Reklama

Parodia z zadaszeniem rzeszowskiego skateparku trwa w najlepsze. Teraz zastrzeżenia do konstrukcji ogromnego balonu pneumatycznego mają strażacy.

„Można już jeździć?”, „A jak z tym dachem?”, „Tyle kasy na to poszło, a więcej szkód niż pożytku z tego dachu” – na Facebooku rzeszowskiego skaterparku regularnie pojawiają tego typu komentarze.

„Wszyscy wiedza, że biurokracja już dawno osiągnęła w tym chorym państwie absurdalny poziom. Ale teraz to już naprawdę po prostu brakuje słów żeby opisywać tę sytuację” – piszą miłośnicy skateparku.

Ostatnio (1 czerwca) niekończącą się epopeję tej kuriozalnej sytuacji z zadaszeniem skateparku opisał na Facebooku rzeszowski radny PO Marcin Deręgowski, który wspiera inwestycję.

Przypomnijmy: zadaszony skatepark miał być oddany do użytku (koszt ponad 700 tys. zł) w listopadzie, potem datę przesunięto na koniec grudnia, następnie na koniec lutego (balon stoi od 5 miesięcy), później był kwiecień, ratusz obiecywał pierwszy weekend majowy. Jest czerwiec i wszystko nadal stoi w miejscu.

Zadaszenia skateparku podjęła się gliwicka firma Grimar, która w marcu tłumaczyła się, że powodem opóźnień jest budowa przyłącza ciepłowniczego, który nie był ujęty w zleceniu dla firmy.

Wniosek aż do Warszawy

Deręgowski w poniedziałek o skateparku rozmawiał z Markiem Ustrobińskim, odpowiedzialnym za inwestycje wiceprezydentem Rzeszowa. Dęregowski dowiedział się, że miasto w ostatnim czasie wystąpiło do straży pożarnej i sanepidu o wydanie pozwoleń, które są niezbędne do odbioru obiektu.

I tyle dobrych wiadomości. Cała reszta tylko pogłębia ponury stan. Marcin Deręgowski twierdzi, że strażacy nie chcą dopuścić zadaszonego skateparku do użytkowania, bo wewnątrz balonu nie ma „konstrukcji wsporczej”.

„Nie przemawiają do nich argumenty że tej konstrukcji obiekty funkcjonują na terenie całej Polski i są w takiej konstrukcji odbierane przez lokalne Straże Pożarne. Warunkiem odbioru jest ministerialna zgoda na odstępstwo od projektu. Wniosek w tej sprawie został wysłany do Warszawy. Po pozytywnej decyzji, Straż wyda zgodę na użytkowanie i będzie możliwe przejście do odbioru obiektu w konsekwencji zgoda na użytkowanie” – napisał Deręgowski.

Wiceprezydent też nie wie

Rzeszowski radny nie ukrywa, że jest poirytowany całą biurokracją i tempem, w jakim załatwiane są „sprawy papierkowe”.

„Jak tylko miasto uzyska pozytywną opinie z ministerstwa – niezwłocznie przystąpi do odbioru, demontażu balona oraz odtworzenia ogrodzenia. Bądźmy dobrej myśli, że pozytywny finał nastąpi wkrótce – kiedy? Sam zastępca prezydenta nie wie kiedy” – przyznaje uczciwie Marcin Deręgowski.

A więc przyjdzie nam czekać na odbiór zadaszonego skateparku, potem zdemontowanie balonu. Tego jeszcze w Rzeszowie nie było.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

3 KOMENTARZE

  1. W produkowaniu nowego prawa PO osiągnęło perfekcję połączoną z debilizmem i takie są efekty. W lipcu odbiorą i zdemontują, w sierpniu będą naprawiać zniszczenia a we wrześniu zaczną montować na zimę żeby ich nie zaskoczyła 🙂

  2. Takie jest prawo. A prawo od 8 lat tworzy koalicja PO-PSL. Można mieć pretensje do pana Deca z PO a nie do strażaków 🙂 Obok wisłoka korty tenisowe z takimi balonami już z 10 lat stoją i są całoroczne. Pytania: dlaczego u nas trzeba demontować i jak oni dostali pozwolenie a tu dostać nie mogą?

Comments are closed.