Zdjęcie: Razem dla Rzeszowa
Reklama

Stowarzyszenie Razem dla Rzeszowa wytacza kolejne działa przeciwko ratuszowi. Powołało do życia Watchdog Rzeszów. Czeka na sygnały o nieprawidłowościach w magistracie i podległych mu spółkach. 

„Wanted – ktokolwiek widział, ktokolwiek wie o nieprawidłowościach w Urzędzie Miasta Rzeszowa lub spółkach miejskich, które miały lub mają miejsce obecnie” – tak Razem dla Rzeszowa promuje swoją nową inicjatywę Watchdog Rzeszów, stylizowaną na filmowy Dziki Zachód. Na plakacie wykorzystuje zdjęcie ratusza, które jawi się jako siedlisko wszelkiego zła i nieprawidłowości. 

Razem dla Rzeszowa, którego aspiracje ewidentnie wykraczają już poza działalność obywatelską, o czym wspominaliśmy niedawno przy okazji konfliktu w koalicji Rozwój Rzeszowa i PO w Radzie Miasta, chce być teraz „strażnicą” prawidłowego działania ratuszowych urzędników. 

Obywatelska kontrola

Watchdog Rzeszów wzorowany jest na działalności Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, czy Fundacji im. Stefana Batorego. – Przez ostatnie 18 lat nie wypracowano w Rzeszowie skutecznych mechanizmów kontroli społecznej władz miasta przez obywateli. Te zaś żyły w przekonaniu, że na każde swoje działanie mają przyzwolenie mieszkańców – wyjaśnia Artur Polakiewicz z Razem dla Rzeszowa.

Razem dla Rzeszowa, które powołano w sierpniu ub. r., tworzy kilkanaście miejskich ruchów i stowarzyszeń obywatelskich. Za cel postawiło sobie walkę z chaosem urbanistycznym w Rzeszowie i polityką przestrzenną w wydaniu prezydenta Tadeusza Ferenca. W listopadzie RdR uruchomiło interaktywną „mapę problemów Rzeszowa”, zainicjowało uchwałę obywatelską o rejestrze miejskich inwestycji (unieważnioną częściowo przez wojewodę). 

Władza bezkarna, opozycja za słaba

Kolejnym krokiem w działalności Razem dla Rzeszowa jest wspomniany Watchdog Rzeszów. Stowarzyszenie uruchomiło specjalny adres mailowy – watchDOGrzeszow@protonmail.com – na który można przesyłać informacje o nieprawidłowościach w działalności ratusza i podległych mu spółkach miejskich. E-pocztę zarejestrowano w Szwajcarii, co ma dawać bezpieczeństwo autorom informacji, chcącym zachować anonimowość. 

Watchdog Rzeszów ma być lekiem na walkę z „siecią powiązań i układów”. – W wielkim poczuciu bezkarności i braku kontroli społecznej władze podejmowały kolejne kontrowersyjne decyzje bez liczenia się z opinią publiczną. Opozycja, która powinna ujawniać różnego rodzaju nieprawidłowości, okazywała się zbyt słaba, aby zaprotestować, wytykać złe decyzje i nagłaśniać prawdziwy obraz Rzeszowa – uważa Polakiewicz. 

Straż interesu publicznego

Razem dla Rzeszowa twierdzi, że „wszyscy żyli w „bańce informacyjnej” serwowanej nam przez rzeczników prasowych miasta oraz piarowców zatrudnianych za nasze pieniądze”, a  mieszkańcy „byli okłamywani, sterowani i manipulowani”. – Niestety, skutki złych decyzji i kłamstw zaczęły narastać, co doprowadziło do wypowiedzenia otwartego nieposłuszeństwa mieszkańców Rzeszowa władzom i politykom – oceniają działacze RdR. 

Watchdog Rzeszów ma być pierwszą w mieście „strażą interesu publicznego” – ma monitorować działania władz Rzeszowa, analizować dane i dokumenty. Po przeanalizowaniu dowodów wykryte nieprawidłowości mają być ujawniane, a w razie konieczności zostaną one zgłoszone odpowiednim służbom i instytucjom.

– Będziemy przedstawiać kolejne uchwały obywatelskie, wnioskować o referenda, wystosowywać apele oraz wnioskować o dostęp do informacji publicznej – zapowiada Artur Polakiewicz. Razem dla Rzeszowa zapewnia, że chce służyć mieszkańcom swoją wiedzą i fachowością, „uczestniczyć w tworzeniu miasta przyjaznego społeczeństwu, otwartego na problemy mieszkańców”.

Przykrywka pod wybory? 

Tymczasem według naszych nieoficjalnych i dobrze poinformowanych źródeł lider RdR dr Jacek Strojny, obecnie pracownik Politechniki Rzeszowskiej, może w 2023 roku kandydować w wyborach na prezydenta Rzeszowa. Otoczenie Strojnego szuka już poparcia m.in. wśród polityków podkarpackiej Platformy Obywatelskiej. – Ja o takich rozmowach w moim imieniu nic nie wiem – zapewnia nas tymczasem Jacek Strojny. 

Twierdzi też, że dyskusja na ten temat na 2,5 roku przed wyborami samorządowymi jest „totalnie niepotrzebna”. – Do tego czasu jeszcze milion rzeczy może się wydarzyć. Start w wyborach na prezydenta Rzeszowa? To nie jest szczyt moich marzeń – przekonuje Strojny.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: