Zdjęcie: Materiały prasowe
Reklama

Skończyło się na strachu. Samolot Lufthansy, lecący ze Lwowa do Monachium, musiał lądować w Jasionce. W maszynie był problem z podwoziem. 

Dzisiaj około godz. 13:00 rzeszowscy strażacy i policjanci zostali postawieni na nogi. Na lotnisko w Jasionce koło Rzeszowa na sygnałach pojechały także karetki pogotowia ratunkowego. 

– Zostaliśmy wezwani do awaryjnego lądowania samolotu – mówił nam w drodze na lotnisko Grzegorz Wójcicki, rzecznik Straży Pożarnej w Rzeszowie. W trybie alarmowym na nogi zostały także postawione służby lotniskowe. 

– Dostaliśmy sygnał, że w samolocie rejsowym Lufthansy jest awaria podwozia, które nie może się wysunąć. Byliśmy przygotowani na powtórkę z historii z udziałem kpt. Tadeusza Wrony – mówi Konrad Wolak, wiceszef rzeszowskiej policji. 

Serwis Flightradar przez pewien czas wskazywał, że samolot Lufthansy Bombardier CRJ900 cały czas krąży nad Rzeszowem. – Ostatecznie w samolocie podwozie się wysunęło i maszyna normalnie wylądowała. Skończyło się na strachu – stwierdził Wolak. 

– Nie musieliśmy interweniować – dodaje Grzegorz Wójcicki. 

Początkowo była mowa, że samolot Lufthansy leciał z Monachium do Rzeszowa.

– Nie. To był samolot, który leciał ze Lwowa na Ukrainie do Monachium w Niemczech. U nas w ogóle miał nie lądować. Tuż po wystartowaniu we Lwowie pojawił się problem z podwoziem maszyny, które nie mogło się schować. Nasze lotnisko było najbliższym, gdzie samolot mógł lądować. Pasażerowie bezpiecznie opuścili pokład. Nikomu nic się nie stało – mówi Rzeszów News Marcin Kołacz z Portu Lotniczego w Jasionce.

Na pokładzie samolotu Lufthansy było 59 pasażerów. O zgodę na lądowanie w Jasionce załoga Bombardiera poprosiła wieżę kontroli ruchu lotniczego. Natychmiast został zwołany sztab kryzysowy. Pierwsze wozy strażackie i karetki na lotnisko dotarły w ciągu 13 minut od zgłoszenia awaryjnego lądowania. 

Samolot wylądował w Jasionce dokładnie o godz. 13:18. Pasażerowie zostali rozwiezieni do hoteli. – Przewoźnik zapewni im możliwość kontynuowania podróży na innych rejsach – napisał w późniejszym komunikacie Marcin Kołacz. 

Wspomniany kpt. Tadeusz Wrona to pilot, który zdobył rozgłos po udanym awaryjnym lądowaniu lotu PLL LOT 016. 1 listopada 2011 r. zmuszony awarią samolotu Boeing 767, lecącego z Newark w USA kpt. Wrona awaryjnie lądował na pasie lotniska Chopina w Warszawie bez wysuniętego podwozia.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.