Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News

Propozycja jest taka, żeby dekoracje świąteczne były tylko w centrum miasta i nie dłużej niż miesiąc. Będzie mniejsze zużycie energii i będzie taniej.

Skromniejszych niż zwykle świątecznych dekoracji chce kilkanaście rzeszowskich środowisk społecznych i politycznych. Ma to związek ze wzrostem cen prądu i kryzysem energetycznym. Tuż przed weekendem opublikowali petycję z apelem do prezydenta Rzeszowa o ograniczenie świątecznych iluminacji. Do niedzieli, do godz. 9:00, podpisało ją ponad 50 osób.   

Nie musi być tak strojnie

„Polska i świat znalazły się w trudnej sytuacji kryzysu energetycznego, z którym nasz kraj nie miał do czynienia, od co najmniej 40 lat. Wysoka inflacja, wojna w Ukrainie oraz niedobory energii, które mogą doprowadzić do okresowych terytorialnych wyłączeń powodują, że mamy niewiele czasu, by przygotować się na wyjątkowo trudną zimę. Cztery miliony polskich rodzin może już niedługo nie mieć jak ogrzać domu, gdy tylko spadną temperatury” – napisali we wstępie autorzy petycji.

Dalej, powołują się na Komisję Europejską, która zachęca kraje członkowskie do ograniczenia zużycia energii. Odpowiedziały już Hiszpania i Niemcy, które zrezygnowały z iluminacji zabytków, gaszą oświetlenie w sklepach po godz. 22:00, czy ograniczają korzystanie z klimatyzacji w budynkach publicznych.

Zdaniem autorów petycji, trudna sytuacja ekonomiczna w jakiej znajdują się polskie samorządy wymaga ograniczenia wydatków, które nie są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania miasta.

„Świąteczne dekoracje jedynie na rzeszowskim Rynku oraz w jego ścisłych okolicach, zamontowane na okres trzech-czterech tygodni wystarczą do stworzenia świątecznego klimatu i pozwolą zaoszczędzić znaczne środki” – przekonują.

I dalej: „Uważamy, że można zrezygnować z świątecznych ozdób na ulicach i rondach poza starym centrum miasta i przez 2 miesiące po świętach”.

Twierdzą też, że trudno będzie się cieszyć świątecznymi dekoracjami, gdy statystycznie ponad dwadzieścia tysięcy rzeszowianek i rzeszowian może marznąć w nieogrzanych domach i mieszkaniach.

Autorami petycji są: Nowa Lewica Rzeszów, Polskie Stronnictwo Ludowe Rzeszów, Partia Zieloni, Partia Razem, Uwaga tu Obywatele, Inicjatywa Nasz Rzeszów, Społeczni Strażnicy Drzew, Młoda Lewica Podkarpackie, Fundacja Będzie Dziko, Stowarzyszenie ArtCity, Europe Direct–Rzeszów, Komitet Obrony Demokracji Grupa Lokalna Rzeszów.

Advertisement
To kolejny głos w dyskusji

 – Cieszy nas, że mieszkańcy angażują się w życie miasta – komentuje Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. – To kolejny sygnał w dyskusji na temat świątecznych dekoracji. Jak powinny wyglądać, ile ich powinno być w tych niełatwych czasach. Oczywiście także te głosy weźmiemy pod uwagę – deklaruje Artur Gernand. 

Miasto ogłosiło przetarg na wybór firmy, która udekoruje Rzeszów na święta Bożego Narodzenia prawie dwa tygodnie temu. – Zobaczymy, ile firm zgłosi się i jakie złożą oferty. – Jeszcze nic nie jest przesądzone – dodaje Artur Gernand. Miasto na oferty firm czeka do 6 września.  

Ratusz chce w tym roku wydać na świąteczne ozdoby 1,7 mln zł. To o 250 tys. zł więcej niż w roku poprzednim. Powodem jest sytuacja gospodarcza, czyli wzrost cen. – Z tego powodu musieliśmy zwiększyć budżet na ozdoby świąteczne – mówili nam kilkanaście dni temu miejscy urzędnicy. 

Ale Rzeszów ma wyglądać bajecznie. Tradycyjnie, na Rynku ma stanąć ok. 16,5-metrowa choinka, nowością będzie karuzela, a na deptaku przy ulicy 3 Maja miasto chce postawić świąteczny prezent z wyskakującym reniferem oraz choinkami. Atrakcji ma być znacznie więcej, i tak jak zwykle światełkami mają być udekorowane ronda, mosty, wiadukty, latarnie uliczne i skwery.

Świąteczne iluminacje mają rozbłysnąć 1 grudnia i być z nami do 31 stycznia 2023 roku. 

Bądźmy mądrzy

Na informację o planowanych wydatkach natychmiast zareagowali mieszkańcy. „Po co? – pyta jeden z naszych czytelników. „Można oświetlić Rynek, 3 Maja czy Grunwaldzką, kilka reprezentacyjnych skrzyżowań na wjazdach do miasta, ale i tak uważam, że każde tego typu światełka to wyrzucone pieniądze”.

„Tyle lat wypożyczają te ozdoby, że za te pieniądze mogliby już mieć swoje” – napisał ktoś inny. „Uwielbiam nasze dekoracje, ale ten rok raczej skłania do oszczędności”.

„Ozdoby świąteczne tak, ale nie na bogato. Rzeszów nie musi być najpiękniej udekorowany, nie musimy być pierwsi w rankingu. Bądźmy mądrzy i gospodarni, nie stać nas na fanaberie” – czytamy w kolejnym komentarzu. 

agnieszka.lipska@rzeszow-news.pl

Reklama