Zdjęcie: Materiały prasowe
Reklama

Dobry jazz, świetny monodram i siła młodzieńczej pasji – tak zapowiadają się pierwsze urodziny Browaru Manufaktura Rzeszów. Świętowanie rozpocznie się w piątek i potrwa trzy dni. 

Od roku na rzeszowskiej scenie restauracyjno-pubowej gości Browar Manufaktura Rzeszów (ul. Słowackiego, Pasaż Rzeszów), a to oznacza, że przyszedł czas świętować swoje pierwsze urodziny. Impreza będzie huczna, trzydniowa (5-7 października) i jak na Browar przystało, z klasą.

W pierwszy dzień, w piątek, goście o godz. 20:00 w Manufakturze spotkają się z Anną Demczuk, aktorką Teatru im. W. Siemaszkowej, w monodramie „Mój boski rozwód”. Ten teatralny akcent to z pewnością nie przypadek, bo jeszcze nie tak dawno, Jan Nowara, dyrektor „Siemaszki”, zapowiadał, że chce, aby teatr opuszczał mury instytucji i wychodził do ludzi.

Urodzinowa impreza, klimatyczne wnętrza Browaru i genialna sztuka, wydają się spełniać zarówno oczekiwania dyrektorskie, jak i wiernej publiczności „Siemaszki” oraz stałych bywalców Manufaktury.

Sobota – drugi dzień imprezy – upłynie w Browarze pod znakiem jazzu, rapu i śpiewu. W taki nastrój wprowadzi publiczność Eskaubei, czyli Bartek Skubisz oraz Tomek Nowak Quartet, którego lider na początku sierpnia zagrał z ratusza hejnał Rzeszowa autorstwa Tomasza Stańki. Muzykom towarzyszyć na scenie będzie Aleksandra Tocka, uczestniczka 9. edycji The Voice of Poland. Koncert rozpocznie się o 20:30.

W niedzielę od 18:00 na gości Browaru czeka Live Act, czyli muzyka na żywo. Wstęp na wszystkie wydarzenia jest bezpłatny.

Podczas całego weekendu urodzinowego w Browarze obowiązuje urodzinowa promocja. Wszystkie piwa kupicie w cenie 6 zł za 0,5 l i 12 zł za 1 l. Rezerwacji stolika można dokonać pod numerem telefonu: 17 777 14 20.

 

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

3 KOMENTARZE

  1. Pić mniej to dobra rada, no ale nikt nie jest święty 😉 Dla mnie to ciekawy news, bo rzadko bywam w Rzeszowie i nawet nie wiedziałem, z e jets taki browar, a tak to następnym razem zajrzę. Nawiasem mówiąc jak byłem w Rzeszowie ostatnio to piłem sobie tam Pilsweizera Porter Galicyjski i tok też było fajne odkrycie piwne dla mnie.

  2. Posiedzieć można, ale piwa dobrego tu nie uraczy. Po ichniejszym łeb napier…. niesamowicie podobnie jak z tego drugiego cuda – browaru rzeszowskiego. Jak by były inne piwa do wyboru pewnie bym wpadł.

Comments are closed.