Fot. Materiały prasowe. Kadr z filmu "Kobieta na dachu"

„Godland”, „Kobieta na dachu”, „Lunana. Szkoła na końcu świata” i „Chora na siebie” – te cztery filmy zobaczycie w styczniu w Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie w ramach Dyskusyjnego Klubu Filmowego „Klaps”.

Jak zwykle, projekcje będą połączone z pofilmowymi dyskusjami. Pokazy zaplanowano w poniedziałki o godz. 19:00 w WDK (ul. Stefana Okrzei 7). Karnety miesięczne na cztery filmy będą dostępne w cenie 30 zł, a wejściówki pojedyncze na każdy film w cenie 10 zł.

Zdjęcie: materiały organizatorów

9 stycznia – „Godland”

W najbliższy poniedziałek (9 stycznia) pokaz przedpremierowy filmu „Godland”. Dramat wyreżyserował Hlynur Pálmason, to produkcja skandynawsko-francuska, przebój festiwalu w Cannes. Najnowszy film Hlynura Pálmasona, jak reklamuje dystrybutor to wirtuozerski popis reżyserii, przepiękne sfilmowane kino drogi, błyskotliwe i pełne czarnego humoru.

Spektakularne, dramatyczne, a przy tym kapryśne pejzaże Islandii na bieżąco referują nam stan ducha bohaterów: wizualizują surowość zasad, portretują zlodowacenia duszy, zapowiadają spiętrzenie konfliktów. Przez zimne strumienie, nagie skały i szmaragdowe mchy zmierza ku nowej parafii luterański ksiądz Lucas (Elliott Crosset Hove).

Młodemu Duńczykowi towarzyszy lokalny przewodnik Ragnar (Ingvar Sigurðsson). Od początku ich relacja pełna jest napięć, bowiem kapłan ma misję i pasję kolonizatora, którym starzec uparcie się przeciwstawia.

– „Godland” jest filmem o kamienistej drodze życia, samotności i relacjach z Bogiem. Ale także o artyście, który zamraża i utrwala życie na szklanych negatywach – zupełnie jak lodowiec – reklamuje film dystrubutor. 

16 tycznia – „Kobieta na dachu” 

To poruszający film stworzony przez kobiety, w tym reżyserkę i scenarzystkę Annę Jadowską, opowiadający historię 60-letniej położnej Miry, która nieoczekiwanie dokonuje napadu na bank (w roli głównej Dorota Pomykała).

Polska produkcja została doceniona przez krytyków i nagrodzona na założonym przez Roberta De Niro Tribeca Film Festival oraz podczas ostatniej edycji Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Mirka to położna. Jest świetna w swoim fachu, a jeszcze lepsza w ukrywaniu swoich potrzeb i uczuć. W domu też skupia się na innych – mężu i dorosłym synu. Czasem wymyka się na dach swojego bloku, żeby zapalić papierosa. To jedyna rzecz, jaką robi tylko dla siebie, aż do dnia, w którym napada na bank uzbrojona w niewielki nóż kuchenny.

Czy wydarzenie to pozwoli, by Mirka spojrzała na swoje życie z innej perspektywy?

23 stycznia – „Lunana. Szkoła na końcu świata”

Mieszkający w stolicy Bhutanu Ugyen ma jasno sprecyzowany plan na życie. Mężczyzna marzy o karierze piosenkarza i w tym celu planuje wyjechać do Australii. Zanim jednak będzie mógł to zrobić, musi odbyć ostatni rok rządowej służby nauczycielskiej.

Decyzją przełożonych trafia do najbardziej odległej wiejskiej szkoły. Położone na wysokości pięciu tysięcy metrów miejsce nie ma nic wspólnego z wygodnym życiem, jakie do tej pory prowadził. Nie ma tam elektryczności, brakuje jakichkolwiek materiałów edukacyjnych, a w klasie, w której ma prowadzić zajęcia, obok swoich podopiecznych spotkać może… yaka.

Choć początkowo Ugyen chce jak najszybciej stamtąd uciec, zaangażowanie młodych uczniów, ale też serdeczność i niesamowita siła mieszkańców wioski sprawiają, że zaczyna zmieniać opinie o tym wyjątkowym miejscu.   

„Lunana. Szkoła na końcu świata” łączy w sobie ujmującą pogodę ducha z przenikliwością spojrzenia na mało znane nam rejony świata. Pawo Choyning Dorji nakręcił film będący afirmacją prostego życia w zgodzie z prawami natury. Piękne krajobrazy, muzyka i subtelne poczucie humoru przełożyły się na pierwszą w historii Bhutanu nominację do Oscara. 

30 stycznia – „Chora na siebie” 

To norwesko-szwedzka czarna komedia. Na pierwszy rzut oka Signe (w tej roli wschodząca gwiazda skandynawskiego kina Kristine Kujath Thorp) i Thomas wydają się być idealną parą. Młodzi, inteligentni, z szerokimi horyzontami oraz niebanalnym gustem.

Pozory jednak mylą, bo ich relacja, zamiast wzajemnego wsparcia, oparta jest w dużej mierze na niezdrowej rywalizacji, a kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje jedynie to, które z nich ma większe ego.

Kiedy mężczyzna, będący aspirującym artystą, odnosi niespodziewany sukces, równowaga w związku zostaje zachwiana. Signe nie może pogodzić się z faktem, że światła reflektorów skupione są teraz wyłącznie na jej partnerze.

Zdesperowana, celowo nadużywa niebezpiecznych farmaceutyków, co błyskawicznie odbija się nie tylko na jej zdrowiu, ale i wyglądzie. Czym jednak jest odrobina (?) cierpienia w porównaniu ze współczuciem oraz uwagą, które znowu może w pełni na sobie skupiać?  

Fabularny debiut norweskiego reżysera Kristoffera Borgli okazał się jedną z największych rewelacji ostatniego festiwalu w Cannes. Ta przezabawna tragikomedia to do bólu prawdziwa opowieść o tym, jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się, by zostać dostrzeżonym. Historia szczególnie aktualna w dobie ekspansji mediów społecznościowych.

oprac. (ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama