Reklama

– W czasach komunizmu historia była zakłamywana i prawdziwi bohaterowie uważani byli za bandytów – mówił Adam Komorowski, syn Tadeusza „Bora” Komorowskiego, podczas rzeszowskiego obchodów 96. rocznicy śmierci płk. Leopolda Lisa-Kuli.

[Not a valid template]

 

Piątkowe obchody rocznicy śmierci płk. Lisa -Kuli zaczęły się w mszą świętą w kościele pw. św. Krzyża. Mszę koncelebrował rzeszowski biskup Jan Wątroba.

Do Rzeszowa na uroczystości przyjechali m.in. Maciej Jankowski, wiceminister obrony narodowej, gen. Bogusław Pacek, pełnomocnik ministra ds. społecznych inicjatyw proobronnych, a także Adam Komorowski, syn gen. Tadeusza „Bora” Komorowskiego, jednego z dowódców Armii Krajowej w czasie II wojny światowej. Były również władze Rzeszowa i województwa.

Po mszy uczestnicy obchodów przemaszerowali w asyście pocztów sztandarowych na plac Farny. Pod pomnikiem przyrzeczenie na pochodzący z 1927 r. sztandar Związku Strzeleckiego „Strzelec” Leżajsk złożyły grupy strzeleckie z całego Podkarpacia. W sumie ok. 400 osób. Nie zabrakło też salwy honorowej, pokazu sprawności strzeleckiej, czy składania wieńców i wiązanek kwiatów oraz apelu poległych.

– To mój obowiązek, by opowiadać o ojcu. W czasach komunizmu historia była zakłamywana i prawdziwi bohaterowie uważani byli za bandytów. Teraz jest bardzo ważne, żeby pamiętać o historii. Nie można zapomnieć przykładu bohaterów, takich jak mój ojciec i Leopold Lis-Kula – mówił Adam Komorowski.

– Mój ojciec nie uwierzyłby, że taka uroczystość mogłaby się udać za mojego życia. Mimo 40 lat komuny, nie udało się naszym wrogom wykreślić pamięci o naszych bohaterach – dodał syn dowódcy AK.

– To rodak rzeszowskiej ziemi. Był wybitnym żołnierzem, którego odwagę i zmysł żołnierski cenił sam Józef Piłsudski – mówił Stanisław Sienko, wiceprezydent Rzeszowa.

Płk. Leopold Lis-Kula początkowo uzdolniony skaut, członek paramilitarnego Związku Strzeleckiego, ostatecznie dzielny i rozważny pułkownik piechoty Wojska Polskiego. Już jako 16-latek zyskał aprobatę Józefa Piłsudskiego, dzięki znakomitym umiejętnościom dowódczym.

Płk Lis-Kula kierował ludźmi w zwycięskich bitwach m.in. pod Krzywopłotami, Łowczówkiem, Jaskowem, czy Kamionką. Walczył też w Lombardii. Mimo późniejszych propozycji organizacji pułku pod Warszawą, 23-letni wówczas Lis-Kula, podjął decyzję o powrocie na front. W starciu z Ukraińcami w rejonie Torczyna został śmiertelnie postrzelony. Zmarł 7 marca 1919 r.

Grób płk. Lisa-Kuli znajduje się na cmentarzu Pobitno w Rzeszowie. Leopold Lis-Kula jest patronem II Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: