Fot. Materiały Jacka Kotuli. Na zdjęciu moment zatrzymania Marka W.
Reklama

– To karygodne, by w takim stanie wsiadać za kierownicę – mówią świadkowie zatrzymania Marka W., wicedyrektora Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 w Rzeszowie, który po pijanemu prowadził samochód. 

W poniedziałek ujawniliśmy, że Marek W. został zatrzymany w miniony piątek wieczorem przy ulicy Krzywoustego w Rzeszowie. Namierzyli go inni kierowcy, którzy byli świadkami, jak W. jedzie zygzakiem ulicą Hetmańską. Okazało się, że za kierownicą audi siedział wicedyrektor ds. administracyjnych Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 w Rzeszowie. 

Świadkowie wyciągnęli kierowcę z auta, zabrali mu kluczyki i wezwali policję. Funkcjonariusze sprawdzili stan trzeźwości Marka W. Podejrzenia, że jest on pijany, potwierdziły się. Wicedyrektor KSW nr 1 miał ok. 2 prom. alkoholu w organizmie, policjanci zatrzymali mu prawo jazdy, Markowi W. za jazdę po pijanemu grozi do dwóch lat więzienia. 

Krzyczał i nie kontaktował 

We wtorek sprawę zatrzymania W. nagłośnił Jacek Kotula, radny sejmiku podkarpackiego, były działacz PiS. Kotula od ponad roku prowadzi krucjatę przeciwko dyrekcji KSW nr 1 i marszałkowi Władysławowi Ortylowi, który nadzoruje pracę szpitala przy ulicy Szopena. Kotula we wtorek stanął przed szpitalem, przyprowadził kobietę, świadka zatrzymania W.

Kobieta nie chciała pokazywać swojej twarzy. Opowiadała, jak doszło do ujęcia Marka W. – Wracałam z zakupów. Zauważyłam mężczyzn, którzy zatrzymują samochód przy ul. Krzywoustego na przeciwko Fraca. Otworzyli drzwi, wyciągnęli pana [Marka W.] zza kierownicy i posadzili na krawężniku – mówiła kobieta. 

I kontynuowała: – Trochę się szamotał. Jeden z mężczyzn zadzwonił na policję, [Marek W.] krzyczał, żeby tego nie robić, bo i tak nikt mu nic nie zrobi. Krzyczał, że jest dyrektorem szpitala na Szopena. Chciał, by mężczyźni zadzwonili po karetkę, bo bardzo źle się czuje i jest mu bardzo duszno. Chwilami nie kontaktował. 

Kobieta komentowała: – To karygodne, by w takim stanie siadać za kierownicę. 

Pozował do zdjęć z premierem 

Jacek Kotula odczytał jeszcze list od innej kobiety, 40-letniej matki dwójki dzieci, która też podobno była świadkiem szalonej jazdy kierowcy audi. „Co za wariat! – pomyślałam” – napisała w liście. Kobieta w liście podziękowała mężczyznom za zatrzymanie pijanego kierowcy i gratulowała im odwagi.

Kotula z kolei pokazywał kopie zdjęć, na których widać było, jak na jednym z PiS-owskich spotkań w Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie Marek W. robił sobie wspólne zdjęcia z podkarpackimi posłami PiS, Markiem Kuchcińskim i Krzysztofem Sobolewskim, oraz premierem RP Mateuszem Morawieckim. 

Kotula przywoływał też słowa prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, który swego czasu stwierdził, że pijanych kierowców należy traktować jako potencjalnych zabójców i trzeba ich surowo karać. – Pan W. chwalił się, że ma wielkie plecy i znajomości. Boimy się, że może tę sprawę zatuszować – mówił Jacek Kotula. 

Kto wprowadza na salony?

Do Kotuli dotarły też sygnały, że Marek W. pijany był także w pracy. Radny apelował do policji, by zabezpieczyła szpitalny monitoring. – Policjo, nie daj się wykiwać! – mówił Kotula. Dla niego zatrzymanie pijanego wicedyrektora KSW nr 1 to kolejny dowód na to, że szpitalem rządzą nieodpowiedzialni ludzie. Winą za to obarczył Władysława Ortyla.

– Oni [Marek W. i Janusz Ławiński, dyrektor KSW nr 1] byli wprowadzani na salony przez Ortyla [szefa PiS w regionie rzeszowskim]. Uwiarygadniali się, że są PiS-iorami – Kotula pokazywał zdjęcia dyrektorów z politykami PiS. Radny rzucił też kolejne oskarżenie, tym razem pod adresem Ławińskiego. – Też ma problemy z alkoholem!

– Wykop tego zastępcę – Kotula zwrócił się do Janusza Ławińskiego. – Tylko wstyd przynosicie szpitalowi i Rzeszowowi. Nie dziwota, że szpital jest ogromnie zadłużony, jeżeli tacy ludzie nim zarządzają – oceniał radny. Kotula zaapelował również do marszałka Ortyla o „przykładne ukaranie” Marka W., radny liczy, że W. straci stołek dyrektorski. 

– Może mu marszałek zatrudni kierowcę i będzie go woził – kpił Kotula, obawiając się, że sprawa może być zamieciona pod dywan. Marka W. nazwał „wielkim specem od rajdów”, „pijakiem” i „omal nie mordercą”. Kotula przypominał, że W. rok temu wyrzucił z pracy prof. Krzysztofa Gutkowskiego, szefa gastroentorologii, oraz zwolnił dwie pielęgniarki. 

– W. zrobił tutaj karierę od parkingowego do dyrektora. To hańba, że tacy ludzi tutaj rządzą i mienią się prawymi i sprawiedliwymi – stwierdził Jacek Kotula. Zarzucił też Markowi W., że firmie jego żony, z którą prowadzi w szpitalu bar, obniżył o 30 procent czynsz. – Nie ma przetargów. To jest sitwa – dodał na koniec.

Wicedyrektor na L4

Przyszłość Marka W. na stanowisku wicedyrektora KSW nr 1 jest nieznana. Dyrektor Janusz Ławiński zwrócił się do policji, by ta w ogóle potwierdziła, że funkcjonariusze złapali Marka W. na jeździe po pijanemu. – We wtorek ponowiliśmy zapytanie do policji. Nie mamy jeszcze odpowiedzi – powiedział nam po południu Andrzej Sroka, rzecznik KSW nr 1. 

Od wtorku Marek W. przebywa na zwolnieniu lekarskim. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama
UDOSTĘPNIJ

NAPISZ KOMENTARZ: