Dojazd do ogródków „Zdrowie” zablokowany. Mieszkańcy się skarżą

0

– Najpierw hałda ziemi, a teraz blaszane ogrodzenia. Dojazd do działki jest zablokowany – skarżą się właściciele ogródków działkowych przy ul. Wieniawskiego w Rzeszowie. Radni apelują o budowę w tym miejscu drogi publicznej, a ratusz twierdzi, że nie da się szantażować deweloperowi.

 

Wzdłuż ul. Wieniawskiego rozciąga się Rodzinny Ogród Działkowy „Zdrowie”. Właściciele kilkudziesięciu działek, które się tam znajdują, od około roku mają problem, aby do nich dojechać. Sąsiad, którym jest deweloper realizujący swoje inwestycje, blokuje im dojazd, choć nie powinien. Chodzi o niespełna 2-kilometrowy odcinek drogi prywatnej. 

– Najpierw hałda ziemi, a teraz blaszane ogrodzenia. Dojazd do mojej działki jest zablokowany – skarży się pani Ewa, która we wtorek pojawiła się w ratuszu podczas sesji Rady Miasta Rzeszowa, bo to właśnie wtedy dyskutowano nad apelem do prezydenta Rzeszowa w sprawie wybudowania przy ogródkach działkowych ogólnodostępnej drogi publicznej.

Projekt uchwały-apelu podpisali radni PiS: Robert Kultys, Waldemar Kotula i Waldemar Szumny oraz szefowa klubu PO Jolanta Kaźmierczak.

– Mieszkańcy mają poważny problem. Brak przejazdu powoduje, że mają oni ograniczony dostęp do pomocy pogotowia, czy straży pożarnej. Zapewnienie im w takiej sytuacji dojazdu mieści się w ustawowym obowiązku zaspokojenia potrzeb zbiorowych, tym bardziej, że tam nawet nie jest potrzebne budowanie drogi pełnowymiarowej. Wystarczy ciąg pieszo-samochodowy – twierdzi Robert Kultys.

Ratusz drogi tam nie wybuduje, bo uważa, że poprzez takie blokady deweloper chce wymusić, aby miasto zamieniło się z nim działkami na bardziej atrakcyjną niż tą, którą ma obecnie.

– Mamy obowiązek pomagać ludziom, ale nie ma takiego prawa, aby kupować to, co jest już kupione. Ci ludzie mają prawne możliwości przejazdu przez tę drogę, a my nie możemy odkupić od dewelopera coś, co nie jest w pełni jego – twierdzi Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

Nie oznacza to jednak, że ratusz mieszkańców zostawił na pastwę losu. – Pomagamy w wykazaniu w księgach wieczystych służebności [prawa do korzystania z przejazdu drogą, która jest w tym przypadku własnością dewelopera – przyp. red.] – twierdzi Andrzej Gutkowski, wiceprezydent Rzeszowa.

Radni uchwałę-apel skierowali ponownie do obrad w komisjach. Dla właścicieli działek oznacza to tylko tyle, że ich problem z blokadą drogi może nie zostać tak szybko rozwiązany.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama