Zdjęcie: Karol / Czytelnik Rzeszów News
Reklama

O prawie 50 zł więcej zapłaciła za rachunek grupa znajomych, która środowy wieczór spędzała w znanej klubokawiarni Bue Bue na rzeszowskim Rynku. Okazało się, że cennik na stolikach przestał obowiązywać w momencie zapłaty. 

Taka historia przydarzyła się Karolowi i jego znajomym. W środę (26 grudnia) w Bue Bue byli przez kilka godzin. Zamawiali wódkę Finlandię, piwo i frytki belgijskie. Z cennika, który był na stoliku, wynikało, że 50 ml wódki kosztuje 8 zł. Przy zakupie całej butelki tzw. “przepojka” (sok) miała być gratis. 

Gdy przyszedł moment płacenia, pracownicy Bue Bue wystawili paragon. Do zapłaty było aż 177 zł. Okazało się bowiem, że klubokawiarnia znacznie zawyżyła rachunek. Policzono 17,5 x 40 ml po 8 zł zamiast 14 x (50 ml po 8 zł). Ponadto, Karol i jego znajomi musieli też zapłacić 20 zł za sok, który miał być darmowy. Gdy zwrócili na to uwagę obsłudze, usłyszeli, że jest nowy cennik, ale nie mogą go zobaczyć, bo dopiero jest… w druku. 

– Na pytanie, dlaczego jesteśmy rozliczani według czegoś, czego fizycznie nie ma, zostaliśmy “zlani” przez pracowników, którzy stwierdzili, że nie mogą nic z tym zrobić – opisuje Karol. On i jego znajomi próbowali porozmawiać z menedżerem lokalu, ale okazało się, że tego wieczoru nie było go w pracy. 

– Lokal zarobił na nas o prawie 50 zł więcej. Zostaliśmy potraktowani nie fair. Miejsce i ludzie, do którego zawsze milo i chętnie wracaliśmy, po tej sytuacji będziemy omijać szerokim łukiem – dodaje nasz Czytelnik. 

Zdjęcie: Karol / Czytelnik Rzeszów News

Próbowaliśmy się skontaktować z Bue Bue. Na podany na stronie klubokawiarni numer nikt jednak nie odpowiadał. 

Radomir Stasicki, miejski rzecznik praw konsumentów w Rzeszowie, nie ma wątpliwości, że w takich sytuacjach klientowi przysługuje prawo do składania reklamacji i żądanie zwrotu gotówki. – Powinniśmy wiedzieć, że rolą przedsiębiorcy jest informowanie konsumentów o cenach oferowanych usług lub towarów, przy czym te informacje powinny być zamieszczane w sposób jednoznaczny i w widocznym miejscu – tłumaczy Radomir Stasicki.

Jego zdaniem w przypadku Bue Bue, taki cennik nie spełnia swojej roli. – Klient nie ma obowiązku chodzić po lokalu, szukać innego cennika i weryfikować, czy podane w nim ceny są obowiązujące – twierdzi rzecznik Stasicki. Wbrew pozorem, naciąganie klientów nie jest błahą sprawą i wcale nie musi się skończyć “tylko” na złym wrażeniu po pobycie w lokalu i konieczności opłacenia wyższego rachunku.

– To poważne naruszenie. Manipulowanie ceną lub określenie jej w sposób mogący wprowadzać konsumenta w błąd może zostać uznane za nieuczciwą praktykę rynkową. Z kolei stosowanie takiej praktyki rynkowej może zostać uznane przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów za stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, co jest zagrożone karą finansową do 10 procent przychodów za poprzedni rok rozliczeniowy – ostrzega Radomir Stasicki. 

Dodaje, że te zasady dotyczą zarówno samych cen towarów, jak i jego składu. Poza tym, gdy przedsiębiorcy “manipulują” cennikiem narażają się także na konsekwencje skarbowe oraz karne. W tym drugim przypadku można mówić o przestępstwie polegającym na niekorzystnym rozporządzeniu mieniem. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl 

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

77 KOMENTARZE

  1. Chyba Cię trochę poniosło z tym utworem pochwalnym dla byłego właściciela. Właśnie porządnego “gastronoma” jak to zwiększ powinna raczej cechować wiedza, ale i pewien standard pracy. Jeżeli Pan stosuje mobbing to o jakim standardzie pracy my mówimy? Czy tylko kelnerzy maja trzymać standard pracy? Skoro to taka super praca i fajny pracodawca to czemu już tam nie pracujesz. Z daleka widać że napisała to jakaś bliska osoba byłego właściciela, bo nikt obcy nie pisałby takich pieśni pochwalnych wobec człowieka znanego w całym rzeszowie z mobbingu i obciążania pracowników OGROMNYMI karami finansowymi za byle pierdoly. Tyle w temacie.

  2. Tak się składa, że od jakiegoś roku lokal ma nowego Właściciela, a raczej Właścicielkę, bo należy do bardzo młodej Pani, ktora, niestety, niewiele ma wspólnego z gastronomią. By się tego dowiedzieć wystarczy przeczytać powyższy “artykuł”.
    A jeżeli wspominasz o byłym już Właścicielu to Ty na prawdę nie wiesz co mówisz 🙂 jest to jeden z nielicznych już rzeszowskich Gastromnomów, którzy mają jakąkolwiek (w tym przypadku ogromną) wiedzę na temat branży, prowadzenia lokalu i znajomości standardów obsługi klienta, bo resztę właścicieli rzeszowkich pubów/restauracji nie można określić mianem gastronoma, no, po za kilkoma wyjatkami. “Podchodzenie co 5 min do stolika i pytanie co jeszcze”? Widać, że masz informacje ze złego źródła (zapewne od kogoś kto przychodził do pracy przeżyć zmianę, a nie z chęci pracy). Kelnerka czy barman mają pracować, być stale widoczni i dostępni dla gości lokalu (nie klienta, obsługa ma w lokalu gościć przybyłych ludzi), a nie siedzieć w kącie czy na zapleczu ze smartphonem w ręku bądź być pochłonięta rozmową ze znajomymi i tylko czekać na koniec zmiany. I wiem co mówię, pracowałam u tego Pana dość długi czas, dużo się nauczyłam i jakoś nigdy nie byłam ofiarą mobbingu ani innych przykrych sytuacji, wprost przeciwnie, bardzo miło wspominam przepracowany tam czas. Można o nim wiele powiedzieć, owszem może i jest dość wybuchowy, ale jak ktoś robi to po co przyszedł do pracy, czyli rzetelnie PRACUJE to i On jest w porządku względem pracownika. Z resztą postaw się na Jego miejscu: zatrudniasz osobę, która totalnie olewa swoje obowiązki czyli działa na szkodę Twojego interesu, każdy by się wkurzył, nie? 🙂
    Szkoda, że takich ludzi coraz mniej, widać to bardzo dobrze w rzeszowskich knajpach: doczekać się na obsługę czasem graniczy z cudem, są niemili, nie wiedzą co sprzedają, a jak przychodzi do płacenia to zdziwienie, że nie ma napiwku i jeszcze potrafią bezczelnie zwrócić płacącemu uwagę. Napiwek należy się za DOBRĄ obsługę, nie ma obowiązku dawania napiwków i jest sprawą osobistą. Tak, wiem, wiem napiwków nie dają tylko wieśniaki, ale wybacz, na napiwek też trzeba sobie zasłużyć 🙂

  3. Właściciel tego ‘szanowanego lokalu gastronomicznego” jest znany z tego typu przekrętów stosowaniu presji na barmankach, kelnerkach by np: przychodziły co 5 minut do stolika gości i pytały “co jeszcze ?” jak nie to potrafi obcinać pensję. Szanowni poszkodowani mogli by “zasygnalizować” w skarbówce, SANEPIDzie czy ZUSach czy acz ten szanowany Właściciel odprowadza składki pracownikom, rozlicza się z podatku nie stosuje mobbingu. Czy może jest kolejnym śmiesznym Rzeszowskim “Byznesmenem” który uważa się “Wpływowego człowieka z Rzeszowa” Bo zna jakiegoś radnego z ratusza a rodzice znają się z Tadeuszem i mu wszystko można.

  4. Biednemu Karolkowi mama nie dała więcej pieniążków i nie napił się soku za 4 zł. Może trzeba zrobić zrzutkę dla Karola na sok ?

  5. Ty tak serio? Jak ktoś jest młody, żyje w Rzeszowie, wychodzi ze znajomymi częściej niż raz na pół roku na Rynek to knajpy i miejsca zna. A jak jeszcze dorabia sobie w rzeszowskiej gastronomii to o większych knajpach na Rynku wie wszystko. Bue bue już trochę istnieje i miał okazję wyrobić sobie opinię…jaka tam jest, widać wszędzie w sieci. Możesz spytać też tych którzy tam pracowali jak dalej nie wierzysz.

  6. W Rzeszowie to norma jak się bierze wspólny rachunek nie zależnie od knajpy. Tak tak .. właściciele tak robią wasi pracownicy.

  7. Moim zdaniem artykuł nierzetelny, stanowisko Właścicielki niejasne do końca.
    Główne pytanie: wódka była kupowana w pojedynczych kieliszkach czy jako cała butelka? W pierwszym przypadku, tzw przepoja nie należała się, ale i opłata została naliczona błędnie, bo w karcie wyraźnie jest napisane, że kieliszek to 50ml (zapewne błędny zapis pozostal z “zamierzchłych” czasów).
    W drugim przypadku jestem niemal pewna, że promocja obejmowała butelkę 0,5l, goście pubu zamówili niestandardową butelkę 0,7l i pewnie nie przyszło im do głowy doczytać bądź zapytać obsługi czy taka wielkość jest objęta promocją (wiem z doswiadczenia, ludzie nagminnie samodzielnie, często błędnie, interpretują promocje).
    Dlaczego więc w lokalu znalazła się butelka wódki o pojemności 0,7l skoro jest ona niestandardowa? Prawdopodobnie taka butelka miała zostać “rozlana” przy barze na shooty (większą pojemność=niższa cena zakupu, proste), ale została wydana gościom na specjalne życzenie.
    Skąd biorą się takie nieprzyjemne sytuacje? Puby czesto kupują osoby bez doświadczenia w gastronomii, są zdania, że interes sam będzie się kręcił i przynosił pieniądze, a później przychodzi zdziwienie dlaczego nie jest kolorowo i trzeba zamknąć knajpę, co z resztą widać na rynku. Odpowiedz jest prosta: brak znajomości branży, brak DOBREGO menagera, brak szkoleń i duża rotacja obsługi, brak zainteresowania ze strony właściciela.
    W tym przypadku myślę, że to jest główny problem, bo gdyby Właściciel miał doświadczenie doskonale wiedziałby, że w godzinach kiedy przewidywany jest duży ruch w knajpie (a szczepan, bez najmniejszego wątpienia, jest takim dniem) MUSI być obecna osoba odpowiedzialna i decyzyjna, czyli menager bądź właściciel.

  8. W dresach chodza tylko “dresy i menele” ? Wyjdz ze stereotypow smieszku imo nie mialem problemu z wchodzeniem w dresach do konkurencji od ktorej sie roi na rynku

  9. Podliczanie większych cen, lub dopisywanie większej ilości piw/szotów jeśli przy stoliku jest kilka osób i bierze na otwarty rachunek, to jest tam standard! Próbowali nas tak oszukać 3 razy! Uwielbiałam ten lokal zaraz jak się otworzył bywałam często. Od ponad pół roku nie zaglądam tam w ogóle, bo to przestało być zabawne, nie wierzę, że tyle razy można się pomylić. Kasa fiskalna to się psuje co kilka miesięcy rzekomo..
    PS. A w łazienkach straszny syf już…

  10. A mnie się wydaje, że do knajpy przyjechały chopoki z prowincji lat 19 co chciały przykozaczyć. Może Pan Karol chciał zaimponować jakieś dziewczynie a jak przyszło do płacenia rachunku to się okazało, że wykorzystał swój budżet przewidziany do końca miesiąca
    Słaby artykuł…

  11. To teraz moje pytanie czy jest druga “przepojka” z 23 % VAT, o to mi chodziło – bo co to jest przepojka?
    Czyż nie jest to zbyt ogólne i wprowadzające w błąd (chodzi o stronę prawno – podatkową).
    Ja potrafię czytać ze zrozumieniem. a Ty?

  12. To pewnie byłeś za czasów starego szefa-buca który miał na tym punkcie szajbę. Obsługa również musiała pilnować tego zakazu co sprowadzało się do tego że kelnerki miały prze*ebane bo gdy tylko zauważyły faceta w dresach(albo spodniach dresopodobnych) to musiały wypraszać klienta. Kończyło się to kłótnią z klientami albo problemami u szefa( lubił niezapowiedzianie wpadać do knajpy i sprawdzać czy nie ma “dresów”).

  13. Nie wyrzucono cię bezczelnie tylko wyproszono kulturalnie xd też bym cię wywalił jeśli miałbym jakiś lokal który miałbym ambicje prowadzić jako kulturalne miejsce a nie siedlisko dresów i meneli.
    Spróbuj idź do jakiegoś klubu w dresie xd

  14. Nie chodzi o udział w lokalu dla pracowników i inne pierdoły ale…:
    1. Pracownik MUSI mieć umowe jeśli wykonuje pracę – pracodawca ma płacić podatki
    2. Pracownik powinien zarabiać za godne wynagrodzenie (7zł za godzinę nie można za takie uznać)
    3.Kazdy klient – niezależnie jaki to buc i cham- musi być traktowany kulturalnie przez obsługę a jeśli jest wyjątkowo problematyczny to zawsze można go wyprosić z lokalu 😉
    4. Paragon mam prawo dostać zawsze jeśli za coś place a obsługa ma obowiązek wszystko nabijać na kasę niezależnie od tego czy zadam paragonu czy nie
    5. Oczywiście jeśli istnieje jakieś wątpliwości to lokal powinien być kontrolowany przez odpowiednie organy a nie od dziś wiadomo że w wielu lokalach na rynku jest łamane prawo, pracownicy nie mają umów itp. więc kontrolę są wskazane j jaki uczciwy podatnik i obywatel zadam aby ktoś skontrolował nieuczciwych właścicieli tych spelunek

  15. No tak, najlepiej każdemu pracownikowi dać udział w lokalu i oczywiście w zyskach, oprócz tego średnia krajowa jako minimum + dodatki motywacyjne za niespóźnianie się do pracy.
    Natomiast każdy klient, powinien być witany chlebem i solą, o kwiatach już nie wspominając. Paragon, rachunek, faktura itp powinny być dostarczone każdemu klientowi w zębach przez właściciela a każdy bezpodstawnie awanturujący się gołodupiec powinien otrzymać wszystko na koszt firmy.
    Oczywiście lokal powinien być kontrolowany 24h na dobę przez wszystkie służby w PL łacznie z abw, cbś, cbśp i cba, sok itd.
    Marzenia hejterków nabrały nowych wymiarów…

  16. realia sa takie klient czesto lubi wymyslac a wlasciele lokali to dusigrosze i kombinatorzy i czesto wymuszaja na pracownikach walki a pracownicy albo sie boja szefa albo sami walki kreca ….ja mam nastepujace metody : zawsze zadam paragonu fiskalnego i zawsze jak mozna place karta, raz w jednym z lokali na rynku byla niby zepsuta drukarka w kasie co mi szyderczym usmiechem oznajmila kelnerka to zarzadalem FV bo sa czynnym podatnikiem vat i…. nagle okazalo sie za obiad byl na koszt firmy:)

  17. Haha jakie biadolenie “Pracowałam tam za 7/8 zł za godzinę”. Kto kazał podjąć taką pracę i był naiwny sądząc, że w takich barach się tylko siedzi i nic nie robi? Przez tych leszczy studentów co zgadzają się na czarno pracować i brać stypendium socjalne jest problem! Ja wychodzę z założenia, gdzie ktoś mi oferuje pracę na czarno to negocjuję stawkę w zamian za dyspozycyjność większą i wypłaty tygodniowe, a nie po 45 dniach od rozpoczęcia pracy. SZKODA, ŻE TAK DUŻO CHĘTNYCH DO PRACY CO WIDAĆ NA FACEBOOKU! KAŻDY SIĘ ZGADZA NA PENSJE I ZASADY PRACY NA CZARNO, A POTEM ŻALI SIĘ! JAKBY CI LESZCZE STUDENCI MIELI JAJA TO WYNEGOCJOWALIBY BY COŚ LEPSZEGO CZY NIE SZLI BY DO TAKIEJ PRACY! Jest wybór pracować za grosze na umowie, albo na czarno za więcej lub przy tygodniówkach. ALE CO TO ZA ŚCIEMA, ŻE KTOŚ PŁACI 7/8 ZŁ ZA GODZINĘ? :/

  18. WIDAĆ PO DACIE RACHUNKU BYŁO TO SZCZEPANA, A WIĘC DUŻY RUCH! DO TEGO NA KARCIE NIC NIE PISZĘ O PROMOCJI! A natomiast piszę o szotach za Finlandię oraz tą Mango za taką samą cenę. Dziwny zbieg okoliczności, że akurat szotów wypili na 0,7 litra. Pierwsze słyszę, aby do szotów był napój gratis, haha! Gratis musiał być do butelki gdzie to pewnie pisało gdzieś osobno o takiej promocji. Ktoś pewnie stwierdził, że można jaką się chce Finlandię wziąć wzorując na szotach. Poprosili o butelkę z mango sugerując się taką samą ceną po szotach, a potem zdziwko, że napoju gratis nie ma. Mogli umówić się z kierowniczką na reklamację. EWIDENTNIE ŚWINIA PODŁOŻONA BAROWI!

  19. No dobrze teraz gdzie jest urząd skarbowy gdzie jest inspekcja pracy bo oszukują ludzi jak złoto gdzie jest kontrola stanu jedzenia urzedasy działają tylko na polecenie kogo udupic.

  20. Tak samo jak reszta lokali na rynku gdzie się płaci 7/8 zł za godzinę xD też pracowałem z dwa miesiące na rynku w jednym z lokali ale padaka więc długo to nie trwało

  21. W artykule jest wyraznie napisane, ze owa przepojka byl sok, nie napoj, a więc 8%. Pozdrawiam mieszkancow i gastronomow, warto czytać ze zrozumiem

  22. Mnie stamtad bezczelnie wyrzucono ponieważ, miałem na sobie spodnie dresowe i powiazano mnie od razu z tzw “dresami” i bylo to wtedy kiedy postanowilem wraz z ukochaną wejść do środka i napić się czegoś ciepłego podczas mroźnego zimowego wieczora i był to mój pierwszy i ostatni raz w bue bue 🙂

  23. Ach te rynkowe pijaki, groszem nie śmierdzą a chciałoby się popić, pojeść, potańczyć i jeszcze pewnie podupczyć za parę zł.
    Kiedyś zostałem oszukany przez babę na rynku, mogę liczyć na rzetelny artykuł z waszej strony w tej sprawie?

  24. Miałam (nie)przyjemność pracować w owej knajpie jakieś 4 lata temu, będąc jeszcze na studiach. Ponoć było wtedy inne szefostwo, była też na pewno inna pani manager. Wytrzymała niecałe 2 tygodnie. Dlaczego? A no właśnie z tych samych powodów które przewijają się w komentarzach. Mimo tego że minęło sporo czasu, zmienił się właściciel to problemy jakby nadal te same…Brak szkolenia obsługi, ciągła rotacja obsługi (co chwile nowe osoby, często bardzo młode, nie mające tak naprawdę zapału i chęci do pracy), brak komunikacji między obsługą a szefostwem. Klasykiem był fakt że na barze/w kuchni nie było tego co było w karcie i nie chodziło o dwie, trzy pozycje..czasem nie było dostępnej połowy karty (szczególnie jeśli chodziło o jedzenie)! Pamiętam jak po ciasta latałam z kelnerkami do sąsiedniej knajpy (ten sam własciciel, rozumiecie) a przed klientami świeciłam oczami bo nie wiedziałam czy owe ciasto w drugiej knajpie jeszcze jest czy już nie zeszło…Masakra. Schody w Bue Bue-masakra. Ci którzy nie wiedzą o co chodzi polecam sprawdzić i przejść się po tych schodach tak ze sto razy pod rząd z tacą pełną kufli i szklanek 🙂 A to wszystko za najniższą możliwą stawkę godzinową. Oczywiście pracowałam na czarno. Pieniądze które wtedy “podliczyła” mi pani manager były dosłownie kpiną więc tej sumy wolę tu nawet nie pisać. Po moich doświadczeniach dość przykro czytać i słyszeć od znajomych że za wiele się tam nie zmieniło. Stąd pytanie – jak to miejsce, z taką renomą, jeszcze w ogóle istnieje?

  25. Pani jak i pani argumentacja jest zwyczajnie śmieszna. Do tego arogancja i zwyczajne chamstwo dowodzi, że powinna panią dowiedzieć kontrola skarbowa, a tak na pani nieszczęście sie składa że tym sie właśnie zajmuje. Do zobaczenia wkrótce i proszę sie dobrze przygotować za ostanie 5 lat oraz stosowne pismo, ktore niebawem do pani dotrze.

  26. Jedzenie syf, frytki z oleju z całego roku, moja dziewczyna tam pracowała i po tym wszystkim nigdy tam nie zaglądnę, oczywiście nigdy nie miała umowy-zlecenie itp.

  27. Łatwiej będzie wymienić lokale na rynku w których dają pracownikom umowę niż te w których takich praktyk się nie uskutecznia haha wydaje mi się że organy odpowiedzialne za kontrolę doskonale sobie z tego zdają sprawę – tylko czemu nic z tym nie robią xd

  28. Często się psuje kasa fiskalna to fakt !!!!rachunki pisane.Jedno jest pewne albo obsluga oszukuje wlasciciela albo ma na to przyzwolenie.kazdy wie o co chodzi.podatki
    Rowniez omijam lokal od glupiej sytuacji

  29. A jak Pani Mokrzycka odniesie się do tego, że kelnerki w BUE BUE pracują na czarno za niewolniczą stawkę 8 zł netto za godzinę pracy?

  30. co to jest przepojka? to wybieg na ominięcie 23 % VAT, ponieważ soki to 8%, a napoje to 23 %, a nieświadomy klient nie zwróci na to uwagi, a to jakby niie patrzeć od prawnej strony ma znaczenie 😉

  31. 1. hmm. finlandia mango jest w karcie, więc raczej to nie jest specjalne zamówienie.
    2. 0,7 l to jest 14 x 8 zł (cena w karcie jest za 50 ml) = 112 zł
    3. co do gratisu to z zdjęcie nie wynika kiedy jest dodawany jako gratis, więc kwestia jest taka jak obsługa o tym poinformowała, lub gdzie i jak to jest zapisane.

  32. A mnie słowa właścicielki przekonują – nie ma nic współnego z Bue Bue, byłem raz nie podobało mi się, wole klimat typu Szynk Rzeszowski, ale babka ma rację – zamówili coś spoza karty, droższego więc mieli prawo. Pytanie czy zostali wcześniej poinformowani o tym, że te kielonki są droższe. Jeśli nie to zwrot kasy, pocałowanie w dupkę i gratisowo po drinku następnym razem…

  33. Jakiś czas temu również miałam problem w tym lokalu z rachunkiem. Będąc ze znajomymi, zamówiliśmy 4 piwa, dwa soki – 250ml. Kelnerka, która nas obsługiwala, gdy poprosiliśmy o rachunek przyniosła nam KARTECZKĘ niby z naszym zamówieniem, tłumacząc się, że “kasa fiskalna chwilowo nie działa”.
    Po pierwsze – rachunek długopisem na kartce, serio?
    Po drugie – na tej karteczce było napisane “8 piw, 3 soki 250ml”
    Oczywiscie sprawę przy barze poszliśmy wyjaśnić, nie zapłaciliśmy za coś, czego nie zamawialismy. W zamian za to spotkaliśmy się z niemiłą obsługą i wyrzutami, że teraz oni będą musieli płacić za nasze zamówienie, bo”nie umiemy liczyć ile wypilismy”. Szanowna obsługo – człowiek, który wypił jedno piwo nie ma amnezji.
    Od tamtej pory omijamy ten lokal szerokim łukiem.

  34. No to trochę zmienia postać rzeczy, normalna sprawa. Jak ktoś staje przy barze i zamawia w szotach równowartość butelki to też nie dostaje gratis soku. Rzeszów news jak zwykle rzetelne dziennikarstwo

  35. Normalne metody jak za Uralem – nie należało płacic z jakiegoś wyimagowanego cennika co dopiero drukują dobre miże w drukarni w Bangladeszu – uczyć oszustów zachowań światowych
    Cennik na stoliku w cywilizowanym świecie jest święty – czyli znowu widzimy że to nie miasto innowacji a dziadostwa i robienia klijentów w ciula czyli ;
    Imitacja pod okiem ratusza tj.czyste dziadostwo – prawie tak jak w jakiejś spelunie w latach 60-tych ;
    Pojadłes ,wypiłeś to płać tyle ile ci naliczą a cennik na stoliku to co ?
    Należało im kazać w kibel spłukać : O !

  36. Mocne słowa jak na kogoś kto firmuje swój lokal takimi słowami:
    “Świat się wokół ciebie nie kręci. Rusz DUPSKO i chodź na miasto.”

  37. Szanowni Państwo, widzę że łatwo jest obrzucać błotem i kłamać. Redakcja juz otrzymała stosowną wiadomość, otrzyma tez stosowne pismo w sprawie tak jawnych oszczerstw. Jestem właścicielem lokalu, poniżej jaką odpowiedź Ci Państwo otrzymali ode mnie przesyłając wiadomość na messengerze lokalu. Niestety, nie byli zainteresowali ani rekompensatą, ani jakąkolwiek rozmową, więc można wnioskować, że być może to tylko zawistna konkurencja. Pozdrawiam wszystkich czytelników, mam nadzieję, że nikogo z Państwa nie spotka kiedyś w życiu bycie ofiarą oszczerstwa i hejtu. Z drugiej strony każdej sytuacji zawsze jest człowiek.

    Pozdrawiam, Katarzyna Mokrzycka

    “Szanowny Panie, zamówiliście Państwo coś czego nie mamy w standardowej ofercie – butelkę Finlandii Mango 0,7l. W ofercie mamy jedynie pełne butelki o pojemności 0,5l – do nich dodajemy sok do przepicia o pojemności 1l. Taki jest standard, nie tylko u nas, a wszędzie. Nie oferujemy pełnych butelek 0,7 żadnego alkoholu, chyba że jest to specjalne życzenie klienta, które jesteśmy w stanie spełnić jednakże sprzedaż i zakup butelki 0,5 i 0,7 to zupełnie inne koszta, jak i zupełnie inna marża. Specjalne życzenia, są też wyceniane po niestandardowych cenach. Ze swojej strony jako właściciel lokalu mogę jedynie przeprosić za fakt, że zgodnie z tym co mówicie nikt z obsługi nie poinformował Państwa o cenie butelki 0,7, nie jestem w stanie teraz tego potwierdzić – obsługa przed zaserwowaniem tego alkoholu poprzez wiadomość SMS zapytała mnie o cenę butelki 0,7 i zgodnie ze wszelkimi standardami wyceniłam ją jako 140zł. Tyle wiem o tej sytuacji, nikt później się ze mną nie kontaktował. Bardzo mi przykro, że wybraliście Państwo taki sposób rozwiewania wątpliwości, jakim jest publikowanie nierzetelnego artykułu na wątpliwej reputacji stronie jaką jest rzeszównews. W związku z takim Państwa zachowaniem ja, jako właściciel jestem równie zbulwersowana co Wy. Nie zamierzam wdawać się w przepychanki słowne, moge jedynie zapewnić, że nigdy nie działaliśmy na szkode jakiegokolwiek naszego Gościa. Jeżeli okazałoby się, że nikt z obsługi nie przekazał Państwu tej ceny to wzielibyśmy koszty niedoinformowania na siebie, jako że to nasz błąd. W lokalu nie ma managera, sama zajmuję się wszystkim bezpośrednio jako właściciel, ze względu na to nie moge być tam dostepna 24h/7, jednakże obsługa dobrze wie, że można się ze mną skontaktowac telefonicznie praktycznie o każdej porze. Niestety, nie zostałam poinformowana o żadnym problemie, mogliście Państwo napisać wiadomość na fanpage, zupełnie tak jak teraz i sprawa zostałaby natychmiastowo rozwiązana. Nie zamierzam się od tego ani uchylać, ani zwlekać z odpisywaniem. Jeżeli nikt przed zaserwowaniem tego alkoholu nie poinformował Państwa o cenie chętnie Państwu wynagrodzę nasz błąd, uważam to za słuszne. Jeżeli Państwo macie jakiekolwiek wątpliwości pozostaję w dyspozycji do kontaktu, zarówno poprzez Facebook, jak i w lokalu.
    Z wyrazami szacunku,
    Katarzyna Mokrzycka – właściciel lokalu BUE BUE”

