Fot. Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News. Na zdjęciu Andrzej Duda, prezydent RP
Reklama

Podkarpacki PiS ma problem mimo zapowiedzi o wystawieniu swojego kandydata w wyborach na prezydenta Rzeszowa. Prezydent RP Andrzej Duda uważa, że obóz Zjednoczonej Prawicy powinien mieć wspólnego kandydata. 

Trwa przeciąganie sił pomiędzy Marcinem Warchołem, rzeszowskim posłem PiS i wiceministrem sprawiedliwości, a regionalnymi strukturami PiS. Warchoł ogłosił, że wystartuje w przedterminowych wyborach na prezydenta Rzeszowa po rezygnacji z tego stanowiska Tadeusza Ferenca, którą ogłosił 10 lutego

Warchoł jest członkiem Solidarnej Polski, zapowiedział, że legitymację partyjną wyrzuci do kosza, w wyborach będzie kandydatem obywatelskim, apolitycznymi i bezpartyjnym z poparciem Tadeusza Ferenca. Władze SP udzieliły poparcia Marcinowi Warchołowi. Regionalne struktury PiS są na niego wściekłe, że swojego startu z nimi nie uzgodnił. 

W czwartek władze PiS w regionie rzeszowskim na czele z liderem struktur Władysławem Ortylem ogłosiły, że PiS wystawi w wyborach swojego kandydata. Wiadomo, że decyzje w tym zakresie nie zapadną na Hetmańskiej (siedziba PiS w Rzeszowie), tylko na Nowogrodzkiej. Stanowisko regionalnego PiS jest formą nacisku na centralę partii.

Duda o Warchole: rokuje 

Fot, Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News. Na zdjęciu Marcin Warchoł

Tymczasem konflikt na linii Warchoł – PiS nie stygnie. Pretekst miał dać prezydent RP Andrzej Duda, który 11 lutego niespodziewanie pojawił się na Podkarpaciu. Duda był wtedy w podrzeszowskiej firmie ML System z Zaczerniu, gdzie chwalił Covid Detector – urządzenie do szybkiego wykrywania koronawirusa z oddechu. 

Po oficjalnych wystąpieniach, Andrzej Duda wziął udział jeszcze w nieformalnym spotkaniu z władzami spółki, na którym byli również wspomniany Władysław Ortyl (jako marszałek podkarpacki) oraz Ewa Leniart (PiS), wojewoda podkarpacki. Leniart jest wymieniana wśród kandydatów PiS na prezydenta Rzeszowa, choć jej szanse na to maleją z każdym dniem.

To właśnie na tym spotkaniu pojawił się temat wyborów w Rzeszowie. Na następny dzień, 12 lutego, mielecki serwis internetowy Korso24.pl napisał, że przyjazd Dudy do ML System na prezentację Covid Detectora mógł być “przykrywką”, a rzeczywistym powodem było spotkanie z Ewą Leniart na temat wyborów na prezydenta Rzeszowa.

Przekaz miał być jasny: Duda stawia na kandydata PiS. Tymczasem otoczenie Marcina Warchoła się “zagotowało” i zaczęło sprawdzać, co tak naprawdę prezydent mówił w kuluarach na temat wyborów w Rzeszowie. I czy rzeczywiście Duda udzielił “błogosławieństwa” Leniart. Są tacy, którzy twierdzą, że ona sama o to zabiegała.

Z naszych nieoficjalnych źródeł wynika, że w czwartek otoczenie Marcina Warchoła rozmawiało z Andrzejem Dudą. Zdaniem prezydenta, poparcie Warchoła przez Tadeusza Ferenca, który rządził Rzeszowem przez prawie 19 lat i wywodził się z innej opcji politycznej niż Zjednoczona Prawica, “pokazuje jakość kandydatury Marcina Warchoła”. 

“To ciekawa kandydatura, dobrze rokująca” – ocenił start Warchoła Duda. Prezydent RP wyraził zdanie, że w wyborach na prezydenta Rzeszowa “powinien być jeden, wspólny kandydat Zjednoczonej Prawicy”. Co może oznaczać kolejne wstrząsy w PiS, jak partia ostatecznie taktycznie rozegra wybory w Rzeszowie, o których mówi się w całej Polsce. 

Co zdecyduje Kaczyński? 

Zdjęcie: Bartosz Frydrych / Rzeszów News

Opozycja nie ma wątpliwości, że jeżeli naciski regionalnego PiS o wystawieniu własnego kandydata nic nie dadzą na Nowogrodzkiej, to podkarpaccy liderzy partii tylko się ośmieszą. Nieoficjalnie wiemy, że lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim, prezesem PiS, o wyborczym starciu w Rzeszowie.

Regionalne struktury PiS obawiają się, że Kaczyński może mieć inny pomysł na kampanię. – Nie jest on przekonany o zwycięstwie w Rzeszowie. Jak będzie porażka, to niech Warchoł ją firmuje – słyszymy scenariusze w PiS. Szczególnie, że swojego kandydata w wyborach chce też wystawić trzeci koalicjant ZP – Porozumienie Jarosława Gowina. 

– Kandydata zamierzamy wybrać w wewnętrznych prawyborach – potwierdza nam jeden z podkarpackich “gowinowców”. PiS o tym też wie, dlatego rozważa scenariusz przeciągania terminu przedterminowych wyborów, wsadzenia na stołek komisarza swojego człowieka i zostawienia go nawet do 2023 roku, gdy przewidziano kolejne wybory samorządowe. 

– To nierealne. Wybory muszą się odbyć w ciągu 90 dni. Nawet sytuacja epidemiologiczna w Polsce nie może być wytłumaczeniem dla przeciągania przedterminowych wyborów – słyszymy w obozie Marcina Warchoła, który jest już w blokach startowych i czeka z niecierpliwością na początek kampanii. PiS szybko jednak może jej nie odpalić.   

marcin.kobialka@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: