Poręba chce wrócić do PO a Nowak do niej wstąpić. Bunt działaczy Platformy

17
Fot. Patryk Ogorzałek, Tomasz Modras / Rzeszów News. Na zdjęciach Marek Poręba (po lewej) i Mirosław Nowak
Reklama

Burza w podkarpackiej Platformie Obywatelskiej. Część działaczy nie chce znowu widzieć w swoich szeregach Marka Poręby. Nie wyobrażają sobie, że do PO wstąpi także skompromitowany Mirosław Nowak, który uciekł z Nowoczesnej. W tle jest konflikt na szczycie władz regionalnych Platformy.

O tym, że Marek Poręba z Rzeszowa chce wrócić do Platformy Obywatelskiej a Mirosław Nowak do niej wstąpić dowiedzieliśmy się nieoficjalnie z kilku niezależnych źródeł.

Poręba w styczniu br., po 12 latach bycia w PO i przez długi czas w jej władzach zarówno na szczeblu wojewódzkim, jak i rzeszowskim, rzucił legitymacją partyjną. Mamy jego pisemną styczniową rezygnację z członkostwa w Platformie, podobnie jak e-maila, którego na początku maja br. wysłał do centrali PO, że chce wrócić na łono partii.

Krytykował Schetyna i Kłaka

Zacznijmy od styczniowej rezygnacji. Poręba nie zostawił suchej nitki na władzach PO, łącznie z jej liderem Grzegorzem Schetyną, a także na Krzysztofie Kłaku, który od stycznia 2016 r. rządzi podkarpacką Platformą. Poręba oskarżył PO, że partia od dłuższego czasu odchodzi „od realnych spraw obywateli”, a „zaangażowanie w strukturach jest znikome”.

„Mimo wielu propozycji (audyt struktur, zbudowanie strategii działań w regionie dla partii) zgłaszanych i do Przewodniczącego Schetyny, a przede wszystkim do szefa regionu p. Kłaka, kończyło się tylko na rozmowie. Chęć pracy i zaangażowania się w nią wykazywałem wielokrotnie bez odzewu” – poskarżył się w piśmie Marek Poręba.

Stwierdził, że sam „poświęcając czas i pieniądze” budował „pozytywny wizerunek Platformy”. Poręba poskarżył się też, że w wyborach parlamentarnych w 2015 r. dostał na rzeszowskiej liście PO do Sejmu dopiero siódme miejsce. Do parlamentu oczywiście nie wszedł. Zaatakował Krzysztofa Kłaka, że jego decyzje personalne „nie wzmacniają i nie budują na przyszłość” PO.

Zaledwie po pięciu miesiącach Marek Poręba zmienił zdanie i do Platformy chce wrócić. Świadczy o tym e-mail, którego 4 maja wysłał do centrali PO. Tym razem stwierdził, że styczniowa rezygnacja z członkostwa w PO była spowodowana „względami osobistymi”.

„Chciałbym jednak wycofać tą rezygnację i pracować dalej na rzecz Platformy jako jej członek” – napisał Poręba. Zadeklarował też, że jest w stanie uregulować zaległe składki członkowskie.

„Marek spalił za sobą mosty”

Dzwonimy do Poręby. Początkowo zaprzecza, że chce wrócić do PO. Gdy cytujemy mu e-maila, zmienia zdanie. – PO zmieniła kierunek, w końcu wychodzi do ludzi. Tego wcześniej nie było, to mi przeszkadzało. Strategia się zmieniła diametralnie – tłumaczy chęć ponownego zaangażowania się w działalność PO.

Marek Poręba twierdzi, że jest w stanie przyciągnąć do Platformy nowe twarze, ale rzekomo te osoby postawiły warunek, że Poręba też musi wrócić do partii.

W podkarpackiej PO ze świecą jednak szukać tych, którzy tęsknią za Porębą. W 2013 r. z hukiem odchodził ze stołka dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Rzeszowie, gdy się okazało się, że złamał ustawę antykorupcyjną, co zarzuciło mu CBA. Wielu działaczy PO wspomina Porębę jako konfliktowego polityka.

– Marek, odchodząc z PO, spalił za sobą mosty. Na „do widzenia” skrytykował szefostwo a sam niewiele zrobił, by poprawić nasze notowania – mówi nam jeden z rzeszowskich działaczy PO.

