Dojazd do ogródków „Zdrowie” zablokowany. Mieszkańcy się skarżą

7
Reklama

– Najpierw hałda ziemi, a teraz blaszane ogrodzenia. Dojazd do działki jest zablokowany – skarżą się właściciele ogródków działkowych przy ul. Wieniawskiego w Rzeszowie. Radni apelują o budowę w tym miejscu drogi publicznej, a ratusz twierdzi, że nie da się szantażować deweloperowi.

 

Wzdłuż ul. Wieniawskiego rozciąga się Rodzinny Ogród Działkowy „Zdrowie”. Właściciele kilkudziesięciu działek, które się tam znajdują, od około roku mają problem, aby do nich dojechać. Sąsiad, którym jest deweloper realizujący swoje inwestycje, blokuje im dojazd, choć nie powinien. Chodzi o niespełna 2-kilometrowy odcinek drogi prywatnej. 

– Najpierw hałda ziemi, a teraz blaszane ogrodzenia. Dojazd do mojej działki jest zablokowany – skarży się pani Ewa, która we wtorek pojawiła się w ratuszu podczas sesji Rady Miasta Rzeszowa, bo to właśnie wtedy dyskutowano nad apelem do prezydenta Rzeszowa w sprawie wybudowania przy ogródkach działkowych ogólnodostępnej drogi publicznej.

Projekt uchwały-apelu podpisali radni PiS: Robert Kultys, Waldemar Kotula i Waldemar Szumny oraz szefowa klubu PO Jolanta Kaźmierczak.

– Mieszkańcy mają poważny problem. Brak przejazdu powoduje, że mają oni ograniczony dostęp do pomocy pogotowia, czy straży pożarnej. Zapewnienie im w takiej sytuacji dojazdu mieści się w ustawowym obowiązku zaspokojenia potrzeb zbiorowych, tym bardziej, że tam nawet nie jest potrzebne budowanie drogi pełnowymiarowej. Wystarczy ciąg pieszo-samochodowy – twierdzi Robert Kultys.

Ratusz drogi tam nie wybuduje, bo uważa, że poprzez takie blokady deweloper chce wymusić, aby miasto zamieniło się z nim działkami na bardziej atrakcyjną niż tą, którą ma obecnie.

– Mamy obowiązek pomagać ludziom, ale nie ma takiego prawa, aby kupować to, co jest już kupione. Ci ludzie mają prawne możliwości przejazdu przez tę drogę, a my nie możemy odkupić od dewelopera coś, co nie jest w pełni jego – twierdzi Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

Nie oznacza to jednak, że ratusz mieszkańców zostawił na pastwę losu. – Pomagamy w wykazaniu w księgach wieczystych służebności [prawa do korzystania z przejazdu drogą, która jest w tym przypadku własnością dewelopera – przyp. red.] – twierdzi Andrzej Gutkowski, wiceprezydent Rzeszowa.

Radni uchwałę-apel skierowali ponownie do obrad w komisjach. Dla właścicieli działek oznacza to tylko tyle, że ich problem z blokadą drogi może nie zostać tak szybko rozwiązany.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

7 KOMENTARZE

  1. Zanim jeszcze teren osiedla został ogrodzony mieszkańcy nie mieli gdzie zaparkować swoich pojazdów, ponieważ właściciele działek nagminnie zajmowali im miejsca postojowe i pieszo podążali do swoich ogródków. Dobrze by się zastanowić czy wlascicielom ogródków chodzi o drogę czy może o wygodne miejsca postojowe pod blokami.

  2. Z inforacji udzielonych przez mieszkańców wynika, że przeciwko deweloperów toczy się w tej sprawie postępowanie i zostało wydane postanowienie sądu nakazuje deweloperów uzdrowienie szlaku sluzebnosciowego, którego on razem z generalnym wykonawcą inwestycji nie respektuja… sprawa dotyczy dewelopera budujące wieżowce przy zaporze w Rzeszowie…

  3. Ratusz trochę nad wyraz przypisuje sobie zasługi w pomaganiu pokrzywdzonym (tez przez urzednikow) mieszkańcom. Pomoc w wykazania w kw służebności sprowadza się tak na prawdę do sporządzenia synchronizacji numerów obecnej ewidencji gruntów z dawnymi numerami działek które były w kw ujawnione. A najprawdopodobniej zgodnie z prawem, jeśli zmiany numeracji podyktowane były zmianami w ewidencji (niezależnymi od mieszkancow) to obowiązek aktualizacji oznaczeń w kw i tak leży po zgodnie geodezji. Miasto robi to co powinno zrobić już dawno… gdyby chcieli ludziom realnie pomoc powinni cofnąć wszystkie wydane pozwolenia na budowę na działkach obciazonych, wznowić postepowania, uznać właścicieli nieruchomości władzach za Stone postepodań ( orzecznictwo sądów administracyjnych) i w wydanych pozwolenia zabezpieczyc dojazd do nieruchomości wladnacych. A tak urzędnicy swoimi decyzjami zadziała na korzyść dewelopera a w żaden sposób nie zabezpieczyli praw osób trzecich…

  4. To nie do końca prawda, że problem dotyczy tylko dzialkowcow, ich ogródki mają bezpośredni dostęp do drogi publicznej, wiec co prawda mają służebność przejazdu przez działki dewelopera ale ni zostali odcięci od dostępu do nich. Prawdziwy problem mają właściciele prywatnych posesji, którzy mają przez działki dewelopera ustanowiona służebność przejazdu zapisana jeszcze w księgach gruntowych i przeniesiona do obecnych KW, a deweloper zamknął całkowicie przejazd pozbawiając ich całkowitego dostępu do ich działek. Firma która dla dewelopera buduje tez odrzuciła coś od siebie ogradzajac teren budowy razem z pasem który jest obciążony sluzebnosciami i uchyla się od otwarcia przejazdu. Urzędnicy urzędu miasta Rzeszowa tez w sprawie mają swój udzial, bo wydając pozwolenia na budowę obejmujące dzialki obciazane, nie powiadamiali właścicieli nieruchomości wladnacych o toczących się postępowaniach i wydanych decyzjach a do tego w wydanych pozwoleniach najprawdopodobniej nie zobligowani dewelopera do zabezpieczenia ludziom dojazdów do ich działek. Warto zaznaczyc, że dostępu do drogi publicznej pozbawiono jedna nieruchomosc, która jest stale zamieszkiwania i to jej mieszkańcy mają problem z brakiem dojazdu służb np. Pogotowia, straży pożarnej czy policji. Urzędnicy dążąc do wykupienia drogi próbują poniekąd zamieść swoje zaniechania pod dywan…

  5. No jak ratusz Suwerena olewa to Suweren sprawy musi brać w swoje ręce i działać czyli walczyć o droge i to ostro aby poszło w pięty i ratuszowi i temu od bloków no develeporowi ; O !

  6. „Dla właścicieli działek oznacza to tylko tyle, że ich problem z blokadą drogi może nie zostać tak szybko rozwiązany.”
    I tyle potrafi ratusz, obiecywać, pokazywać projekty nie do zrealizowania.
    Ale pomóc w sposób konkretny tym ludziom, co to to nie, to już muszą sobie radzić sami.

Comments are closed.