  38. W Bue bue próbowano dopisać do rachunku 2 piwa, których nie zamawialiśmy. Pani kelnerka niechętnie uwzględniła naszą reklamację. Od tego czasu tam nie chodzę, a jeśli już to zamawiam i płacę przy barze.

  39. Nora aktora to samo. Może nie na takie kwoty ale będąc tam co tydzień, dwa widzę że raz frytki belgijskie kosztują tyle, raz 50gr więcej. Piwo to samo. Jeszcze kelnerki często “zapominają” o wydaniu kopii w przypadku płacenia kartą, o paragonach nie mówiąc. Zapracowanie zapracowaniem ale w 50% przypadków paragonu nawet nie widać i przy małych rachunkach 2-3 piwa nikt się o to kłócił nie będzie. Przy płatności gotówką łatwo na czarno dorobić.

  40. Powinni zacząć od pewnego obrońcy demokracji, konstytucji i innych takich – właściciela dwóch czy tam trzech spelun na rynku jak już bronić praw tego kraju to może warto byloby zacząć je respektować i płacić podatki haha

  41. Bez jaj , rachunek na 177 zł a robi Willkie halo! Jack mine nie stać to kupuje flaszkę w biedronce i nie liczę kieliszków. Och Karol! Mało gościnny jesteś.

  42. Nie dość że za najniższą krajową to,
    w 80% tych knajp ludzie pracują na czarno, ciekawe kiedy to skontroluje PiP.
    Oczywiście w tygodniu, w godzinach pracy urzędu, z tygodniowym uprzedzeniem tych oszustów.

  43. Dobrze wiedzieć. A mieliśmy dziś iść tam na browarka i coś mocniejszego 😉 już żeśmy poszli, wybierzemy inny klub 🙂

  44. Omijać szerokim łukiem ten lokal :(( Zadośćuczynienie jak najbardziej wskazane w formie zaproszenia tych osób i postawienia np.kolacji.Ale gdzie tam w naszym kraju takie standardy.

  45. Miałam przyjemność zamawiać drinka bezalkoholowego kokosowy raj ponieważ przyjechalam autem dostałam jak się okazało przy płacenia za rachunek coconut dream który kosztował dwa razy tyle i był z alkoholem którego nie wyczulam podczas picia. Kelnerka nie znała menu i nakazała zapłatę bo ona nie wiedziala że jest taki drink w karcie… Od tamtej pory tam nie zaglądam… Ciągle nowa ekipa… A czas oczekiwania na kelnerke która podejdzie by odebrać zamówienie jest śmieszny (sama musiałam się pofatygowac i poprosić o przyjście do stolika co oczywiście zagadanej kelerce zeszło 15 minut)… Nie polecam

  46. Jeśli to prawda to bym na miejscu tych ludzi nie odpuścił dla zasady 😉 nie dość że oszczędzają w lokalach na rynku na pracownikach płacąc grosze i nie dając umów (choćby nawet śmieciowek) to jeszcze na klientach walą w CH.ja!

Comments are closed.