– Teraz, jak nam rosną sondaże, Poręba wyczuł, że jest dla niego miejsce. Gdy było źle, ciężko pracowaliśmy, to jego nie było. Teraz chce przyjść na gotowe. To bezczelność – mówią nasi rozmówcy z Platformy.

Fot. Ewa Szyfner / Rzeszów News. Na zdjęciu Marek Poręba
Fot. Ewa Szyfner / Rzeszów News. Na zdjęciu Marek Poręba

Poręba koniunkturalistą?

Poręba zaprzecza, że do PO chce wrócić tylko dlatego, że partii skoczyły słupki sondażowe. – Bzdura. Nie patrzę na sondaże – zapewnia, twierdząc, że nie był tylko „szarym członkiem PO”, ale także posłem (przez cztery miesiące) i przez długie lata szefem Platformy w powiecie rzeszowskim.

Dziś Poręba prowadzi własną firmę, po odejściu z PO obracał się w środowisku Nowoczesnej, chciał do niej wstąpić. Nic mu z tego jednak nie wyszło.

Krzysztof Kłak, szef PO na Podkarpaciu, o chęci powrotu Marka Poręby do partii dowiaduje się od nas. – Ze mną na ten temat nie rozmawiał – mówi Kłak. Jest zdziwiony, że Poręba wybrał drogę do PO za pośrednictwem centrali partii. – Powinien w pierwszej kolejności zwrócić się o przyjęcie do rzeszowskiego koła, z którego wystąpił – twierdzi Kłak. Ale nie mówi kategorycznie „nie” dla powrotu Poręby do PO.

– Jeżeli on chce nas naprawdę wspierać, włączyć się realnie i w faktyczną wspólną walkę, w budowę programu dla Polski po odsunięciu od władzy PiS, to taką deklarację Marka Poręby odbieram pozytywnie – twierdzi Krzysztof Kłak.

– W PO, niestety, byli i tacy, którzy partię traktowali koniunkturalnie. Jak rządziliśmy, to w PO byli, bo liczyli na stanowisko. Jak nie rządzimy, to część osób odeszło. Mam nadzieję, że u Marka pojawiła się szczera refleksja, że się pomylił. Boję się jednak, że chce wrócić tylko dlatego, że nam wzrosły sondaże. Potrzebujemy ludzi nie tylko wtedy, gdy jest dobrze, ale przede wszystkim, gdy jest bardzo ciężko – tłumaczy Kłak.

Szanse, że Marek Poręba znów dołączy do PO są jednak mizerne. Opór działaczy Platformy przed Porębą jest ogromny.

Nowak na kolacji ze Schetyną

Ale ewentualny powrót Poręby w szeregi Platformy to nie jedyny twardy orzech do zgryzienia dla regionalnych władz partii. Do PO zaczął się „przymilać” Mirosław Nowak, który w styczniu br. został wyrzucony z Nowoczesnej.

Nowak był szefem podkarpackich struktur partii Ryszarda Petru. Odszedł w wyniku konfliktu z lokalnymi działaczami, którzy wytoczyli przeciwko niemu ciężkie zarzuty: dyktatorski styl kierowania partią, zamykanie drzwi dla nowych członków a nawet mobbing współpracowników.

Według naszych nieoficjalnych informacji Nowak o wstąpienie do PO zabiega u samego Grzegorza Schetyny. Jego „patronką” jest podobno podkarpacka posłanka Platformy Krystyna Skowrońska, która chciałaby Nowaka w partii.

Schetyna już zaczął wypytywać rzeszowskich działaczy PO, co sądzą o byłym liderze Nowoczesnej na Podkarpaciu. Nowak, ku zaskoczeniu dla wielu lokalnych polityków Platformy, pojawił na kolacji ze Schetyną podczas kwietniowego pobytu w Rzeszowie.

Zdjęcie: Ewa Szyfner / Rzeszów News
Zdjęcie: Ewa Szyfner / Rzeszów News. Na zdjęciu Mirosław Nowak

W rzeszowskich szeregach PO nazwisko Nowaka wywołuje takie same reakcje jak nazwisko Marka Poręby. Wielu z nich pamięta, że Nowak nie stawił się przed sądem partyjnym Nowoczesnej, gdy miało dojść do konfrontacji z działaczami przed usunięciem go partii.

 – Nie stanął przed sądem koleżeńskim tylko zdezerterowal, ale sprawy, które były jego przedmiotem, nadal są aktualne. Dezercja oznacza brak argumentów obrony i de facto przyznanie racji skarżących. Staramy się w PO promować osoby, które w życiu publicznym są godne zaufania i pracują na rzecz lokalnej społeczności. Nie zaś karierowiczów skoncentrowanych na szybkim efekcie wybicia poprzez nieetyczne gierki – słyszymy od kolejnego polityka PO w Rzeszowie.

Jak nieoficjalnie się dowiadujemy, Mirosław Nowak regionalną „górę” PO kusi tym, że do partii przyciągnie ok. 40 nowych osób.  

– Gdy był w Nowoczesnej, dzwonił do działaczy PO, obiecując im wyimaginowane korzyści, jeżeli przejdą do „N”. Teraz takie gry próbuje prowadzić na rzecz Platformy. Każdy z działaczy „N”, czy innych partii, jeżeli będzie chciał do nas przyjść, to wie, gdzie jest nasze biuro regionu lub kontakt do władz – mówi jeszcze inny polityk PO na Podkarpaciu.

Chcieliśmy porozmawiać z Mirosławem Nowakiem. Telefonu komórkowego przez wiele dni nie odbierał, na prośby o kontakt nie zareagował.

Bo warto działać razem

Krystyna Skowrońska zaprzecza, by miała zabiegać o to, by Nowaka wpuszczono w szeregi PO.  – Nie ma tematu – ucina posłanka PO. Ale na samą myśl, że Nowak miałby wstąpić do Platformy, Skowrońska mówi tak: – Warto działać razem, ze wszystkimi jest nam po drodze, jeżeli zależy im na dobru Polski.

Fot. Ewa Szyfner / Rzeszów News
Fot. Ewa Szyfner / Rzeszów News. Na zdjęciu Krystyna Skowrońska

Kolejnym politykiem z regionalnej „góry” PO, którego nazwisko wymienia się przy wspieraniu pomysłu przygarnięcia Mirosława Nowaka do Platformy jest poseł Marek Rząsa z Przemyśla, sekretarz podkarpackiej Platformy. Rząsa, podobnie jak i Skowrońska, zaprzecza.

– To nieprawda, że zabiegam o to, by Mirosława Nowaka przyjąć do PO. Widziałem go dwa razy w życiu, z czego raz w radiu, a raz przelotnie. To, że krążą na ten temat takie informacje, to już przywykłem. Mam grubą skórę – mówi Marek Rząsa.

– Nie wiem, co mówi i sądzi w tej sprawie część mojego środowiska. Statut partii jest taki, że jeżeli ktoś chce zostać naszym członkiem, to powinien wypełnić deklarację, znać statut i go przestrzegać. To właściwie formalność. Jeżeli ktoś chce być w PO, to mogę się z tego tylko i wyłącznie cieszyć. To nieważne, czy ktoś się nazywa Nowak, czy Kowalski – twierdzi poseł Rząsa.

„Tak” dla Mirosława Nowaka w PO otwarcie mówi za to inny rzeszowski poseł Platformy – Zdzisław Gawlik. – Jestem za tym, by poszerzać aktywność, otwierać się na nowe twarze. Nie można zamykać się w wąskim kręgu. Działalność Mirosław Nowaka oceniam pozytywnie. Dla Platformy byłby wartością dodaną. Jestem za tym, żeby do nas przyszedł. Będę to popierał – zapowiada Gawlik.

W tej „walce o Nowaka” ujawnia się spór wśród różnych frakcji w podkarpackiej PO. Skowrońska, Rząsa i Gawlik tworzą swoją „drużynę” przeciwko ekipie Krzysztofa Kłaka, który stara się głównie scementować rzeszowskie struktury Platformy, będące w ostatnich latach w totalnej rozsypce.

– Głównie Skowrońska i Rząsa chcą osłabić przywództwo Kłaka. Oboje są bardzo naiwni. Dają sobie nawijać makaron na uszy, że tutaj przyjedzie zbawca, który zrobi porządek a tak naprawdę wygeneruje kolejne konflikty – mówią nam działacze PO.

Fot. Ewa Szyfner / Rzeszów News. Na zdjęciu Krzysztof Kłak podczas przemówienia. Po lewej stronie Krystyna Skowrońską, za nią Marek Rząsa
Fot. Ewa Szyfner / Rzeszów News. Na zdjęciu Krzysztof Kłak podczas przemówienia. Po lewej stronie Krystyna Skowrońską, za nią Marek Rząsa

Atakował bardziej niż PiS

Sam Kłak potwierdza, że i do niego dotarły sygnały, że Mirosław Nowak chce wstąpić do Platformy. – Podobno organizuje on grupę nowych twarzy, która ożywi Platformę na Podkarpaciu, bo jego zdaniem w obecnym kształcie jesteśmy zbyt drętwi, zabetonowani. Nic nie wiem, co to miałaby być za grupa – mówi Krzysztof Kłak.

Jemu pomysł z przyjęciem Mirosława Nowaka do PO wydaje się bardzo podejrzany. – On, gdy był szefem Nowoczesnej, bardzo agresywnie nas atakował, bardziej niż PiS. Może pan Nowak przeżył głęboką metamorfozę? Ludzie, którzy zmieniają partie, gdy jednej spadają sondaże, a drugiej rosną, często zdradzają. Miałbym duże wątpliwości, czy pana Nowaka przyjmować – uważa Krzysztof Kłak.

Nie podoba mu się, że Mirosław Nowak za plecami władz PO organizuje jakąś grupę, która miałaby wstąpić do Platformy. Kłak twierdzi, że najpierw trzeba szczegółowo wyjaśnić, dlaczego Nowaka wyrzucono z Nowoczesnej.

– Poza tym, dla naszych działaczy, którzy wytrwali w PO, ciężko pracowali w trudnym dla nas czasie, taki „transfer” byłby niezrozumiały. To wobec nich byłoby nieprzyzwoite – stwierdza Krzysztof Kłak.

Fot. Ewa Szyfner / Rzeszów News. Na zdjęciu Krzysztof Kłak, w tle Marek Rząsa
Fot. Ewa Szyfner / Rzeszów News. Na zdjęciu Krzysztof Kłak, w tle Marek Rząsa

marcin.kobialka@rzeszow-news.pl

Reklama

17 KOMENTARZE

  1. „Do PO zaczął się „przymilać” Mirosław Nowak, który w styczniu br. został WYRZUCONY z Nowoczesnej.”
    (…) ODSZEDŁ w wyniku konfliktu z lokalnymi działaczami…”

    Autor tekstu rozpoczyna wątek Pana Nowaka od spektakularnego wyrzucenia, by kilka wersów niżej stwierdzić, ze polityk jednak sam ODSZEDŁ z N. Być może niedługo czytelnicy zostaną poinformowani, że w przez Rzeszów przepływa Wisła a nie Wisłok, równie znikoma różnica…

  2. Mirosław Nowak twierdzi, że nikt go z partii nie wyrzucił. – We wtorek na ręce Ryszarda Petru złożyłem rezygnację z członkostwa w Nowoczesnej – powiedział nam Nowak. O powodach nie chce się na razie wypowiadać. – Przyjdzie na to odpowiedni czas i wtedy zabiorę głos – dodaje.

    We wtorek o godz. 12:00 w centrali Nowoczesnej w Warszawie miało się odbyć posiedzenie sądu koleżeńskiego, który miał zdecydować o przyszłości Mirosława Nowaka. Wniosek o wyrzucenie go z partii podpisało wcześniej 32 podkarpackich działaczy Nowoczesnej.

    Na posiedzenie sądu pojechali wnioskodawcy, ale do konfrontacji nie doszło. – O godz. 12:00 pan Nowak przysłał e-maila, że rezygnuje z członkostwa w partii – mówi nam Anna Skiba, szefowa Nowoczesnej w Rzeszowie. Co oznaczało, wniosek przeciwko Nowakowi był bezprzedmiotowy.

    Ze źródeł zbliżonych do Nowoczesnej dowiedzieliśmy się, że po tym, jak Mirosław Nowak został usunięty z członkostwa w partii, w Rzeszowie zostanie zamknięte biuro poselskie przy ul. Chodkiewicza, które prowadziła trójka posłów Nowoczesnej: Marta Golbik, Grzegorz Furgo i Radosław Lubczyk.

    Mirosław Nowak został zawieszony, gdy do centrali partii Ryszarda Petru zaczęły docierać skargi osób, które kandydowały w wyborach parlamentarnych w 2015 r. z list Nowoczesnej na Podkarpaciu. Najwięcej pretensji do Nowaka miały osoby, które startowały z list Nowoczesnej w okręgu nr 22 (przemysko-krośnieński). Żadna z tych osób członkiem partii nie była.

    – Złożyliśmy deklaracje wstąpienia do Nowoczesnej, ale Mirosław Nowak je zablokował. Deklaracje zamknął w szufladzie. Pan Nowak sterował partią dowolnie, czuł się, jak król i władca, zablokował nas w działaniu. Po wyborach nikt nam nie podziękował za poświęcony czas w kampanii wyborczej i pieniądze, jakie zainwestowaliśmy. Nie było żadnego naboru członków do partii, tworzenia struktur – mówi Jan Fuks z Sanoka, który startował z pierwszego miejsca Nowoczesnej w okręgu nr 22.

    Według sympatyków Nowoczesnej, Mirosław Nowak zablokował wielu osobom wstąpienie do partii, by nikt nie podważał jego pozycji. – Od pana Nowaka wszystko zależało, powoływał się na osobiste kontakty z Ryszardem Petru. Mirosław Nowak otoczył się grupką zaufanych osób. To było towarzystwo wzajemnej adoracji. Szkoda tego czasu, który poświęciliśmy dla Nowoczesnej. To stracone prawie dwa lata. Osobiście czuję niesmak po przygodzie z Nowoczesną. To było pomieszanie z poplątaniem – dodaje Jan Fuks.

    Obecni działacze podkarpackiej Nowoczesnej uważają, że na odejściu Mirosława Nowaka partia zyska. – Z Mirkiem był ten problem, że jak się nie było z nim, to się było jego wrogiem. Tak partią nie da się kierować – usłyszeliśmy od jednego z polityków Nowoczesnej na Podkarpaciu.

    Anna Skiba potwierdza, że były skargi na Mirosława Nowaka. – Osoby, które czują się przez niego pokrzywdzone, mogą składać deklaracje wstąpienia do Nowoczesnej. Jeżeli spełnią kryteria, to zostaną przyjęte do naszej partii – dodaje Skiba.

    Mirosław Nowak startował w wyborach parlamentarnych z pierwszego miejsca w okręgu nr 23 (rzeszowsko-tarnobrzeskim). Do Sejmu ani on, ani nikt inny z Podkarpacia startujący z list Nowoczesnej się nie dostał.

    W Rzeszowie do Nowoczesnej należy 59 osób, w całym województwie podkarpackim około 300.

  3. Mirosław Nowak nie jest już szefem podkarpackiej Nowoczesnej. Został usunięty z szeregów partii. Sam się o to prosił. Nowak nie chciał stanąć twarzą w twarz z tymi, którzy żądali wyrzucenia go z partii.

    – Mirosław Nowak złożył rezygnację z członkostwa w Nowoczesnej. Rezygnacja została przyjęta – mówi nam krótko poseł i sekretarz generalny Nowoczesnej Adam Szłapka, który jest tymczasowym liderem partii na Podkarpaciu, po tym, jak Nowak w grudniu został zawieszony w pełnieniu funkcji. Nowego szefa podkarpackiej Nowoczesnej mamy poznać w ciągu najbliższych kilku tygodni. Odbędą się wówczas wybory nowych władz partii w regionie.

  4. Od razu widać,że chłopcy chcą dorwać się do konfitur.Jak nie szło to pan N był w gotów utopić nas w łyżce wody.
    Z tego co słyszałam to jakaś nieciekawa persona.jak go P.O. nie przygarnie, to do PiS-u pobiegnie.Wszystko jedno co byle przy korycie.
    Czy przypadkiem to nie ten Poręba jadem pluł na nas?

  5. Czy panu Porębie nagle słupki sondażowe nagle zaświeciły przed oczyma, że postanowił powrócić do macierzy? Nagle ci, którzy byli wcześniej tacy źli okazali się dobrzy? Czyżby kolejny syn marnotrawny?

  6. A do Pana Posła Gawlika – jeżeli uważa Pan Nowaka za wartość dodaną, to w ogóle nie nadaje się Pan na posła i pora już sobie dać spokój z polityką!

  7. Jeśli by tak było jak opisano w artykule to niech Nowak najpierw rozliczy się z poprzednią partią! Nie pozostawił po sobie nic. O przepraszam, pozostawił ogromny bałagan i garstkę oszołomów (kilka osób), wpatrzonych w niego jak w obrazek, nie znających lub niechcących nic wiedzieć o jego niechlubnej działalności w .N.

Comments are closed.