązała do słów prezydenta Ferenca, który obiecał prezydentowi Komorowskiemu złożenie meldunku u uhonorowaniu Tadeusza Mazowieckiego. Niewczas była wśród radnych, którzy wstrzymali się od głosu. Do niej i Andrzeja Deca dołączyła się dwójka radnych PiS Jadwiga Stręk i Waldemar Szumny.

Łamanie zasad demokracji

– W Rzeszowie chce się upamiętnić Tadeusza Mazowieckiego, który był symbolem demokratyzacji państwa, łamiąc zasady demokracji. Prezydent po raz kolejny pokazał, że Rada Miasta nie jest mu do niczego potrzebna. Chyba by wolał, aby została zastąpiona przez grupę klakierów – powiedział Jerzy Cypryś, przewodniczący klubu PiS.

Po głosowaniu, nieco zniesmaczony, prezydent Ferenc salę opuścił. Nie takiego prezentu spodziewał się zapewne w dniu swoich imienin. Choć radni i o nich pamiętali. Jednak prezydent musiał się zadowolić tylko życzeniami i bukietem kwiatów.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

10 KOMENTARZE

  1. Może i Mazowiecki był pierwszym niekomunistycznym premierem ale można się również dowiedzieć że się niepopisał swego czasu w stosunku do żołnierzy AK, przynajmniej tak piszą historycy, Może to i dobrze że mazowiecki definitywnie odpadł? No czyba Ferencowi nie przyjdzie łamać standardy demokracji i nie będzie głosował “do skutku”? Pan Dec to geniusz. Dobre posunięcie. Co do nazwy w GW mowa o Moście Rzeszowskim. Nazwa na pewno nie wywoła takich spięć. Może warto promować miasto w nazwie?

Comments are closed.