Reklama

Katolicki portal Fronda.pl namawia internautów, by podpisywali petycję o odwołanie zajęć jogi, tańca i tai-chi w klasztorze dominikanów w Rzeszowie.

Jeśli pan Bóg chce kogoś ukarać, to odbiera mu rozum. Pytanie, czy tak się stało z Sebastianem Moryniem, redaktorem naczelnym Fronda.pl, który na portalu opublikował tekst „Joga o dominikanów! To nie żart!”.

Moryń we wrześniu przejął stery w portalu od Tomasza A. Terlikowskiego, który sam siebie nazywa „katotalibem”. Moryń idzie w ślady swojego mistrza.

„Czy dominikanie już kompletnie oszaleli?” – oburza się naczelny Frondy. Napisał, że „Dominikanie idą coraz dalej w kierunku niezrozumiałym dla ortodoksji, ale również sprzecznego ze zdrowym rozsądkiem”.

Dlaczego? Bo w klasztorze dominikanów w Rzeszowie odbywają się zajęcia jogi, taniec i tai-chi. Katolicki portal uważa, że dominikanie uczą ludzi „filozofii pogańsko-demonicznej”. Sebastian Moryń napisał, że wiele osób zostało opętanych przez New Age, a joga jest „jednym z elementów tej pseudo-duchowości”.

„Kościół ma walczyć z takimi praktykami a nie pomagać je szerzyć w murach świątyni Pańskiej. To nie skandal, to po prostu dramat” – uważa Moryń.

Deprecjonowanie nauki Kościoła?

Znaczną część swojego tekstu poświęcił na cytaty z informacji o zajęciach, które dominikanie podali na swojej stronie. Zakonnicy zostali mocno skrytykowani przez Morynia.

„Co dominikanie chcą pokazać przez to, że udostępniają swój klasztor dla New Age? Chcą ewangelizować czy raczej deprecjonować nauczanie Kościoła katolickiego? Po co i dlaczego? To jest pseudo-świadectwo. Bratanie się w imię – no właśnie czego – z filozofią jogi, prowadzi człowieka ku przepaści” – napisał Sebastiana Moryń.

Zapowiedział, że o sprawie będą jeszcze pisać. Moryń zachęca internautów, by podpisywali petycję o odwołanie zajęć jogi, tańca i tai-chi. Autorzy petycji chcą, aby klasztor dominikanów przestał wynajmować sale na zajęcia, a zakon proszony jest o „opamiętanie się”.

„A my mamy nadzieję, że dominikanie przyznają się do błędu i szybko go naprawią” – napisał naczelny Fronda.pl.

Rozbijanie Kościoła

W petycji do zakonników czytamy, że ci, którzy ją podpiszą są przekonani, że „uzdrowienia „ducha” oczekują od Boga, a nie od naszego „ciała”. Poza tym przeciwnikom zajęć nie podoba się, że w auli klasztoru odbywają się kursy tańca tanga argentyńskiego, wieczory tańca etnicznego i gimnastyka dla seniorów. A nie podoba się, bo aula klasztoru „nie jest salą gimnastyczną”.

Autorzy petycji uważają, że propagowanie jogi i tai-chi „budzi zamęt” i stanowi „zagrożenie duchowe”, a zapraszanie przez zakonników na zajęcia ks. Josepha Pereiry, nauczyciela jogi Iyengara z Indii, powoduje, że „Kościół jest rozbijany poprzez sianie niepokoju”.

Niektórzy czytelnicy Frondy zaczęli podpisywać petycję. „Jak będziemy milczeć to Zły będzie sobie spokojnie działał”, „Na zło nie wolno się godzić, trzeba reagować. Jezu, Maryjo, Józefie kocham Was! Ratujcie dusze!” – napisali w komentarzach.

Inni podpisali petycję, ale wątpią w powodzenie jej skuteczności. „Czasami chyba za mało ufamy Bogu” – uważa jeden z internautów.

Dominikanie milczą

Nie znamy stanowiska w tej sprawie dominikanów, bo ci nie chcą się na ten temat wypowiadać.

Gazecie Wyborczej w Rzeszowie, która jako pierwsza zwróciła uwagę na publikację Frondy, udało się skontaktować z Robertem Mrózkiem, instruktorem zajęć tai-chi w klasztorze. Mrózek powiedział, że zajęcia odbywają się z inicjatywy dominikanów.

„Tai-chi to zwykły sport, a nie jakieś zajęcia religijne” – powiedział dziennikowi Robert Mrózek.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: