Zdjęcie: Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej
Reklama

Nawet 1,5 tysiąca Ukraińców mogło przekroczyć polsko-ukraińską granicę w Medyce na podstawie sfałszowanych dokumentów. Rzeszowska prokuratura postawiła zarzuty głównym organizatorom procederu.

O tym, że proceder nielegalnego przekraczania granicy z naszym wschodnim sąsiadem kwitnie w najlepsze we wrześniu alarmowała rzeszowska delegatura Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdzała, czy firmy, które deklarowały, że zatrudnią Ukraińców na terenie Polski rzeczywiście to robią.

Z raportu wynikało, że aż 80 proc. cudzoziemców nie podjęło legalnej pracy. Szczegółowe wyniki kontroli NIK przedstawialiśmy TUTAJ.

Za zwalczanie procederu wzięła się również prokuratura i funkcjonariusze Straży Granicznej w Jasionce.

Śledztwo w tej sprawie wszczęto w marcu br. Początkowo prowadziła je Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie, a potem przejęła je miejscowa Prokuratura Okręgowa. Pod lupą śledczych są lata 2015-2016, gdy polsko-ukraińskie przejście w Medyce masowo przekraczali Ukraińcy, posługując się tzw. wizami pracowniczymi.

Prokuratura szacuje, że granicę w nielegalny sposób mogło przekroczyć nawet 1,5 tysiąca Ukraińców. Do Polski przyjeżdżali po to, by w naszym kraju legalnie pracować. Oczywiście, na papierze.

Polskie firmy, głównie na Podkarpaciu i na Dolnym Śląsku, które zakładali m.in. ukraińscy studenci przebywający już w Polsce, do urzędów pracy zgłaszały, że chcą zatrudnić swoich rodaków. Potem wysyłały dokumenty do Ukraińców, a ci zgłaszali się do jednego z sześciu Konsulatów RP na Ukrainie i tam uzyskiwali wizy pracownicze, uprawniające do wjazdu na teren naszego kraju.

– Firmy, które rzekomo miały zatrudnić Ukraińców, w rzeczywistości nie prowadziły żadnej działalności gospodarczej. Powstawały tylko po to, by ściągnąć do Polski Ukraińców, którzy pracy nie podejmowali. Firmy świadczyły fikcyjne usługi budowlane, informatyczne, a także sprzątania.

– Ci, którzy przyjechali do Polski, za załatwienie papierów płacili od 20 złotych. Były też kwoty w granicach 350-400 zł, a nawet 1000 euro. Firmy nie płaciły składek ZUS, podatków. Na miejsce jednej zlikwidowanej firmy za chwilę powstawała kolejna – mówi Ewa Romankiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Przyjazd Ukraińców do Polski na tzw. wizę pracowniczą był wstępem do tego, że Ukraińcy potem występowali o czasowe osiedlenie się w naszym kraju, a na samym końcu nabywali polskie obywatelstwo.

Sfałszowane dokumenty składano do wojewody podkarpackiego, który rozpoznaje wnioski o zalegalizowanie pobytu cudzoziemców spoza krajów Unii Europejskiej. Do wojewody trafiały fałszywe papiery o tym, że Ukraińcy mają polskie korzenie, co miało ułatwić im załatwienie formalności w uzyskaniu polskiego obywatelstwa.   

Co ciekawe, Ukraińcy, którzy przyjeżdżali do Polski, w zdecydowanej większości nasz kraj traktowali tylko przejazdowo. Docelowo dostawali się do innych unijnych krajów, np. Wielkiej Brytanii, Holandii, czy Francji. To może tłumaczyć fakt, że przedmiotem śledztwa rzeszowskiej prokuratury jest wątek nielegalnego przekraczania przez Ukraińców także granicy francusko-brytyjskiej, co zostało wykryte przez tamtejsze służby.

Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, że głównymi organizatorami nielegalnego przekraczania polsko-ukraińskiej granicy było trzech mężczyzn: 26-letni Denis K. i jego ojciec Włodzimierz K. oraz 43-letni Mariusz M. Dwaj pierwsi to Polacy ukraińskiego pochodzenia. Polskie obywatelstwo uzyskali na podstawie sfałszowanych dokumentów o posiadaniu polskich korzeni.

Na liście podejrzanych jest 15 osób – 10 Polaków i 5 Ukraińców, którzy uczestniczyli w procederze organizowania nielegalnego przekraczania granicy. Wszystkim grozi kara do 5 lat więzienia.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: