Zdjęcie: Pixabay
Reklama

Kara dożywotniego więzienia grozi 41-letniemu Grzegorzowi B. i 25-letniej Karinie B., którzy zostali oskarżeni o doprowadzenie do śmierci półrocznego Maksa i znęcania się nad 2-letnią Leną. 

W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Lublinie wyśle do Sądu Okręgowego w Rzeszowie akt oskarżenia przeciwko Karinie B. (matce dzieci) i jej konkubentowi – Grzegorzowi B. Śledztwo dotyczyło szokującej tragedii, do której doszło w lipcu 2017 roku w Rzeszowie. 28 lipca do szpitala z obrażeniami ciała trafili Maks i Lena. Chłopiec zmarł na następny dzień. 

Jak wynika z ustaleń prokuratury, nad dziećmi znęcał się Grzegorz B., który opiekował się Maksem i Leną podczas nieobecności rodziców. Śledztwo w tej sprawie początkowo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie. To ona przedstawiła zarzuty Grzegorzowi B., matka została uwolniona o zarzutu zabójstwa syna.

W listopadzie śledztwo przeniesiono do Lublina, gdzie tamtejsi prokuratorzy uznali, że za rodzinny dramat odpowiedzialna jest także Karina B. Matce dzieci zarzuty przedstawiono w marcu. Kobieta została wówczas tymczasowo aresztowana. Za kratami siedzi do tej pory. Areszt ma przedłużony do 27 sierpnia. W areszcie przebywa też Grzegorz B. 

Piotr Sitarski z Prokuratury Okręgowej w Lublinie mówi nam, że Grzegorzowi B. przedstawiono trzy zarzuty, Karinie B. – cztery. Obojgu grozi kara dożywotniego więzienia.  Mężczyzna został oskarżony o zabójstwo chłopca. Kolejny zarzut dotyczy znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad Leną.

– Od czerwca 2016 r. do 28 lipca br. mężczyzna wyginał dziewczynce nóżki, ciągnął ją za włosy, ucho, podstawiał nogi, by Lena upadała. Dziewczynce przypalał ciało i rzęsy papierosem, przez kilkadziesiąt sekund podduszał ją. W tym samym czasie Grzegorz B. znęcał się nad Maksem. Szarpał nim, potrząsał, zadał mu ciosy nieustalonym narzędziem w okolice twarzy, tułowia i głowy. Skutkiem tego było m.in. złamanie żeber Maksa – mówi Rzeszów News prokurator Piotr Sitarski.  

Według lubelskiej prokuratury, dramatu można byłoby uniknąć, gdyby na przypadki znęcania się nad dziećmi przez Grzegorza B. reagowała ich matka – Karina B. Kobieta została oskarżona o pomocnictwo w zabójstwie Maksa. Z ustaleń śledczych wynika, że kobieta w dalszym ciągu pozostawiała dzieci pod opieką Grzegorza B., mimo, że widziała zadrapania i siniaki na ciele Maksa. Nie przejmowała się też tym, że chłopiec na widok mężczyzny wpadał w płacz.  

– Ponadto, kobieta została oskarżona o pomocnictwo Grzegorzowi B. w fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad Maksem od czerwca 2017 r. do lipca 2017 r. Z kolei od czerwca 2016 r. Karina B. pomagała mężczyźnie w fizycznym znęcaniu się nad Leną – dodaje prokurator Sitarski. 

Prokuratura twierdzi też, że Karina B. od stycznia 2016 roku do lipca 2017 r. sama też znęcała się fizycznie i psychicznie nad córeczką.

– Zwracała się do niej słowami uważanymi powszechnie za obelżywe, szarpała Lenę, zaniedbywała jej higienę osobistą. Dziewczynka doznawała oparzeń w okolicach pieluszkowych. Matka zwlekała z udzieleniem Lenie pomocy lekarskiej, co doprowadziło do tego, że dziewczynka doznała ciężkiego zapalenia oskrzeli. Karina B. pozostawiała córeczkę pod opieką niekompetentnych osób trzecich – wylicza Piotr Sitarski. 

Zarówno Grzegorz B., jak i Karina B. w prokuraturze złożyli obszerne wyjaśnienia, ale nie przyznali się do zarzucanych im przestępstw. Mężczyzna ma przedłużony areszt do 21 września. W prokuraturze tłumaczył się, że dzień przed śmiercią Maksa, chłopiec wypadł mu z rąk. Wykluczyła to sekcja zwłok. Lena, po lipcowym dramacie, trafiła do rodziny zastępczej. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

2 KOMENTARZE

  1. Na szczęście miejmy nadzieję, że taka sprawiedliwość spotka ich w więzieniu. Jedna z grup przestępców, której inni przestępcy nie tolerują to dzieciobójcy.

  2. Przecież to biedactwo bedzie miało psychikę zwaloną na cale zycie takich zwyrodnialcow to powinni od razu pod mur takie coś nie powinno funkcjonowac w spoleczenstwie jak bestie.

Comments are closed.