Reklama

W Rzeszowie jeszcze nie będzie ronda im. Władysława Bartoszewskiego i ronda im. Rodziny Ulmów. Nie będzie, bo radni nie przygotowali się odpowiednio do tych tematów i nie wiedzieli, jak zagłosować.

Rada Miasta Rzeszowa miała we wtorek zdecydować, czy rondo położone u zbiegu ulic Ofiar Katynia, Franciszka Kotuli i ul. Zbyszewskiego znajdującym się na osiedlu Krakowska Południe będzie nosić imię Władysława Bartoszewskiego. Z takim wnioskiem wystąpili radni Platformy Obywatelskiej.

Nadanie nazwy rondu imienia byłego więźnia Auschwitz, uczestnika Powstania Warszawskiego i b. ministra spraw zagranicznych miało być hołdem mieszkańców miasta Rzeszowa do tej wybitnej postaci, która swoim życiem dała świadectwo męstwa, patriotyzmu oraz trudnej sztuki wybaczania i pojednania między narodami.

Bartoszewski jest tak znaną postacią, że chyba każdy wie, kim był. Jednak zdecydowanie, czy rondo na osiedlu Krakowska Południe ma nosić jego imię, przysporzyło radnym trudności, głównie dlatego, że radni zwyczajnie się nie przygotowali. Woleli zdjąć uchwały z porządku obrad i powołać komisję do spraw nazewnictwa  skwerów i placów.

Niektórzy radni PiS twierdzili, że projekt uchwały autorstwa PO jest niedopracowany.

– Wniosek uchwał został złożony w odpowiednim czasie i mnie to dziwi, że jeszcze raz ma być poddany komisji – protestował Marcin Deręgowski, radny PO, pomysłodawca nazwania ronda imieniem Władysława Bartoszewskiego.

Findysz? A kto to?

Podobnie sytuacja wyglądała z rondem znajdującym się w ciągu ul. Lubelskiej i ul. Romana Krogulskiego na osiedlu Staromieście oraz ulicy na osiedlu Słocina biegnącej od ul. św. Rocha w kierunku południowo-wschodnim do granic miasta. Rondo na Staromieściu miało nosić imię Rodziny Ulmów, natomiast ulica na Słocinie Bł. Władysława Findysza.

– Kto to jest ten Findysz? – zastanawiają się pod nosem niektórzy radni.

Wniosek o nadanie ulicy im. Błogosławionego Władysław Findysza, chrześcijańskiego męczennika, wyszedł od mieszkańców osiedla Słocina i Chmielnika. Swoją prośbę uzasadniali trudnościami z dojazdem do domów, kiedy nie ma punktów odniesienia w postaci nazwy ulicy.

Rondo im. Rodziny Ulmów na Staromieściu zaproponowali radni PiS. Wielodzietna rodzina Ulmów została zamordowana podczas II wojny światowej razem z ukrywanymi przez nich Żydami, przez co stała się symbolem polskiej ofiary męczeństwa podczas okupacji niemieckiej.

Już 17 marca nastąpi uroczyste otwarcie Muzeum Ulmów w podłańcuckiej Markowej, skąd pochodziła ta rodzina. Na uroczystości ma nawet przyjechać prezydent RP Andrzej Duda, dlatego radnym spieszyło się z przegłosowaniem uchwały o nadaniu rondu imienia Rodziny Ulmów.

– Tydzień w tę, czy we w tę, to nie ma żadnego znaczenia – przekonywał Andrzej Dec (PO), przewodniczący rzeszowskiej Rady Miasta.

Może rondo im. COP?

– Nazwanie ronda, czy “rondka” na takim, czy innym osiedlu, to jest zbyt małe upamiętnienie rodziny Ulmów, dlatego propozycja jest taka, żeby nie nazywać żadnego ronda im. Ulmów, tylko na terenie dawnej synagogi ufundować tablicę, czy obelisk, a rondo nazwać na przykład im. Centralnego Okręgu Przemysłowego – zaproponował Robert Homicki z Nowoczesnej.

Pojawił się też pomysł, żeby nazwy rond zamienić, bo obie rady osiedli są przeciwne i nie chcą nazw takich, jakie proponuje im PO i PiS.

Za zdjęciem z porządku obrad sesji punktu dotyczącego nadaniu rondu im. Wł. Bartoszewskiego było 18 radnych, a tylko pięciu było przygotowanych do dyskusji.

Rondo im. Rodziny Ulmów oraz ulicy im. Błogosławionego Wł. Findysza wypadło z harmonogramu sesji przy 14 głosów za i 9 przeciwnych.

SABINA LEWICKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: