Reklama

Prof. Kazimierz Obodyński, wieloletni dziekan Wydziału Wychowania Fizycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego, zginął w środowym wypadku na al. Sikorskiego w Rzeszowie.

W czwartek uczelnia potwierdziła, że prof. Obodyński, który kierował fordem mondeo, zmarł w szpitalu na skutek ciężkich obrażeń, jakich doznał po zderzeniu z betoniarką. Do wypadku doszło przed godz. 15:00.

Prof. Obodyński trafił do szpitala, ale lekarzom nie udało się uratować jego życia.

Prof. Kazimierz Obodyński był długoletnim pracownikiem naukowym i dziekanem Wydziału Wychowania Fizycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego.

„Odszedł wspaniały Człowiek, wybitny Profesor, mentor studentów i młodych naukowców, oddany ludziom i sprawom Uczelni. Człowiek o wielkim umyśle, przepięknym wnętrzu, wielkiej życzliwości i serdeczności, cieszący się olbrzymim szacunkiem i sympatią każdego, kto miał zaszczyt spotkać Profesora na swojej drodze.

Będzie nam Go brakowało. Cześć Jego Pamięci” – czytamy na stronie Wydziału WF UR.

Prof. Kazimierz Obodyński miał 74 lata.

 

obodynski

(ak)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

2 KOMENTARZE

  1. szkoda mi Cie :/ nie znałeś go, to się nie wypowiadaj. Jak już musisz, to siedź dalej w internetach ale nie zamieszczaj w nich swojej chorej filozofii, która nie ma najmniejszego sensu. Pewnie nawet sam nie rozumiesz połowy z tego co napisałeś. Czasem po prostu tak bywa, że zdarzy się wypadek, ale nie codziennie ginie w nim, ktoś, kto zrobił tak wiele rzeczy dla tak wielu ludzi. A Ty wyjeżdżasz z jakimiś teoriami o samochodach, powietrzu i innym, tylko Tobie znanym rzeczom. Po co?

  2. Skoro był taki wybitny dlaczego nie pojmował że samochód to energia sztuczna która zawsze wcześniej czy później obróci się przeciwko człowiekowi który po nią sięgnie .Poza tym jako wychowawca i człowiek WAF powinien domniemać że samochód uszkadza fizjologię ruchu dodatkowo cisza i powietrze jest dobrem wspólnym , trzeba być wybitnie słabym i niedojrzałym aby je niszczyć sobie i innym . Zginął w momencie kiedy sięgną po tak zwane” prawo do jazdy bez wysiłku” wypadek był jedynie pieczęcią adekwatną do mentalności.Szkoda że tak łatwo ludzie rezygnują z życia na rzesz niszczenia użycia…… i użył Piotr

Comments are closed.